Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.12.2008
sobota

Biblioteka Kongresu: upublicznienie zdjęć na Flickr było dobrym pomysłem

20 grudnia 2008, sobota,

Amerykańska Biblioteka Kongresu opublikowała raport podsumowujący pierwsze dziewięć miesięcy projektu pilotażowego, w ramach którego zdjęcia z jej kolekcji zostały publicznie udostępnione w serwisie Flickr (który w tym celu uruchomił program The Commons).

Pięć tysięcy zdjęć zostało obejrzanych ponad 10 milionów razy, ponad 2500 osób pozostawiło 7000 komentarzy, 2500 osób dodało również do zdjęć 67 000 tagów. Innymi słowy, zdjęcia zostały wykorzystane na wielką skalę jako źródło informacji – a w dużo mniejszym, ale znaczącym stopniu, internauci aktywnie uczestniczyli w tworzeniu kolekcji. Dodatkowo, linki z kolekcji powodowały wzmożony ruch na stronach własnych Biblioteki.

Drugi z powyższych aspektów udostępnienia treści jest często niedoceniany – biblioteki udostępniają zdjęcia także dlatego, żeby skorzystać z wiedzy posiadanej przez widzów. Tagi dodane – za darmo, z perspektywy Biblioteki – przez internautów w innym wypadku wprowadzaliby pracownicy (i zapewne robili to gorzej, gdyż byłoby ich kilku, a nie ponad dwa tysiące). Co więcej, część zdjęć została precyzyjnie opisana przez osoby, które rozpoznały na nich konkretne miejsca, czy nawet własne rodziny. Opisy około 10% zdjęć z kolekcji na Flickr zostały poprawione dzięki uwagom internautów.

Podobny przykład siły „rozproszonej inteligencji” zdarzył się ostatnio, podczas tworzenia listy autorów zmarłych w 1938 roku – a więc tych, których dzieła przejdą do domeny publicznej 1 stycznia 2009. Lista oparta na katalogu Nukat nie zawierała Brunona Jasieńskiego (zmarłego, według tego katalogu, w 1939 roku)- tymczasem Wikipedia podaje go jako autora zmarłego w roku 1938. Po weryfikacji danych przez bibliotekarzy okazało się, że Wikipedia miała rację – i katalog wzorcowy został poprawiony. To dla mnie drobny, ale znaczący przykład dowodzący siły pracy zbiorowej: sprawa wyszła na jaw dlatego, że istniał alternatywny katalog w postaci Wikipedii. Być może niekompletny, i z perspektywy profesjonalnych instytucji pamięci prowadzony w sposób szalony – ale czasem pozwalający na przykład zweryfikować dane.

Wracając do zdjęć z Biblioteki Kongresu – polecam lekturę całego raportu (zawierającego precyzyjne dane na temat całego pilotażu). Można się z niego dowiedzieć, że Biblioteka Kongresu traktuje przedsięwzięcie jako wielki sukces i zamierza je kontynuować. A ja ponawiam apel do polskich instytucji pamięci – która pierwsza znajdzie się we Flickr Commons? To gest w dużej mierze symboliczny (polegający na udostępnieniu promila własnej kolekcji) – ale przynoszący także, jak widać, wymierne efekty.

*

Ruszyła na nowo Europeana, tym razem chyba na dobre / Raport o stanie automatyzacji bibliotek publicznych w 2008

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Żeby coś w naszym kraju drgnęło, musi wpierw zaniknąć posowiecka mentalność i mniemanie, że to obywatel jest dla władzy i państwa, a nie odwrotnie.