Ten tytuł nie jest jakąś przyciężką metaforą, a odniesieniem do tekstu Dave’a Conza w serwisie Slate. Conz, socjolog z Arizona State University, pisze w nim o tym, jak zachęca studentów do samodzielnego eksperymentowania z technologią, produkując z nimi… piwo.
Jeden z prowadzonych przez Conza kursów to „Kulturowa i chemiczna historia piwa”, których opis brzmi jak spełnienie marzeń większości studentów:
Odwiedzamy browary i gościmy sławnych piwowarów. Bierzemy udział w różnych lokalnych Oktoberfestach (…) Robimy też piwo.
Warzenie odbywa się poza kampusem, bo campus ASU jest strefą wolną od alkoholu. Na zaliczenie trzeba zrobić piwo – choć jak nietrudno się domyślić, ocena nie jest jedynym bodźcem do eksperymentowania. Dlaczego wydaje mi się, że to świetny pomysł? Bo – jak pisze Conz – żeby zrobić piwo, często trzeba wykazać się kreatywnością. Ale myślę, że warto wspomnieć też o długofalowym efekcie takich działań – nawet jeśli samodzielna aktywność będzie tylko krótką przygodą, piwowarzy-amatorzy zostaną bardziej świadomymi konsumentami, którzy mogą wyżej podnosić poprzeczkę dla rynku. Temat jest więc tylko pozornie odległy od idei kultury 2.0. Jak pisze Conz:
Domowe browarnictwo jest częścią szerokiego spektrum aktywności „zrób to sam”, obejmujących amatorską astronomię, garażową produkcję biopaliw, eksperymentalną architekturę, open-source’owe drukowanie 3D, nawet miejską uprawę roślin (…) Wiele z tych form spędzania wolnego czasu może prowadzić do nowych pomysłów, procesów, i tworzenia urządzeń, które bez nich by nie powstały.
Być może więc nadzieją dla oddolnej twórczości w Polsce nie są medialaby czy blogosfera, a ruch domowych piwowarów?
29 lutego o godz. 12:01
Apropos jakości piwa to ciekawy ranking piw z całego świata jest na stronie ocenbrowar.pl
15 marca o godz. 0:16
Ciekawy ranking piw widziałem na –> ocenbrowar.pl