<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do Kultura 2.0</title>
	<atom:link href="http://kultura20.blog.polityka.pl/comments/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kultura20.blog.polityka.pl</link>
	<description>Cyfrowy wymiar przyszłości</description>
	<lastBuildDate>Sun, 19 Feb 2012 15:55:43 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
	<item>
		<title>Skomentuj Nowe pokolenia (czytając Czerskiego), którego autorem jest msi</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/18/nowe-pokolenia-czytajac-czerskiego/#comment-44605</link>
		<dc:creator>msi</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Feb 2012 15:55:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1091#comment-44605</guid>
		<description>pytanie o skanalizowanie postawione na końcu od początku oczywiście było kluczowe tyle tylko, że tworzenie jest pracą, sprzeciw jest często wyłącznie energią, tak więc czym innym jest współpraca tworzenia a czym innym współpraca protestu, gdyby większość stanowili Ci tworzący &quot;podinternet&quot; twórczy, sprzyjający demokracji, pewnie takich pytań w ogóle nie trzeba by stawiać</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>pytanie o skanalizowanie postawione na końcu od początku oczywiście było kluczowe tyle tylko, że tworzenie jest pracą, sprzeciw jest często wyłącznie energią, tak więc czym innym jest współpraca tworzenia a czym innym współpraca protestu, gdyby większość stanowili Ci tworzący &#8222;podinternet&#8221; twórczy, sprzyjający demokracji, pewnie takich pytań w ogóle nie trzeba by stawiać</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Nowe pokolenia (czytając Czerskiego), którego autorem jest zetzero</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/18/nowe-pokolenia-czytajac-czerskiego/#comment-44604</link>
		<dc:creator>zetzero</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 18 Feb 2012 10:48:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1091#comment-44604</guid>
		<description>Niezależnie od trafności spostrzeżeń Lessinga o architekturze internetu i wynikających zeń, jeśli dobrze rozumie, konkluzji o wielości &quot;internetów&quot; istnieje jednak duży kwantyfikator, który wielość tę obejmuje: swoisty gestalt internetu oraz  wyjątkowość, nieredukowalność interakcji jaka zachodzi pomiędzy użytkownikiem a siecią. Dołożyłbym jeszcze edukację: tak jak jesteśmy w stanie rozwijać swoje kompetencje, np, językowe, tak postęp ów może zachodzić na poziomie grupowym i większej społeczności.... To działa drugą stronę, bo  spontaniczny masowy protest internetowy przełożył się na indywidualne inicjacyjne doświadczenia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Niezależnie od trafności spostrzeżeń Lessinga o architekturze internetu i wynikających zeń, jeśli dobrze rozumie, konkluzji o wielości &#8222;internetów&#8221; istnieje jednak duży kwantyfikator, który wielość tę obejmuje: swoisty gestalt internetu oraz  wyjątkowość, nieredukowalność interakcji jaka zachodzi pomiędzy użytkownikiem a siecią. Dołożyłbym jeszcze edukację: tak jak jesteśmy w stanie rozwijać swoje kompetencje, np, językowe, tak postęp ów może zachodzić na poziomie grupowym i większej społeczności&#8230;. To działa drugą stronę, bo  spontaniczny masowy protest internetowy przełożył się na indywidualne inicjacyjne doświadczenia.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Czytając &#8222;Bromskiego o #ACTA&#8221;, którego autorem jest Zbigniew Łukasiak</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/06/czytajac-bromskiego-o-acta/#comment-44602</link>
		<dc:creator>Zbigniew Łukasiak</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Feb 2012 14:54:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1081#comment-44602</guid>
		<description>Do p. Ewy Borguńskiej: Argument o ignorowaniu wszelkich reguł współistnienia to przykład sofizmatu rozszerzenia.  Nie chcemy zniesienia wszekich reguł - chcemy zniesienia pewnych reguł. Zasady ruchu drogowego również się zmieniają i dzisiaj nie trzeba już przed każdym pojazdem wysyłać człowieka z czerwoną flagą (http://pl.wikipedia.org/wiki/Ustawa_o_czerwonej_fladze), nawet w UK.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Do p. Ewy Borguńskiej: Argument o ignorowaniu wszelkich reguł współistnienia to przykład sofizmatu rozszerzenia.  Nie chcemy zniesienia wszekich reguł &#8211; chcemy zniesienia pewnych reguł. Zasady ruchu drogowego również się zmieniają i dzisiaj nie trzeba już przed każdym pojazdem wysyłać człowieka z czerwoną flagą (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ustawa_o_czerwonej_fladze" rel="nofollow">http://pl.wikipedia.org/wiki/Ustawa_o_czerwonej_fladze</a>), nawet w UK.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Czytając &#8222;Bromskiego o #ACTA&#8221;, którego autorem jest Alek Tarkowski</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/06/czytajac-bromskiego-o-acta/#comment-44601</link>
