Kto jest samcem alfa w stadzie wyszukiwarek?

Edwin Bendyk napisał ciekawy tekst o nowościach ze świata wyszukiwarek - największą z nich jest uruchomienie przez Stephena Wolframa serwisu Wolfram Alpha. Jest to “knowledge engine”, czyli nie wyszukiwarka, tylko wiedzowiarka. Alpha odpowiada na pytania, i to nie poprzez wskazanie źródeł - tylko podanie samych danych.

Edwin pisze przy okazji o równie ciekawej inicjatywie Lwa Manovicha, dotyczącej ilościowej analizy kultury (Mirek pisał o tym już kiedyś u nas). Nie wspomina o nowej wyszukiwarce Microsoftu o nazwie Bing (w Googlu wyskakuje na pozycji piątej, po Bingu Crosby…). Jednym słowem dużo się w wyszukiwaniu dzieje.

Podstawowe pytanie brzmi - czy wpłynie to na monopol Google? Edwin zauważa, że firma niedługo uruchomi konkurencję dla projektu Wolframa o nazwie Google Squared. Alpha nie radzi sobie w ogóle z informacjami o osobach - podejrzewam, że brak ich w publicznych zasobach wiedzy. Tymczasem Google mógłby podpiąć mechanizm “wiedzowiarki” pod swoją przepastną bazę wiedzy o intencjach nas wszystkich. Wygląda więc na to, że ma naturalną przewagę w tej dziedzinie.

Ciekawe, czy nie przyjdzie nam niedługo uznać, że obieg informacji trzeba regulować tak samo jak rynki telekomunikacyjne - i powstaną Urzędy Regulacji Informacji osłabiające na siłę pozycję wyszukiwarki zasiedziałej?

Alternatywą jest otwarta wyszukiwarka - tak przynajmniej twierdzi Cory Doctorow w tekście dla Guardiana. Pisze, że jest to równie nieprawdopodobne, jak stworzenie przez wolontariuszy największej encyklopedii lub wymyślenie przez dwóch studentów najpopularniejszej wyszukiwarki…

Polecam też tekst Pameli Samuelson, prawniczki z Uniwersytetu Berkeley, na temat ugody Google z wydawcami i autorami książek (która w wyjątkowo przystępny sposób tłumaczy kontekst, stawki i założenia tej ugody). Samuelson twierdzi, że ugoda stworzy kolejny monopol - dotyczący obiegu książek (szczególnie tych znajdujących się już poza komercyjnym obiegiem), a wypracowane mechanizmy finansowe będą dla wielu autorów niekorzystne. Innymi słowy, ugoda może doprowadzić do powstania jeszcze jednego niewydajnego i niesprawiedliwego systemu zbiorowego zarządu. Samuelson przypomina, że alternatywą było wywalczenie przez Google decyzji sądowej uznającej działania firmy za podpadające pod fair use, amerykańską wersję dozwolonego użytku - co byłoby dużym zwycięstwem z punktu widzenia liberalizacji systemu prawa autorskiego.

*

Na blogu CC PL piszemy o nowym projekcie Ridley’a Scotta - serialu sieciowym opartym na “Łowcy androidów”, tworzonym wraz z widzami, i dostępny na licencji CC. (!!!) / Piotr Toczyski z biura badań Gazety.pl pisze o ciekawych wynikach badań korzystania z internetu przez dzieci w wieku 7-14 lat. / Pojawił się wywiad z Tomaszem Sarneckim, autorem plakatu wyborczego z 1989, o którym wczoraj pisałem. Zaskakuje podejście “nikt nie powinien Sarneckiem zrobić tego, co Sarnecki zrobił Cooperowi”.

*

Wszystko wskazuje na to, że w Warszawie zostanie przyjęty plan zagospodarowania terenów Pól Mokotowskich, nazywanych “warszawskim Central Parkiem” - co pozwoli uniknąć zabudowania części parku przez kompleks wieżowców. Jeżdżę przez park codziennie, więc bardzo się cieszę. Jestem przekonany, że parki to miejski odpowiednik wolnej kultury. W całej historii przykra jest rola sławnych sportowców, którzy lobbują na rzecz partykularnego interesu swojej branży. Myślę, że jest dużo innych miejsc w Warszawie na stadion lekkoatletyczny - a na polach ważniejszy jest sport uprawiany przez ludzi, którzy masowo jeżdżą tam na wrotkach, grają we freesbee, biegają z psami, itd. Do tego ciekaw jestem, czy ci sportowcy są jakoś powiązani z deweloperami, którzy również lobbują na rzecz partykularnych, budowlanych interesów.

Wpis “Kto jest samcem alfa w stadzie wyszukiwarek?” skomentowano 2 razy

  1. Mikołaj pisze:

    Nawet najbardziej rewolucyjna (i rewelacyjna) wyszukiwarka musi mieć u podstaw porządną bazę zweryfikowanych danych. Wolfram Alpha jej nie ma, przynajmniej obecnie. Dwa tygodnie temu popełniłem tekst Wolfram Alpha nosi pieluchy. Pokazałem w nim kilka (wciąż działających) przykładów zapytań historycznych, które kompromitują wyszukiwarkę. Przy czym nie pytałem o rzeczy związane z Polską, ale z historią współczesną. W praktyce część odpowiedzi dostajemy tylko wtedy, gdy doskonale je znamy i bardzo precyzyjnie o nie pytamy. Oczywiście nie ma to większego sensu…

    Sytuacja zmienia się, gdy zadajemy pytania z nauk ścisłych. Sposób prezentacji wzorów matematycznych czy chemicznych jest świetny. Tutaj Wolfram Alpha jest dość dopracowana i już zdobyła sobie grono wielbicieli. Gdybym musiał znaleźć tego typu dane, rzeczywiście jest numerem jeden. Co więcej, wyniki są podane w znacznie ciekawszy i przydatny sposób, niż w Google Squared. Proponuję zapytać obie wyszukiwarki o pentachlorophenol.

    Wolfram Alpha nie jest wyszukiwarką mogącą konkurować z całym Google. Nawet po uzupełnieniu bazy danych i jej weryfikacji będzie tylko uzupełnieniem Google. Nawiązuje jednak równorzędną walkę z Google Squared i może być doskonałym narzędziem dla specjalistów z nauk ścisłych.

  2. Jurgi pisze:

    Google ma przewagę kilku długości nad konkurencją w kilku dziedzinach, o tym, czemu nie wierzę w rychłe powstanie semantycznego “killera” Google pisałem jakiś czas temu: http://my.opera.com/Jurgi/blog/2009/01/05/kto-googla-pod-latarnia ostatnio zaś jedno ciekawe spostrzeżenie, na temat jak działa Google: http://my.opera.com/Jurgi/blog/2009/06/04/ile-rozumie-google-wyszukiwanie-semantyczne

    Ja na WolframAlpha mówię “odpowiadajka”. :)

Dodaj komentarz