Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

1.11.2006
środa

Adam Wajrak: przyroda jako commons rzecz pospolita

1 listopada 2006, środa,

Adam Wajrak pokazuje (w krótkim tekście w dodatku „Turystyka” do Gazety Wyborczej), jak anachroniczny jest w Polsce stosunek do ochrony przyrody. Pisze, że w lokalnych kampaniach do wyborów samorządowych ochrona środowiska staje się „chłopcem do bicia”. commons

„Nikt też nie nikomu nie tłumaczy, na czym ochrona przyrody polega i jakie przyniosłaby korzyści. Wszyscy protestują i się bronią”.

Według Wajraka, politykom – zarówno lokalnym, jak i tym z centrum – nie zależy na tworzeniu terenów chronionych, a zwykli ludzie uważają, że mieszkanie obok takich terenów skazuje ich na życie w skansenie.Tymczasem mamy w polskich wsiach skansen nie z powodu ochrony przyrody (gdyż robimy to w stopniu skandalicznie małym), lecz z braku takich inwestycji jak kanalizacja czy dostęp do internetu.

Wajrak podaje przykład Hiszpanii, gdzie chroni się przyrodę na potęgę – i nie wynika to jedynie z wiary w ekologiczne ideały, lecz również z racjonalnej kalkulacji. Taka ochrona wspiera przemysł turystyczny i spożywczy, z których wiele osób w Hiszpanii żyje.

„Jest więc nie do pomyślenia, by jakiś polityk wystąpił przeciwko takim obszarom, bo to dobro wspólne. A u nas? Widać dobro wspólne wciąż znaczy niczyje, więc stanowi łatwy cel dla wszelkiej maści politycznych hochsztaplerów. […] Może pora z tym skończyć – zacznijmy pokazywać takim politykom czerwoną kartkę. […] bo jeśli tego nie zrobimy, za jakiś czas obudzimy się w brzydkim i ubogim kraju”.

Myślenie w kategoriach dobra wspólnego – tak zwanego commons, albo mówiąc archaicznie, ale pięknie, rzeczy pospolitej – jest kolejnym filarem tego, co nazywamy „kulturą 2.0”. Jak pokazuje Wajrak warto myśląc w ten sposób sięgać poza wąsko rozumianą sferę kultury.

Treść postu można wykorzystywać zgodnie z licencją Creative Commons.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. a moze jednak pomyslec nad polska terminologia? odmienianie commons przez wszystkie przypadki nie robi n ajlepszxedgo wrazenia i nie pomaga komunikowac tego co sie ma do powiedzenia. moze jednak „wspolnota”?

  2. pomysł jest dobry, polska terminologia rzeczywiście by sie przydała, uważam np. ze Creative Commons Polska ma straszny kłopot, że tak właśnie się nazywa. gorzej ze znalezieniem dobrego kandydata – „wspolnotę” większość z nas rozumie, za słownikiem, jako „grupę osób związaną wspólnym pochodzeniem, wspólną kulturą lub wspólnymi interesami, wspólną własnością”, choć rzeczywiście znaczy również „to, co łączy, zespala”. jest termin „dobro wspólne”, ale mam poczucie, że brzmi dosyć nijako – w angielskim „commons” jest hasłem niejako wyjątkowym. Szczerze mowiąc mniej najbardziej podoba się zwrot „rzecz pospolita”, który oczywiście jest zapewne zupełnie niezrozumiały i kojarzy się jedynie z RP. niemniej w ramach wprowadzania terminologii polskiej tak właśnie napiszę w tytule. dzięki.