		<dc:creator>Alek Tarkowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 20:00:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1081#comment-44601</guid>
		<description>Pani Ewo,

Odnosząc się do kwestii &quot;nieuczciwej argumentacji&quot; - być może są to demagodzy, ale jest to, mam wrażenie, często spotykana w debacie publicznej linia argumentacji.

Odnośnie nie-charytatywnej działalności producentów - sprawa nie jest jednak prosta, bo ta komercyjna działalność funkcjonuje w wielu wypadach wyłącznie dzięki wsparciu ze środków publicznych. Trudno więc mówić tutaj o czysto rynkowych przedsięwzięciach.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pani Ewo,</p>
<p>Odnosząc się do kwestii &#8222;nieuczciwej argumentacji&#8221; &#8211; być może są to demagodzy, ale jest to, mam wrażenie, często spotykana w debacie publicznej linia argumentacji.</p>
<p>Odnośnie nie-charytatywnej działalności producentów &#8211; sprawa nie jest jednak prosta, bo ta komercyjna działalność funkcjonuje w wielu wypadach wyłącznie dzięki wsparciu ze środków publicznych. Trudno więc mówić tutaj o czysto rynkowych przedsięwzięciach.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Rządowe Centrum Legislacji ma prawa autorskie do legislacji?, którego autorem jest Alek Tarkowski</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/02/rzadowe-centrum-legislacji-ma-prawa-autorskie-do-legislacji/#comment-44600</link>
		<dc:creator>Alek Tarkowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 19:55:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1075#comment-44600</guid>
		<description>Pani EWo, ta strona www najprawdopodobniej też jest materiałem urzędowym (zapytałem o to RCL i czekam na odpowiedź). A nawet jeśli nie jest, to można by się spodziewać precyzji zapisu, który może wprowadzać w błąd.
Co do cytowania i kopiowania - to w znaczącej mierze są dokumenty materiały urzędowe, nie będące przedmiotem prawa autorskiego.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pani EWo, ta strona www najprawdopodobniej też jest materiałem urzędowym (zapytałem o to RCL i czekam na odpowiedź). A nawet jeśli nie jest, to można by się spodziewać precyzji zapisu, który może wprowadzać w błąd.<br />
Co do cytowania i kopiowania &#8211; to w znaczącej mierze są dokumenty materiały urzędowe, nie będące przedmiotem prawa autorskiego.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Rządowe Centrum Legislacji ma prawa autorskie do legislacji?, którego autorem jest Ewa Borguńska</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/02/rzadowe-centrum-legislacji-ma-prawa-autorskie-do-legislacji/#comment-44599</link>
		<dc:creator>Ewa Borguńska</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 09:22:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1075#comment-44599</guid>
		<description>A czy to nie chodzi przypadkiem o prawa do strony www...? I cytowanie lub kopiowanie z podaniem źródła?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A czy to nie chodzi przypadkiem o prawa do strony <a href="http://www...?" rel="nofollow">http://www&#8230;?</a> I cytowanie lub kopiowanie z podaniem źródła?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Czytając &#8222;Bromskiego o #ACTA&#8221;, którego autorem jest Ewa Borguńska</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/06/czytajac-bromskiego-o-acta/#comment-44598</link>
		<dc:creator>Ewa Borguńska</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 07:10:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1081#comment-44598</guid>
		<description>@Alek Tarkowski

Szanowny Panie,
przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz, ale obowiązki zawodowe zajęły mnie wczoraj na wyłączność. Poruszył Pan zaledwie kilka kwestii, na które odpowiedzi wymagałyby jednak bardzo szerokiego wyjaśnienia wielości czynników i uwarunkowań oddziałujących zarówno na koszty jak i jakość filmów. Nie mam przekonania, że jest to właściwe miejsce do tego rodzaju dyskusji. Odniosę się zatem tylko do ?nieuczciwej argumentacji? i mojego osobistego rozumienia domeny publicznej.

