Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

31.10.2008
piątek

Społeczna Pracownia Dygitalizacji

31 października 2008, piątek,

Gdybym mógł przyznać nagrodę w konkursie na najlepszy projekt typu Kultura 2.0, to wręczyłbym go bez wahania Społecznej Pracowni Digitalizacji (SPD), która od roku działa przy Śląskiej Bibliotece Cyfrowej. Jest w nim wszystko, co dobre: otwieranie dziedzictwa poprzez cyfryzację, wyrównywanie nierówności – tu związanych z wiekiem, oraz wzorowe wykonywanie profesjonalnych czynności przez amatorów.

SPD to w gruncie rzeczy kilka komputerów ze skanerami w Bibliotece Śląskiej – oraz sprytny pomysł, by udostępnić je wolontariuszom, którzy chcieliby się zająć cyfryzacją treści.

Warto pamiętać, że cyfryzacja to zadanie wykonywane zazwyczaj przez biblioteki, które przeznaczają na ten cel całkiem spore środki. Cyfryzacja dziedzictwa kosztuje grube miliony – w najgorszym wypadku, tak jak to miało miejsce z Polską Biblioteką Internetową, w dodatku z miernym skutkiem.

SPD dowodzi, że można to zrobić inaczej: biblioteka nawiązała współpracę z 23 wolontariuszami, którzy zostali przeszkoleni przez jej pracowników. Często od podstaw – jeden z wniosków wyciągniętych z projektu brzmi, „nie ma osoby, której nie da się nauczyć obsługi komputera”. Po roku trwania projektu nadal pracuje w nim 12 seniorów. Wolontariusze przepracowali w sumie ponad 1500 godzin, co składa się na jeden – darmowy dla biblioteki – etat. W tym czasie wykonali ponad 100 000 skanów, które składają się na 2345 różnych publikacji (od wielostronicowych książek do pocztówek). Stanowi to 16% całego zasobu Śląskiej Biblioteki Cyfrowej, współtworzonej przez ponad 30 instytucji.

Wspominam o tym by pokazać, że przeznaczając środki na niekonwencjonalny projekt, który potrafi wykorzystać siły wolontariuszy, można osiągnąć cele, na które zazwyczaj przeznacza się spore środki, wydatkowane w ramach dużych, instytucjonalnych projektów.

SPD jest nie tylko świetnym projektem cyfryzacji – to również rewelacja, jeśli chodzi o wyrównywanie nierówności cyfrowych. Większość projektów dla seniorów opiera się w Polsce na szkoleniach. Najlepsze z nich prowadzą profesjonalne, w miarę intensywne szkolenia, po zakończeniu których senior ma nadal zapewniony dostęp do sieci i sprzętu. Najgorsze z nich marnują kasę na kilkugodzinne szkolenia, w których część praktyczna zajmuje około godziny, a które można później zareklamować jako świetne działanie podjęte przez daną fundację na rzecz e-inkluzji. Model przyjęty przez SPD jest dużo lepszy  – szkolenie jest środkiem do celu. Inna sprawa, że cel: nabycie praktycznych umiejętności cyfryzacji, jest dość ekscentrycznym hobby. Fascynuje mnie jeden współpracownik SPD, który przez rok wykonał 10 000 skanów!

Trzymam kciuki za dalsze powodzenie projektu, który właśnie świętował pierwszą rocznicę – i za podobne pracownie otwierane w innych bibliotekach, archiwach czy muzeach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Pomysł genialny w swojej prostocie. Zaskakująca jest ilość skanów, bo to wielkości naprawdę spore.

  2. Działania tego typu to przełom w dziejach polskiego bibliotekarstwa, to również znak zmiany pokoleniowej. Duże brawa dla pracowników BŚ za inwencję i wolę tworzenia ŚBC.

  3. Jest wiele proektów i wielu zapaleńców, którzy digitalizują książki i stare czasopisma, gdyby ktoś wciągnął te rzesze do bardziej zorganizowanego i profesjonalnego działania, to dopiero byłby sukces.
    Przykład doskonałej robity hobbysty: http://tajemnice.atari8.info/ — pełne archiwum czasopisma Tajemnice ATARI dostępne w html i djvu, online i do ściągnięcia, łącznie z zawartością dyskietek.

  4. @jurgi

    istnieje podstawowa bariera, która spycha takie projekty do szarej strefy: prawa autorskie