8.07.2008
wtorek

Kopie jak naboje

8 lipca 2008, wtorek,

0pajrat450.jpg

Fot.  jphintz, Flickr, CC by SA

Kupiłem dzisiaj książkę “Prawo autorskie i prasowe z wprowadzeniem”, którą potrzebuję mieć na przyszły rok (akademicki), na zajęcia ze studentami o własności intelektualnej.

(Sprawa zajęć jest ciekawa, bo Uniwersytet Warszawski uznał, że czterogodzinne wykłady na ten temat będą przedmiotem obowiązkowym na wszystkich kierunkach. Zajęcia (na większości wydziałów) będzie prowadził Uniwersytecki Ośrodek Transferu Technologii – zatytułowano je “Podstawy ochrony własności intelektualnej”. Już po tytule widać, że temat ujęty jest zbyt wąsko – studenci powinni się dzisiaj uczyć nie tylko jak chronić własność intelektualną, ale też jak ją wykorzystywać, udostępniać innym, opisywać, itd. Szerszy punkt widzenia będę pokazywał w Instytucie Kultury Polskiej, który zaprosił mnie do poprowadzenia tych zajęć w wersji alternatywnej).

Wracając do książki – z której chciałem skserować kilka stron dla studentów, po przewróceniu strony tytułowej odkryłem efektowne logo – czarny piorun uderzający w opasły tom, oraz hasło:

UWAGA!!! KOPIOWANIE ZABIJA KSIĄŻKĘ

W normalnej sytuacji zeskanowałbym je i zaprezentował całość na blogu, ale nagle nie wiem, czy wypada? A sytuacja jest kuriozalna, bo siedemnaście stron dalej, w Artykule 27 Ustawy o prawie autorskim jest napisane:

Instytucje naukowe i oświatowe mogą w celach dydaktycznych lub prowadzenia własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów rozpowszechnionego utworu.

W sytuacjach takich jak ta chciałbym mieć na podorędziu logo z sylwetką Schumpetera i hasłem:

ZABIJANIE RODZI NOWĄ KULTURĘ

To tyle jeśli chodzi o własność opartą na koncepcji kontroli – teraz pora na własność opartą na idei dzielenia się, z którą też dzisiaj miałem dziwną przygodę. Otóż odkryłem, że w serwisie Flickr, w przypadku darmowych kont, nie można ściągnąć zdjęcia umieszczonego na takim koncie w oryginalnym rozmiarze (“normalnie” każde zdjęcie, dowolnej osoby, o ile nie jest oznaczone jako prywatne, można ściągnąć w kilku różnych rozmiarach, łącznie z oryginalnym).

Wytłumaczenie jest oczywiście proste: oryginały dużo ważą.

Ale gdy się o tym dowiedziałem, przez sekundę ukłuło mnie, że to głupia sprawa, że ja mogę ściągać cudze zdjęcia, a inni moich nie – bo mam darmowe konto. Mam wrażenie, że miałem dziś przedsmak kultury, w której płaci się za możliwość dzielenia się – bo tak jest fajnie, bo wypada, bo inaczej jest nie do pomyślenia…

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Dziwne że dopiero teraz na UW wpadli na to..
    Na Politechnice Szczecińskiej o ile się nie mylę na wszystkich wydziałach (a na pewno na Budownictwie) jest przez cały pierwszy semestr prowadzony przedmiot “Ochrona własności intelektualnej”..

    Kurcze ile ja już książek do tej pory zabiłem a nawet nie widziałem..

  2. Co do flickera … spoko jeszcze 70 fotek i też będziesz miał konto pr0 ;-)

  3. “książkę, (…) którą potrzebuję”? A nie “której potrzebuję” czasem? Ewentualnie “którą potrzebuję mieć” :)

  4. ukulo mnie???? przepraszam jestem laikiem, poza tym nawet nie mam polskiej czcionki,gdyz mieszkam poza granicami kraju, tutajtez nabylam komputer, ale czyz nie mowimy uklulo mnie? prosze o wyjasnienie

  5. wyjasniam: tak.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

 

css.php