Sądzę, że skoro prezes Bromski przedstawił takie proporcje to są one zgodne z prawdą. Nie mam narzędzi aby je w tej chwili kwestionować. Realne proporcje znają organizacje zbiorowego zarządzania. 
Nieuczciwej argumentacji nie używają ani twórcy, ani producenci treści tylko demagodzy, którzy z tylko sobie (choć nie wyłącznie tylko sobie) znanych powodów usiłują ?konfliktować? kolejne grupy społeczne (w tym przypadku twórców i odbiorców kultury przez internet). 
Twórcy i producenci chcą aby ich wspólna praca była dostępna dla jak najszerszej publiczności, jednak aby to się odbywało na uczciwych zasadach. Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, o czym powiedział w wydziadzie pan Bromski, że producenci nie działają charytatywnie, ani , że nie pełnią roli mecenasów. Są to przedsiębiorcy, których nakłady powinny się zwrócić jeśli mają dalej prowadzić swoją działalność czyli zapewniać twórcom ich warsztat pracy i sposoby dotarcia do widowni. Zatem, argumentacja, że piractwo bije w interesy twórców nie jest nieuczciwa. Nieuczciwe jest obciążanie całkowitą odpowiedzialnością za piractwo ostatecznego użytkownika, internauty, a nie pirackich portali czerpiących zyski z obrotu , bezkosztowo i nielegalnie, bo bez zgody twórców i producentów  pozyskaną treścią, pozostających poza zainteresowaniem prawa. 

W dyskusjach na temat definicji i zakresu domeny publicznej pojawiają się ciągle nowe, ciekawe punkty widzenia. Nie zastrzegam się zatem, że moje rozumienie  nie ulegnie z czasem weryfikacji. Dla mnie domena publiczna to miejsca (bo przecież nie jedno miejsce) w sieci Internet, gdzie obowiązkowo udostępniane są utwory w sposób legalny, zatem w uzgodnieniu z twórcami i producentami, po okresie przeznaczonym na zwrot kosztów pokrytych ze środków niepublicznych.  Nie można jednak zapominać, że do powstania tych utworów zostały wykorzystane także środki komercyjne, a przedsiębiorcy inwestujący liczą nie tylko na zwrot kosztów, ale także na zarobek. Taka jest podstawa prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej w systemie kapitalistycznym. Domena publiczna powinna zatem precyzyjnie określać dozwolony użytek, zasady rozpowszechniania, cytowania, przerabiania, wykorzystywania dla celów własnych użytkowników, także komercyjnych, bez uszczerbku dla praw osobistych i autorskich twórców utworów pierwotnych i majątkowych twórcy i producenta. Miejsca takiego udostępniania powinny być szeroko promowane i pozycjonowane przez instytucje udzielające wsparcia ze środków publicznych oraz organizacje twórców i producentów. Jestem pewna, że większość internautów z chęcią skorzysta z legalnych źródeł oryginalnych utworów, w dobrej jakości i na jasnych zasadach, nawet za opłatą (z czasem coraz niższą lub całkiem zniesioną), która wiadomo, że trafia do uprawnionych, zamiast pomnażać majątek przestępców.
