Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

8.07.2010
czwartek

Lepsze życie dzięki technologiom cyfrowym

8 lipca 2010, czwartek,

Uczestniczyłem niedawno w rozmowie o nadmiarze technologii cyfrowych i sposobie, w jaki go wykorzystujemy – i będziemy wykorzystywać. W jej trakcie podałem przykład oddolnej parady i święta mojej ulicy, które niedawno pomagałem organizować. Organizatorzy święta – dobrze wykształceni, raczej młodzi mieszkańcy Warszawy (a więc z „targetu” teoretycznie będącego w awangardzie użytkowników) – bez przekonania i nieco niechętnie wykorzystywali we wspólnym działaniu nowe technologie. Maile na listę dyskusyjną pozostawały nieprzeczytane, mieliśmy trochę kłopotów z redagowaniem strony, grupę na Facebooku zrobiliśmy w ostatniej chwili i średnio się przydała. Nie mówiąc już o tym, że nie mieliśmy wspólnego iCal-owego kalendarza, nie ustalaliśmy terminów spotkań przez Doodle i nie mamy, już po święcie, własnego serwisu społecznego na Ning – ani nawet listy adresów mailowyc do zainteresowanych osób, do wykorzystania w przyszłym roku.

I ten fakt dał mi do myślenia – bo to ja byłem osobą, która próbowała przepychać niektóre nowinki technologiczne. I choć jestem przekonany, że zwiększyłyby one naszą efektywność, to po ostatniej rozmowie zdałem sobie sprawę, że to nieefektywność jest być może bardziej wskazana.

Technologie, w miarę jak się popularyzują, przelewają się przez społeczeństwo – zaczynając od awangardy early userów, a potem kolejno penetrując dalsze, coraz bardziej oporne grupy. W miarę tego procesu zmienia się sposób korzystania – nikt nie robi tego tak dobrze, tak ambitnie jak awangarda. Pytanie więc, jaki poziom wykorzystania różnych nowinek cyfrowych jest porządany – czy z czasem wszyscy mają robić to równie dobrze, jak pierwsi użytkownicy? I czy wszyscy mają korzystać z tych technologii równie intensywnie?

Myślenie o edukacji cyfrowej zmierza w tym kierunku – zakładając, że użytkownikom potrzebny jest wysoki poziom kompetencji, pozwalający rozsądnie i skutecznie korzystać z najróżniejszych narzędzi cyfrowych. A praktyka, którą mi zilustrowała przygoda ze świętem jest taka, że przeciętny użytkownik jest obiektywnie rzecz biorąc dość ułomny, a z technologii dających nam barokowe wręcz możliwości działania potrafi uszczknąć sobie tylko niewielką porcję funkcji.

Możliwe więc, że z czasem to awangarda powinna uczyć się od reszty użytkowników podejścia do nowych technologii. Bo ceną w gruncie rzeczy jest nasze człowieczeństwo – żyjąc de facto w swojej skrzynce emailowej, kalendarzu i liście to-do można się poczuć jak zalgorytmizowany robot.

Albo że istotne tak naprawdę nie są technologie, lecz modele działania i współdziałania, które umożliwiają – a które można wprowadzać w życie także w odcięciu od nich.

Do podobnych wniosków zmierza Nick Carr w ostatnim eseju dla „The Atlantic”, gdzie opisuje jak niezmiernie wygodna funkcja podpowiedzi w wyszukiwarce Google jednocześnie ogranicza naszą możliwość wyboru.

Możliwe też, że owa awangarda, owi tak zwani knowledge workers są skazani na symbiozę z technologiami, które są jedynym sposobem pozostania efektywnym wobec natłoku informacji, zdarzeń, zadań i współpracowników. Ale wtedy trzeba szukać jakiejś przeciwwagi – jest nią rosnące znaczenie pracy rąk ludzkich: majsterkowania, rzemiosła, robótek ręcznych, za które coraz cześciej chwytają internauci.

*

Wywiad z Paulem Kellerem z holenderskiego Creative Commons nt. prawa autorskiego / Wywiad z Douglasem Repetto z globalnego projektu Dorkbot, który jest niczym więcej jak motto, pod którym mogą podpisywać się ludzie „robiący dziwne rzeczy z elektrycznością” / William Gibson opowiada o pisaniu o przyszłości, tej przez duże P i małe p / Newcurator o byciu kuratorem: „selekcjonowanie treści nie czyni z filtra kuratora” / Rufus Pollock szacuje rozmiar brytyjskiej domeny publicznej przy krótszych okresach obowiązywania praw autorskich / „Remiksuj kulturę, podziel się twórczością!” – stowarzyszenie Kultura Miejska organizuje w Gdańsku od lipca cykl warsztatów remiksowych, kolejna medialabowa sprawa w najbliższym czasie / Open Street Map i okolice, polski blog o OSM

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop