Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

17.02.2011
czwartek

Radiohead już nie chce grać za darmo

17 lutego 2011, czwartek,

News sprzed kilku dni: zespół Radiohead wydaje nową płytę. I w przeciwieństwie do poprzedniej nie będzie ona dostępna w modelu „pay-what-you-want”, który umożliwiał także otrzymanie płyty za darmo. Muzycy nadal eksperymentują z modelem dystrybucji, ale zdają się stawiać na zyski z wersji premium – określanej mianem „pierwszej płyty gazetowej”, kombinują również z oknami dystrybucji tak, by jak najbardziej utrudnić piractwo. Temu ma służyć kod udostępniony każdemu, kto kupi wersję „gazetową”, pozwalający ściągnąć pliki za kilka dni, na około dwa miesiące przed premierą wydawnictwa. Wiadomo oczywiście, że kilka minut po tym, jak pliki staną się dostępne, w Sieci pojawi się wersja piracka – ale do tego czasu, na co liczy jak rozumiem Radiohead, przedpłatę na legalną wersję złoży wystarczająco duża liczba osób.

W efekcie jedyną znaczącą zmianą będzie brak legalnej wersji darmowej – pozostanie spektrum legalnych opcji (od taniego downloadu po rozbuchaną wersję gazetową) oraz nieuniknione wersje pirackie. Pytanie czemu tak jest – szkoda, że zespół nie chce podzielić się kalkulacjami lub teoriami, które tłumaczą ich decyzję (Jak przypomina Mashable, średnia cena wybierana przez internautów wynosiła $8, niewiele mniej od ceny $9.99 na iTunes). A zmiana ta jest znacząca – już od dawna wiadomo, że dystrybucja „In Rainbows” była raczej wybrykiem niż zwiastunem nowego modelu biznesowego”. Teraz nie ma już co do tego żadnej wątpliwości. Mimo to na zdrowy rozum oddanie pola piratom na poziomie darmowej dystrybucji nie ma za dużego sensu.

*

Przeczytałem przed chwilą wpis Mirka nt. gier komputerowych. To ciekawe, że podczas sprzedaż gier przesuwa się z blockbusterów do gier kilku-dolarowych, eksperyment wykonany przez Radiohead skłania ich do bazowania sprzedaży na rozbudowanych i drogich ofertach premium

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Być może zyski z bardziej typowych, a przynajmniej mniej radykalnych działań, są większe. A może zespół eksperymentuje i szuka najlepszego dla siebie modelu? Bo nie ma się chyba co łudzić, że chcą zarobić, a ukłon w stronę fanów będzie tylko w modelu, który jednocześnie przynosi kasę. To nie jamendo…

    Zwróciłem uwagę na kwoty oferowane przez fanów i pomyślałem, trochę obok, o pewnym polskim internetowym gryzoniu, którego zasilam co kilka dni różnymi kwotami pieniędzy. Zamiast płacić jemu, chętnie zapłaciłbym twórcom, ale ci nie niezbyt chętnie podchodzą do pomysłu sprzedaży dostępu za podobne pieniądze…

  2. Cóz, trochę się napawam moim „a nie mówiłem”, ale tylko dlatego, że bardzo mi sie nie podobało robienie „halo” akurat wokół pomysłów Radiohead. Mają bardzo rozbudowany i pewnie chorobliwie ambitny management, pewnie następna płyta zostanie wydana w wersji nano i pliki beą zakodowane na włosach Thoma Yorke’a sprzedawanych wraz z ekologicznymi konfiturami lub coś w tym stylu… Im więcej Radiohead próbuje myśleć nad innowacyjną dystrybucją, tym mniejszy ma wpływ na globalne tendencje w tej sferze. A te chyba jednak nie zmierzaja w kierunku konfliktu między rzeszą wolnosciowo nastawionych konsumentów plików a zgniłym biznesem. Okazuje się, że ludziom troche jednak smutno bez wytwórni, ponieważ ich historie są znaczącym wytworem kulturowym. Niestety biznes fonograficzny albo będzie próbował wyciągnąć mały bailout od instytucji publicznych albo się połączy w jakis syndykat zbrodni, który przed zejsciem śmiertelnym sporo jeszzce namiesza. Albo po raz kolejny stanie sie coś doniosłego, choć i subtelnego (jakieś nagłe, niespodziewane otwarcie dużego katalogu?), wobec czego wszystkie prognozy okażą sie jedynie ciekawymi opowiastkami.

  3. ciekawa sprawa
    mysle ze kluczem do przekonania klientow do kupna plyty jest podniesienie wartosci muzyki i poczucia wartosci tych wlasnie klientow, by nawet nie mysleli o kradziezy