Bez względu na rozwój mojego rozumienia domeny publicznej nie zmieni się mój pogląd, że z czyimś utworem nie można zrobić wszystkiego co się żywnie podoba, bez wiedzy i zgody twórcy (udzielonej bezpośrednio czy pośrednio). 
Nie rozumiem dlaczego wolność w Internecie miałaby się różnić od wolności w &quot;realu&quot;, czyli ignorować wszelkie reguły współistnienia. A jesli niczym nieograniczona &quot;wolność&quot; w internecie miałaby stać się obowiązującą definicją to zlikwidujmy też np. zasady ruchu drogowego i uwolnijmy decyzje obywatela o płaceniu lub nie podatków.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Alek Tarkowski</p>
<p>Szanowny Panie,<br />
przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz, ale obowiązki zawodowe zajęły mnie wczoraj na wyłączność. Poruszył Pan zaledwie kilka kwestii, na które odpowiedzi wymagałyby jednak bardzo szerokiego wyjaśnienia wielości czynników i uwarunkowań oddziałujących zarówno na koszty jak i jakość filmów. Nie mam przekonania, że jest to właściwe miejsce do tego rodzaju dyskusji. Odniosę się zatem tylko do ?nieuczciwej argumentacji? i mojego osobistego rozumienia domeny publicznej.</p>
<p>Sądzę, że skoro prezes Bromski przedstawił takie proporcje to są one zgodne z prawdą. Nie mam narzędzi aby je w tej chwili kwestionować. Realne proporcje znają organizacje zbiorowego zarządzania.<br />
Nieuczciwej argumentacji nie używają ani twórcy, ani producenci treści tylko demagodzy, którzy z tylko sobie (choć nie wyłącznie tylko sobie) znanych powodów usiłują ?konfliktować? kolejne grupy społeczne (w tym przypadku twórców i odbiorców kultury przez internet).<br />
Twórcy i producenci chcą aby ich wspólna praca była dostępna dla jak najszerszej publiczności, jednak aby to się odbywało na uczciwych zasadach. Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, o czym powiedział w wydziadzie pan Bromski, że producenci nie działają charytatywnie, ani , że nie pełnią roli mecenasów. Są to przedsiębiorcy, których nakłady powinny się zwrócić jeśli mają dalej prowadzić swoją działalność czyli zapewniać twórcom ich warsztat pracy i sposoby dotarcia do widowni. Zatem, argumentacja, że piractwo bije w interesy twórców nie jest nieuczciwa. Nieuczciwe jest obciążanie całkowitą odpowiedzialnością za piractwo ostatecznego użytkownika, internauty, a nie pirackich portali czerpiących zyski z obrotu , bezkosztowo i nielegalnie, bo bez zgody twórców i producentów  pozyskaną treścią, pozostających poza zainteresowaniem prawa. </p>
<p>W dyskusjach na temat definicji i zakresu domeny publicznej pojawiają się ciągle nowe, ciekawe punkty widzenia. Nie zastrzegam się zatem, że moje rozumienie  nie ulegnie z czasem weryfikacji. Dla mnie domena publiczna to miejsca (bo przecież nie jedno miejsce) w sieci Internet, gdzie obowiązkowo udostępniane są utwory w sposób legalny, zatem w uzgodnieniu z twórcami i producentami, po okresie przeznaczonym na zwrot kosztów pokrytych ze środków niepublicznych.  