Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

25.11.2006
sobota

Konferencja MKiDN o prawie autorskim

25 listopada 2006, sobota,

W połowie zeszłego tygodnia uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pt. „Nowe technologie a ochrona IP”. (Ciekawe sprawozdanie z konferencji w dwóch częściach zamieścił na swoim blogu Piotr Waglowski).

Panel, w którym brałem udział był zatytułowany „Przyszłość rynku muzycznego. Utwory audiowizualne i ich rozpowszechnianie. Korzystanie, konsumenci, dystrybucja i systemy wynagradzania. Zabezpieczenia techniczne a użytek własny”. Nie zamierzam streszczać jego przebiegu – sprawozdanie z jego przebiegu, pt. „Legalne opcje zmniejszają piractwo” opublikował Internet Standard.

Natomiast chciałbym wspomnieć o kilku stwierdzeniach, które zostały mi w pamięci po tym panelu.

Po pierwsze, cieszę się że Marek Staszewski, Pełnomocnik ZPAV, stwierdził w swojej wypowiedzi, że „legalne opcje zmniejszają piractwo”. Istnieje w Polsce tendencja, by myśląc o własności intelektualnej skupiać się jedynie na problemie piractwa – i sposobach walki z nim. Mało to moim zdaniem konstruktywne podejście. Obserwacja Staszewskiego otwiera drogę do promowania rozwiązań alternatywnych i zwiększania świadomości prawnej społeczeństwa. Myślę, że są to rozwiązania być może skuteczniejsze, a na pewno bardziej przyjazne niż budzące postrach działania policji.

Znaczącym przykładem zmiany nastawienia jest dla mnie stwierdzenie wygłoszone przez Anne Sweeney z Disney Media Networks w trakcie targów treści audiowizualnych Mipcom:

„Uznajemy obecnie, że piractwo to model biznesowy. Istnieje on, gdyż odpowiada na zapotrzebowania konsumentów, którzy oczekują telewizji na życzenie. Piraci konkurują na rynku w ten sam sposób co my – jakością, ceną i dostępnością. Nie podoba nam się ten model, ale jednocześnie rozumiemy, że jest on wystarczająco konkurencyjny, by stanowić znaczącą konkurencję”.

Przyjmując takie nastawienie, mówiła Sweeney, z piractwem walczy się nie z użyciem policji lub prawników, lecz na rynku – oferując treści łatwo dostępne, tanie i wysokiej jakości. Co więcej, badania zamówione przez Disney’a nie wykazały, by dostępność treści online szkodziła oglądalności programów w telewizji, czy nawet sprzedaży w iTunes.

„Treści są motorem napędzającym całość. Nowe platformy [dystrybucji – AT] powodują wzrost popytu na treści”.

Niestety, usłyszałem też dwa stwierdzenia, z którymi nijak nie mogę się zgodzić. Jeden z uczestników panelu stwierdził:

„czym innym są utwory, jak nie towarami?”

Na kulturę można oczywiście patrzeć z perspektywy rynkowej czy biznesowej – przemysły kulturowe to dziś wielki biznes, zdaniem niektórych mogące być siłą napędową całej gospodarki europejskiej. Sęk w tym, że stwierdzenie to dobrze oddaje nastawienie znaczącej części uczestników konferencji, którzy sprowadzają kulturę i obieg dóbr w jej obrębie do zarabiania przez autorów na swojej własności intelektualnej. Taka jest oczywiście dominująca w Polsce perspektywa myślenia o prawach autorskich – skupiona na wynagradzaniu twórców za ich wytwory. Jednak myśląc wyłącznie w tych kategoriach tracimy z pola widzenia kulturę jako dobro wspólne, czyli innymi słowy nasze dziedzictwo narodowe.

Swoim podejściem wyróżniali się duńscy goście konferencji. Maria Rorbye Ronn, prawniczka z Danmarks Radio mówiła o prawie autorskim jako wyrazie kompromisu między interesami właścicieli praw autorskich i całego społeczeństwa. Inny prawnik, Martin von Haller Gronbaek, stwierdził wprost, że jego zdaniem społeczeństwo jest zakładnikiem interesów specjalnych – zazwyczaj tych, którzy wykupują prawa do dzieł od ich autorów.

W trakcie panelu pojawiło się również stwierdzenie, że wydłużanie okresu obowiązywania praw autorskich jest zjawiskiem pozytywnym, na które przychylnie patrzą wszyscy twórcy – że niektórzy z nich chcieliby nawet, aby prawa autorskie były wieczyste.

Próbuję wyobrazić sobie kulturę polską XX i XXI wieku w sytuacji, gdy trzeba by płacić opłaty licencyjne za wykorzystanie każdego utworu Mickiewicza czy Słowackiego, by nie wymienić tysięcy innych twórców. Być może nie doszłoby do wydarzeń marcowych w 1968 roku, bo Dejmka nie stać byłoby na opłacenie tantiemów (zapewne bardzo wysokich, bo dyktowanych przez rynek)?

Niesłuszności tego stwierdzenia dowodzi również zjawisko utworów osieroconych – chronionych nadal przez prawo autorskie, lecz zapomnianych przez swoich twórców, funkcjonujących w swoistym limbo, zapisanych na powoli niszczejących nośnikach, z powodu prawa będących poza zasięgiem prób archiwizacji poprzez digitalizację. W czasach, gdy w USA przedłużenie ochrony prawnoautorskiej wymagało od właściciela złożenia formalnego wniosku, nie czyniło tego ok. 80% osób – trudno wyobrazić sobie, by większośći twórców zależało więc na wieczystych prawach autorskich.

Ja sam w trakcie panelu starałem się rozwinąć myśl, że „legalne opcje zmniejszają piractwo” – na przykładzie Creative Commons.

Chciałbym też polecić nagranie wystąpienia Jarosława Lipszyca (dostępne dzięki Piotrowi Waglowskiemu), który w sesji nt. rynku oprogramowania komputerowego ciekawie mówił m.in. o prawie autorskim i wolności oraz trudnościach wynikających ze stosowania systemów DRM. Dzięki Piotrowi Waglowskiemu w sieci jest dostępne nagranie tego wystąpienia, a Lipszyc kluczowe tezy streszcza na swoim blogu, w poście pt. „Drastyczna Redukcja Możliwości”.

AKTUALIZACJA: Dzięki uprzejmości Piotra Waglowskiego możecie posłuchać nagrania mojego wystąpienia podczas konferencji w formacie OGG lub MP3.

Treść postu można wykorzystywać zgodnie z licencją Creative Commons.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Spełanijąc prośbę – właśnie dodałem przed chwilą również nagranie Twojego wystąpienia. Dostępne jest w kometnarzu do tekstu http://prawo.vagla.pl/node/6816

  2. Pingback: Kultura 2.0 » Archiwum bloga » “Czym innym są utwory, jak nie towarami?”