Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

31.12.2016
sobota

Hello kultura cyfrowa (czyli 7 najbardziej szokujących pomysłów na nagrody dla twórców kultury cyfrowej)

31 grudnia 2016, sobota,

W połowie listopada POLITYKA ogłosiła, że kultura cyfrowa będzie nową kategorią dorocznej nagrody Paszporty POLITYKI. To znacząca decyzja, by twórców gier komputerowych nagradzać na równi z reżyserami czy wykonawcami muzyki poważnej. To także niewątpliwy sukces Edwina Bendyka, który od lat zabiegał o większe uznanie dla tych form kultury.

To wreszcie symboliczna klamra zamykająca po dekadzie projekt „Kultura 2.0” – w 2006 roku Edwin Bendyk zszokował wiele osób, czyniąc Wiedźmina (i to nie tylko książki, ale też grę) jednym z głównych bohaterów naszej konferencji (tu wspomnienie Henry’ego Jenkinsa).

Kapitule Paszportów udało się to, co moim zdaniem było porażką Kongresu Kultury: sfera cyfrowa nie została wzięta nawias i odsunięta na margines, lecz uznano ją za fundamentalny element współczesnej kultury. Pojawiły się jednak głosy, że bardzo to specyficzna kultura cyfrowa. Sama kapituła zaczęła od stwierdzania, że kultura cyfrowa to wszelkie formy kultury, których wyjściową formą jest kod programowania. Ale zaraz potem dodała: szczególną uwagę poświęcimy grom wideo (swoją drogą termin jest już nieźle retro). Tak więc w gronie nominujących wszystkie osoby w jakiś sposób zajmują się grami, a znacząca ich część to po prostu ludzie ze świata gier. W efekcie nominowano dwóch twórców indywidualnych i jeden zespół tworzący (bardzo ciekawe i ambitne) gry komputerowe.

Pytanie, czy na grach kończy się kultura cyfrowa?

Edwin Bendyk napisał na Facebooku:

Jestem przekonany, że wraz z krzepnięciem kategorii pojawiać się też będą reprezentanci cyfrowej sztuki, a także uda się zmniejszyć genderowe skrzywienie.

Z kolei Mirek Filiciak (który był w gronie nominujących w tej kategorii) skomentował to tak:

I ukłucie niedosytu: bo skład świetny, ale szkoda, że ze wszystkich zgłoszeń przebiły się wyłącznie gry. Ja sam przy trzech typach nominowałem tylko jedną grę 😉 Ale równocześnie rozumiem, że tak to wygląda na dziś.

W obu wypadkach zabrakło mi odpowiedzi na powyższe pytanie (wiem, że Mirek wśród swoich typów umieścił grupę Pan Generator), które zresztą nie jest proste. Myślę, że gry komputerowe nie przez przypadek zdominowały tę kategorię: są najbardziej oczywistym przejawem kultury cyfrowej, którego nie da się sklasyfikować w prosty sposób jako inną formę kina czy sztuk wizualnych.

Ale co dalej? Zaproponowany przez POLITYKĘ klucz „kod programowania jako punkt wyjścia” pozornie jest dobrym tropem. Ale czy Pan Generator, tworząc dla Muzeum Powstania Warszawskiego instalację „Miara pokoju”, tworzy kulturę cyfrową czy po prostu sztukę wizualną? Warto pamiętać, że w projekcie równie ważne co kod są łuski po nabojach.

Warto też prześledzić historię Gwarancji kultury, nagród przyznawanych przez TVP Kultura. Kategoria „kultura w sieci” została wprowadzona dopiero w 2013 roku, w trzecim roku przyznawania nagrody. Nagrodzono wówczas portal Otwarta zachęta oraz serwis crowdfundingowy Wspieram kulturę – co było dość obiecujące, bo w obu wypadkach było dość jasne, że te projekty faktycznie są „cyfrowe”. Ale w kolejnych dwóch latach nagrodę dostało pismo online (Dwutygodnik) oraz portalowi informacyjny o kulturze (Culture.pl) – moim zdaniem mało satysfakcjonujące wybory, choć oba projekty są bardzo dobre. Wolę już gry komputerowe z Paszportów.

Pora odpowiedzieć na pytanie, co w takim razie jeszcze można by nagrodzić? Poniżej moja lista top 7. Moim zdaniem byłyby to projekty, które bardzo ciężko będzie POLITYCE, TVP Kultura czy Kongresowi Kultury uznać za „kulturę”.

Po pierwsze, były czasy, gdy łatwiej było zidentyfikować prawdziwą kulturę cyfrową. Pora więc nagrodzić twórców demosceny, wczesnych stron i grafik internetowych itd. Zapewne byłyby to nagrody „za całokształt twórczości”.

Po drugie, jeśli faktycznie zaczynamy od kodu, to nagradzajmy koderów – przyznajmy nagrody twórcom pięknego, innowacyjnego kodu – ktoś w Polsce na pewno stworzył znaną na cały świat bibliotekę lub jest odpowiedzialny za jakiś świetny fragment Linuksa.

Po trzecie, idąc dalej tym tropem, nagradzajmy twórców aplikacji, nie tylko tych „kulturalnych”. Sam przyznałbym grupową nagrodę całemu polskiemu światu startupowemu za stworzenie wyjątkowej „kultury startupowej” w swoim środowisku (której nikt chyba zresztą nie próbował jeszcze opisać – chyba że coś przegapiłem?).

Po czwarte, można by przyznać nagrodę za najlepszy mem (albo jeszcze lepiej ogłosić konkurs na najlepszego animowanego GIF-a). Tylko w tej kategorii tak naprawdę internauci już zagłosowali swoimi klikami, a wyniki mógłby ogłosić Facebook.

Po piąte, nagrodziłbym animatorów społeczności sieciowych, ktoś na pewno robi świetną robotę, integrując ludzi z pomocą sieci.

Po szóste, ktoś na pewno robi ciekawe rzeczy z technologiami: wirtualną i rozszerzoną rzeczywistością, różnymi formami internetu rzeczy czy samym internetem.

ERRATA: Po siódme, zapomniałem o blogerach, wideoblogerach, youtuberach i tak dalej. Tylko że im z kolei należą się nagrody dla twórców programów telewizyjnych.

Całkiem możliwe, że wymienione powyżej osoby i środowiska tych nagród w ogóle nie potrzebują. Ludzie z demosceny, tak jak graficiarze, mają się zapewne zupełnie dobrze bez przyznanych im Paszportów. Chodzi jednak o coś odwrotnego (i tego dotyczyła dyskusja wokół Kongresu Kultury) – o poszerzenie (wreszcie!) pola kulturowego mainstreamu, który musi zrozumieć, że jest cyfrowy.

Jest jeszcze jeden problem: w procesie tym trzeba na siłę nazywać rzeczy po imieniu. Naklejać nalepkę „to jest CYFROWE” na projekty, których twórcy sami zapewne w ogóle tej etykiety nie potrzebują. Paradoks sprowadza się do tego, że aby doprowadzić do sytuacji, w której nie musimy już do znudzenia udowadniać, że świat jest cyfrowy, trzeba bardzo wiele razy powiedzieć „cyfrowe”. Albo pogodzić się z faktem, że będziemy mieć społeczeństwo podzielone na pół i żyjące w dwóch różnych kulturach (obie będą cyfrowe, tylko jedna z uporem nie będzie patrzeć prawdzie w oczy).

Tymczasem w 2017 roku razem z Mirkiem Filiciakiem i Olą Janus (i szeregiem innych osób, mam nadzieję) ruszamy z działaniami pod hasłem SIECI KULTURY. Specjalnie bez słowa „cyfrowe” w nazwie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. „Po drugie, jeśli faktycznie zaczynamy od kodu, to nagradzajmy koderów – przyznajmy nagrody twórcom pięknego, innowacyjnego kodu – ktoś w Polsce na pewno stworzył znaną na cały świat bibliotekę, lub jest odpowiedzialny za jakiś świetny fragment Linuksa.”

    Do takiej nagrody nominowałbym Joannę Rutkowską, twórczynię QubesOS z ekipą(https://www.qubes-os.org/team/). Twórcom PLD(https://www.pld-linux.org/), czy Sparky’ego(https://sparkylinux.org/team/) też należą się wyrazy uznania.
    Niestety żadne z nich nie tworzy „po polsku”. Zwłaszcza Rutkowska, swoją pionierską pracę nad wirtualizacją zasługuje na docenienie w kraju

    Chętnie się dowiem, jakich jeszcze koderów Polska dała światu. Zwykle można zgadywać tylko po nazwiskach.