Nie można jednak zapominać, że do powstania tych utworów zostały wykorzystane także środki komercyjne, a przedsiębiorcy inwestujący liczą nie tylko na zwrot kosztów, ale także na zarobek. Taka jest podstawa prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej w systemie kapitalistycznym. Domena publiczna powinna zatem precyzyjnie określać dozwolony użytek, zasady rozpowszechniania, cytowania, przerabiania, wykorzystywania dla celów własnych użytkowników, także komercyjnych, bez uszczerbku dla praw osobistych i autorskich twórców utworów pierwotnych i majątkowych twórcy i producenta. Miejsca takiego udostępniania powinny być szeroko promowane i pozycjonowane przez instytucje udzielające wsparcia ze środków publicznych oraz organizacje twórców i producentów. Jestem pewna, że większość internautów z chęcią skorzysta z legalnych źródeł oryginalnych utworów, w dobrej jakości i na jasnych zasadach, nawet za opłatą (z czasem coraz niższą lub całkiem zniesioną), która wiadomo, że trafia do uprawnionych, zamiast pomnażać majątek przestępców.<br />
Bez względu na rozwój mojego rozumienia domeny publicznej nie zmieni się mój pogląd, że z czyimś utworem nie można zrobić wszystkiego co się żywnie podoba, bez wiedzy i zgody twórcy (udzielonej bezpośrednio czy pośrednio).<br />
Nie rozumiem dlaczego wolność w Internecie miałaby się różnić od wolności w &#8222;realu&#8221;, czyli ignorować wszelkie reguły współistnienia. A jesli niczym nieograniczona &#8222;wolność&#8221; w internecie miałaby stać się obowiązującą definicją to zlikwidujmy też np. zasady ruchu drogowego i uwolnijmy decyzje obywatela o płaceniu lub nie podatków.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Czytając &#8222;Bromskiego o #ACTA&#8221;, którego autorem jest Laszlo</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/06/czytajac-bromskiego-o-acta/#comment-44597</link>
		<dc:creator>Laszlo</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 11:15:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1081#comment-44597</guid>
		<description>Faktycznie skoro te filmy są dofinansowane w tak dużym stopniu, to dlaczego tak ciężko jest je obejrzeć. Nie wszystkie nawet trafiają do kin? Nie wspominając o DVD. Dla kogo te filmy są kręcone?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Faktycznie skoro te filmy są dofinansowane w tak dużym stopniu, to dlaczego tak ciężko jest je obejrzeć. Nie wszystkie nawet trafiają do kin? Nie wspominając o DVD. Dla kogo te filmy są kręcone?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Czytając &#8222;Bromskiego o #ACTA&#8221;, którego autorem jest Alek Tarkowski</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/06/czytajac-bromskiego-o-acta/#comment-44596</link>
		<dc:creator>Alek Tarkowski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 10:13:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1081#comment-44596</guid>
		<description>@Ewa Boruńska

Pani Ewo, rzeczywiście nie jestem specjalistą od produkcji filmowej, ale rozumiem ją na tyle, by rozumieć te procenty (o których p. Bromski wypowiedział się bardzo hasłowo). Będę wdzięczny za informacje, jakie w takim razie są realne proporcje, jeśil nie 2/98? Proszę poza tym przeczytać dokładnie, w jakim celu odnoszę się do tych proporcji. One w pewnym sensie są naturalne, rozumiem, że są duże koszty produkcji inne niż płacenie twórcom - ale nawet przy proporcji 10/90 lub 20/80 mój argument, dotyczący nieuczciwej argumentacji, że chodzi przede wszystkim o interes twórców, będzie moim zdaniem słuszny.

Kwestia zwracania się kosztów produkcji to osobny temat, niezależny od tego rozkładu procentowego. Ale tu nie można zrzucić wszystkiego na piractwo - nawet nie będąc ekspertem od produkcji filmowej czytam raz na pewien czas teksty o marnej jakości niektórych dotowanych filmów, albo nieefektywnym wydatkowaniu środków. Z góry zaznaczam, że nie winię za to PISF-u, ale jak z każdą dotacją publiczną, mankamenty z jej realizacją wydają się prawdopodobne.

A jeśli filmy rzeczywiście nie zwracają PISF-owi dotacji, to może należy założyć, że w takim wypadku przejście do domeny publicznej powinno być obowiązkowe po jakimś czasie? To chyba najlepsze, co wtedy może się wydarzyć z taką inwestycją PISF-u.

Odnośnie prac w kraju i w Europie - sam uczestniczę w opracowywaniu koncepcji ustawy o otwartości zasobów publicznych. Ale kluczową kwestią jest rozumienie domeny publicznej - jak Pani ją rozumie? 

Dodam, że wierzę głęboko, że można stworzyć taki model, który pozwoli nadal wspierać polską kinematografię, jednocześnie lepiej realizując misję publiczną związaną z szerokim udostępnianiem dotowanej publicznie twórczości.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Ewa Boruńska</p>
<p>Pani Ewo, rzeczywiście nie jestem specjalistą od produkcji filmowej, ale rozumiem ją na tyle, by rozumieć te procenty (o których p. Bromski wypowiedział się bardzo hasłowo). Będę wdzięczny za informacje, jakie w takim razie są realne proporcje, jeśil nie 2/98? Proszę poza tym przeczytać dokładnie, w jakim celu odnoszę się do tych proporcji. One w pewnym sensie są naturalne, rozumiem, że są duże koszty produkcji inne niż płacenie twórcom &#8211; ale nawet przy proporcji 10/90 lub 20/80 mój argument, dotyczący nieuczciwej argumentacji, że chodzi przede wszystkim o interes twórców, będzie moim zdaniem słuszny.</p>
<p>Kwestia zwracania się kosztów produkcji to osobny temat, niezależny od tego rozkładu procentowego. Ale tu nie można zrzucić wszystkiego na piractwo &#8211; nawet nie będąc ekspertem od produkcji filmowej czytam raz na pewien czas teksty o marnej jakości niektórych dotowanych filmów, albo nieefektywnym wydatkowaniu środków. Z góry zaznaczam, że nie winię za to PISF-u, ale jak z każdą dotacją publiczną, mankamenty z jej realizacją wydają się prawdopodobne.</p>
<p>A jeśli filmy rzeczywiście nie zwracają PISF-owi dotacji, to może należy założyć, że w takim wypadku przejście do domeny publicznej powinno być obowiązkowe po jakimś czasie? To chyba najlepsze, co wtedy może się wydarzyć z taką inwestycją PISF-u.</p>
<p>Odnośnie prac w kraju i w Europie &#8211; sam uczestniczę w opracowywaniu koncepcji ustawy o otwartości zasobów publicznych. Ale kluczową kwestią jest rozumienie domeny publicznej &#8211; jak Pani ją rozumie? </p>
<p>Dodam, że wierzę głęboko, że można stworzyć taki model, który pozwoli nadal wspierać polską kinematografię, jednocześnie lepiej realizując misję publiczną związaną z szerokim udostępnianiem dotowanej publicznie twórczości.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Czytając &#8222;Bromskiego o #ACTA&#8221;, którego autorem jest Ewa Borguńska</title>
		<link>http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/06/czytajac-bromskiego-o-acta/#comment-44595</link>
		<dc:creator>Ewa Borguńska</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 09:46:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=1081#comment-44595</guid>
		<description>Pani Agato, brawo! POLSKI a nie Państwowy, to jest zasadnicza równica, zwłaszcza, że do nie Państwo przeznacza środki na produkcję filmów, a płatnicy/przedsiębiorcy wymienieni w ustawie o kinematografii.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pani Agato, brawo! POLSKI a nie Państwowy, to jest zasadnicza równica, zwłaszcza, że do nie Państwo przeznacza środki na produkcję filmów, a płatnicy/przedsiębiorcy wymienieni w ustawie o kinematografii.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

