Blogi dorastają - i wrastają w tkankę nowych mediów.

Nadrabiając zaległości, przeczytałem tekst (jak się okazało, i można było spodziewać - świetny) z “Economista” sprzed trzech miesięcy na temat przemian blogowania - “Oh, grow up”.

Tekst dotyka kilku kluczowych przemian: z jednej strony komercjalizacji blogowania (blogi korporacyjne, obecność blogów na platformach wszystkich liczących się tytułów medialnych, czy też najpopularniejsze blogi - które same stają się małymi, komercyjnymi tytułami) - a z drugiej rozmycia się sensu blogowania jako czynności, przy jednoczesnej jej popularyzacji.

“Dzisiaj, wielu internautów [bloguje], nie wiedząc, że to robi”.

Chcąc nadawać w świat wiadomości na temat własnego codziennego życia, łatwiej to robić (często w pół-automatyczny sposób) z pomocą Facebooka - lub w dużo mniej czasochłonnej skali z pomocą mikrobloga. “Chyba zostawiłem zasilacz w hotelu” nadaje się na mikrowiadomość, a jako temat wpisu na bloga byłoby zupełnym obciachem.

Tekst wydaje mi się interesujący, bo proponuje nowy sposób mówienia o przemianach miedlanych, niż wszechobecna metafora wzrostu. Economist, opisując w gruncie rzeczy sukces blogów, nie odwołuje się do statystyk pokazujących rosnącą liczbę blogów - sukcesem jest upowszechnienie blogowania, graniczące z zatarciem jego specyfiki. Rzeczy powszechne po prostu przestają być widoczne.

Patrząc na gołe liczby pewnie można wręcz wskazać na kurczenie się “blogosfery” (szczególnie biorąc pod uwagę faktyczną liczbę blogów, a nie rozdmuchane statystyki). I znów, warto odejść od tradycyjnych szablonów, karzących myśleć, że jak mniej, to gorzej, a może nawet upadek i koniec. Nawet skurczona blogosfera jest nadal potężną przestrzenią debaty publicznej. Natomiast wizje blogowania (we w miarę czystej postaci) należy chyba jednak włożyć między bajki - nawet przyjmując wzrost kompetencji i chęci wyrażenia samego siebie w kolejnych pokoleniach.

*

o licencjach CC na blogu warszawskich Zielonych / raport z badań innowacyjności polskiej nauki (być może rozwinie się z niego ciekawy blog o nauce?) / LittleSis, “Facebook dla prominetnych Amerykanów tworzony niezależnie od ich zgody” / Raport zamówiony przez rząd holenderski szacuje zyski z wymiany w sieciach p2p na dwa razy wyższe od ewentualnych strat - a spadające przychody tłumaczy substytucją jednych form kultury (muzyka) innymi (gry komputerowe). Wersja angielska raportu wkrótce / Artur Kurasiński zrobił wywiad z Bartkiem Rusińskim, który od 2000 roku prowadzi niezależny portal kultury independent.pl: “Serwis obywa się bez tradycyjnie rozumianej redakcji. To takie lotne brygady specjalne” / Jacek Karaszewski o doniesieniach ze strefy Gazy - w kontekście mediatyzacji wojny od czasu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku / Digital Foundations: kurs designu używania Adobe Creative Suite w oparciu o formalne ćwiczenia stworzone przez grupę Bauhaus. Do tego na licencji CC BYNCSA / Grupa Monty Python udostępniła swoje filmy na Youtube (”uznaliśmy, że pora wziąć sprawy we własne ręce”). Efekt: kolekcja DVD na drugim miejscu listy bestsellerów Amazon, wzrost sprzedaży o 23 000 %.

Wpis “Blogi dorastają - i wrastają w tkankę nowych mediów.” skomentowano 3 razy

  1. Jurgi pisze:

    Informacja o sukcesie (również komercyjnym) kanału Monty Pythona już się przebiła do newsów w sieci, warto nagłośnić ten holenderski raport, który zadaje kłam wydumanym wyliczeniom zarządcom “praw autorskich”.

  2. make your own band pisze:

    W tym poście widzę wpływ things magazine :) Fajny pomysł jako uzupełnienie wpisu. Jednak mam taką cichą nadzieję, że poprzednia formuła nie zostanie zastąpiona przez linkowisko.
    pozdrawiam

  3. Alek pisze:

    @make
    raczej nie zastąpi, choć sporo z nią ostatnio flirtuję. mam nadzieję przy tym, że formuła “things” - poprzez krótkie notatki - ma więcej sensu niż bezsensowne linkowski w stylu “automatyczny zasysacz linków z deliciousa do postów”.

    A gdzieś w tle pozostaje (nieodpowiedziane) pytanie, jak dużo warto pisać, jak dużo warto rekomendować, czy więcej znaczy lepiej (a na świecie *tyle* się dzieje), i co robić z buforem informacji, który ciągle trzeba jakoś czyścić (mój obecny model: wyrzucać z tabów przeglądarki do wpisów na blogu).

Dodaj komentarz