Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.10.2016
piątek

Kongres Kultury x SIECI KULTURY

7 października 2016, piątek,

Dzisiaj rusza Kongres Kultury. Edwin Bendyk, jeden z głównych organizatorów, opublikował właśnie manifest, który jest dla niego ideowym zalążkiem kongresu. Ten cytat dobrze opisuje powód, dla którego razem z Olą Janus i Mirkiem Filiciakiem organizujemy przy kongresie dyskusję SIECI KULTURY.

Wraz z Krzysztofem Czyżewskim piszą tak:

„W czasach przełomu, gdy widać już koniec starego świata, lecz jeszcze nie wiadomo, jaki nowy porządek go zastąpi; gdy głębokich przemian doznają struktury społeczne, gospodarcze i polityczne; gdy podobnej presji zmiany poddana jest kultura i zamiast pomagać w poszukiwaniu sensu, sama staje się źródłem chaosu, potrzebujemy mowy wyrażającej rzeczywistość”.

Bendyk i Czyżewski myślą szeroko – dla mnie kwestia braku języka do opisu rzeczywistości wiąże się przede wszystkim ze światem nowych technologii (niektóre już nie tak nowe, niektóre całkiem nowe). A stawką jest oswojenie ich dla całego społeczeństwa, a nie dla elit technofilów.

Dla mnie drogowskazem w (ciągłym) szukaniu sposobów opisywania tego nowego świata jest krótki fragment z ostatniej, krótkiej książki Jacka Kuronia, „Rzeczpospolita dla moich wnuków”. Zaczyna się ona zaskakująco, szczególnie biorąc pod uwagę, że Kuroń nie był teoretykiem nowych mediów. Pierwszy rozdział po wprowadzeniu nazywa się „Przewrót technologiczny i jego kulturowe konsekwencje”. Kuroń pisze tak:

„W czasie nie dłuższym niż trzydzieści lat wszyscy mieszkańcy naszego globu i naszego kraju, starzy i młodzi, znaleźli się w obcej rzeczywistości. Staliśmy się bezradni. … każdy z nas … czuje się zagubiony.”

oraz

„Kultury epoki informatycznej jeszcze nie wytworzyliśmy, zapanował więc stan dzikości …”

Dodałbym tylko, że od 2004 roku, w którym książka Kuronia została opublikowana, rzeczywistość stała się obca na nowo, a odcinek czasu, w którym mierzymy zmianę technologiczną skrócił się z dekad do lat. Albo nawet miesięcy, bo w nich mierzy się dzisiaj dyfuzję kolejnych sieciowych „jednorożców”.

Traktuję więc SIECI KULTURY jako kolejny etap poszukiwań tego języka. Czując jednocześnie, jak wypalają się pewne sposoby mówienia i myślenia, które pod hasłem „kultura 2.0” ćwiczymy od dekady. Mam więc nadzieję, że spotkanie może być okazją do jakiegoś resetu lub aktualizacji. Bardzo liczę na jego wykonanie w szerszym gronie, które chce działać i myśleć na styku kultury cyfrowej / sieciowej (wyrażanej wprost) oraz mainstreamu kultury (który te kwestie pomija, chociaż opleciony jest ścisłym kokonem mediów i technologii). W kongresowym „Notesie na 6 tygodni” jest nasz krótki tekst o wydarzeniu (opatrzony tagiem „Ciekawi nieobecni”!), który kończy się tak:

„Zdajemy sobie sprawę z ryzyka, z jakim to poszerzenie dyskusji się wiąże – rozmycia innych wątków czy odwołania do technoutopijnych fantazji, w których problemy w autoniemal magiczny sposób rozwiązują się same w Sieci, bez wsparcia państwa. Albo do ponurej narracji, że instytucje publiczne i tak niewiele tu mogą… Mamy jednak głębokie przekonanie, że pomijanie tych wszystkich wątków nie jest rozwiązaniem”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop