Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

12.12.2006
wtorek

…i co dalej?

12 grudnia 2006, wtorek,

Już po konferencji, wczoraj z Polski wylecieli ostatni zagraniczni goście. Jednak na tym blogu wciąż będą pojawiać się nowe wpisy, z których część – miejmy nadzieję – będzie dotyczyć nowych projektów, których idea narodziła się właśnie podczas Kultury 2.0.

Po pierwsze chcieliśmy podziękować wszystkim, którzy pojawili się na imprezie – będziemy wdzięczni za wszelkie komentarze.

Frekwencja zarówno na K2.0, jak i zaprzyjaźnionej konferencji SAI była doskonała, a atmosfera inspirująca. Nie będziemy tu streszczać przebiegu imprezy – raz że lada moment zapis całości powinien pojawić się w internecie (o czym oczywiście nie omieszkamy poinformować, podając stosownego linka), dwa – zrobił to już na swoim indywidualnym blogu Edwin Bendyk.

Trzeba jednak podkreślić, że nieustannie widoczny był problem zderzenia się zupełnie różnych optyk i sposobów myślenia – nietrudno było zauważyć, że przedstawiciele biznesu nie do końca mogą dogadać się z naukowcami, instytucje państwowe nie rozumieją potrzeb twórców, a wystąpienia zagranicznych gości – szczególnie znakomitego Paula Gerhardta z BBC Creative Archive – nie pozostawiły wątpliwości, jak szybko ucieka nam świat.

Wydaje się, że to właśnie zdiagnozowanie dręczących polską kulturę problemów i kontakty z myślicielami oraz aktywistami z Zachodu to największe osiągnięcie konferencji. W chwili obecnej rozpoczynamy pracę nad dwoma nowymi projektami – pierwszy zainspirowały rozmowy z Robem van Kranenburgiem, drugi spotkanie z prof. Henrym Jenkinsem.

Rob van Kranenburg jest holenderskim badaczem nowych mediów, ale także działaczem na rzecz rozwoju kultury cyfrowej. Organizacja Virtueel Platform, z którą Rob van Kranenburg współpracuje, jest finansowana przez rząd holenderski w celu „wspierania interdyscyplinarnej e-kultury”.

W swojej prezentacji Rob przedstawił kształt holenderskiej sieci organizacji działających z nowymi mediami. Co ciekawe, organizacje te działają już tak długo, że nowa generacja działaczy uważa najstarsze z nich za przestarzałe dinozaury. Zdaniem van Kranenburga w Holandii nadeszła pora, by oprócz „edukacji medialnej” promować również „medialną mądrość” (media wisdom). Termin „edukacja” został zbytnio związany z ideą „ochrony” (na przykład przed niechcianymi treściami, lub niebezpiecznymi kontaktami online). Często jest też rozumiany zbyt wąsko i instrumentalnie, jako uczenie praktycznych umiejętności używania mediów. „Mądrość medialna” każe myśleć o korzystaniu z mediów jako warunku udziału i obecności w społeczeństwie.

W Polsce nie mamy kilkunastoletniej tradycji edukacji czy aktywizmu medialnego. W Warszawie nie działa nawet jedno centrum medialne czy też think tank zajmujący się nowymi mediami – porównywalne odpowiednio z amsterdamskim De Balie i Waag Society. Według van Kranenburga, niczemu to nie szkodzi – jesteśmy w odpowiedniej sytuacji do wykonania żabiego skoku: gwałtownego nadrobienia zaległości w oparciu o doświadczenia zewnętrzne, z pominięciem (nieobecnych) etapów pośrednich.

Van Kranenburg uważa, że sposobem na taki skok byłoby założenie w Warszawie „laboratorium medialnego”, opartego o łatwo dziś dostępne i niedrogie technologie, oferującego różnorodną edukację i mądrość medialną, będącego miejscem, w którym ludzie mogą eksperymentować z mediami. Wydaje nam się, że Warszawie i Polsce bardzo takiego miejsca potrzeba. Miejsca, w którym tematy poruszane na K2.0 przez dwa dni są omawiane stale. Chcielibyśmy, by prace zmierzające do stworzenia takiego laboratorium były częścią naszego projektu.

Z kolei z Jenkinsem rozmawialiśmy o sprawie, która nieustannie pojawiała się podczas konferencyjnych rozmów – alfabetyzacji medialnej prowadzonej na bardziej podstawowym poziomie. Chcielibyśmy stworzyć polską filię projektu New Media Literacies. Być może przy wsparciu rodzimych projektów edukacyjnych uda się stworzyć polski odpowiednik ich witryny z przetłumaczonymi materiałami z USA, a w przyszłości zająć się tworzeniem własnych treści. Wprawdzie tu pojawia się ten sam problem: inicjatywa Jenkinsa ma być rozszerzeniem tradycyjnej formuły uczenia młodzieży krytycznego odbioru mediów – formuły u nas nieobecnej (o czym na tym blogu kilkakrotnie wspominaliśmy). Tu znów może uda się wykonać „żabi skok” i nie tylko rozpocząć propagowanie wiedzy o mediach cyfrowych, ale o mediach w ogóle (w tej kwestii polskie środowisko akademickie oferuje silne wsparcie). Zgodnie z pomysłem Jenkinsa, projekt ma uczyć młodych ludzi tworzenia nowych mediów, ale też w pewien sposób legitymizować kontakty z popkulturą. Pora wyjść poza opozycje „dobra”/”zła” kultura i zacząć przekazywać konkretną wiedzę na temat wszystkich aspektów medialnego pejzażu.

W trakcie K2.0 kilkakrotnie głos zabierały osoby związane z edukacją. Przyznawały, że przeładowane programy szkolne sprawiają, iż nauczycielom nie starcza czasu na zajmowanie się podczas lekcji kulturą współczesną. Pogłębia to u młodzieży przekonanie, że polskie szkoły uczą rzeczy nieprzydatnych, oderwanych od rzeczywistości. Ponudźmy się na lekcjach, a po szkole zrobimy wreszcie coś ciekawego w domu… Problem jest szeroki, ale rozmowy z młodymi nauczycielami pokazują, że nie wszyscy nauczyciele zajadle bronią tradycyjnych sposobów nauczania i niektórzy też chcieliby, aby ich lekcje były atrakcyjne, a przy okazji nadążały za współczesnym światem.

Jenkins i New Media Literacies utworzyli już pierwszą zagraniczną filię – laboratorium w Singapurze. Będą tam powstawać gry edukacyjne. Zapewne w Polsce nie mamy szans na tak ambitny start, ale może metodą małych kroków – lokalizacji stworzonych za granicą materiałów, stopniowego tworzenia własnych czy modyfikowania komercyjnych gier na potrzeby nauczania – jesteśmy w stanie przybliżyć się do osiągnięcia celu? Chcemy, by polskie szkoły przygotowywały uczestników kultury 2.0 – która, co umykało niektórym brnącym w samozadowolenie gościom naszej imprezy, jest raczej projektem, niż faktem społecznym. Być może uda się to zrobić przy współpracy z działającymi już w naszym kraju inicjatywami edukacyjnymi.

Skoro instytucje rządowe nie są zainteresowane projektami przygotowującymi obywateli do aktywnego współtworzenia kultury cyfrowej (na czym oparty jest paradygmat 2.0), może czas rozpocząć niezależną działalność? Na pewno wrócimy do tej kwestii. Zwłaszcza, że wszystkie poruszane tu sprawy – otwarte licencje, projekt edukacyjny na poziomie szkolnym oraz medialne laboratorium – to różne aspekty tej samej idei. Łączą się w logiczną całość i stanowią dla siebie wzajemne zaplecze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Drodzy Państwo,

    projekty, które proponujecie, to naprawdę świetna sprawa. strasznie cieszy ten Wasz aktywizm i zaangażowanie, mimo tego, że ministerstwo kultury i inni „ważni” kiepsko czają o co w tym wszystkim chodzi.
    Pytanie: jakie szanse na realne wciągnięcie i edukację medialną dzieciaków mają Wasze pomysły projektów z Jenkinsem i van Kranenburgiem ? — skoro na wsparcie państwa liczyć nie można. Czy oprócz polskiej wersji strony NML będzie działo się coś więcej? Laboratorium Medialne — wielkie przedsięwzięcie. 3mam kciuki.

  2. Pewnie sami chcielibyśmy wiedzieć, co z tego wyjdzie 🙂
    Ale jest szansa na jakieś instytucjonalne „podczepienie się” pod którąś z działających fundacji lub jakiś inny projekt. Nie bez znaczenia jest też obecność zagranicznych partnerów. Być może w styczniu będziemy wiedzieć coś bardziej konkretnego…
    Niekoniecznie też trzeba ruszać z kolejną nową inicjatywą – można np. zacząć od włączenia jej w odbywające się już spotkania Creative Commons. W ogóle już teraz trochę się dzieje i obok media labu oraz projektu edukacyjnego najbardziej chyba chcielibyśmy rozłożyć jakiś koordynacyjny parasol nad działaniami, które realizowane są osobno, ale mają wspólny mianownik. Na mnie osobiście ostatnio szczególnie duże wrażenie zrobiła akcja Wojtka Wawszczyka i biblioteki w Elblągu (dokładniej pisał o tym na swoim blogu Edwin Bendyk) – profesjonalny twórca finalizujący prace nad swoim największym dotychczas projektem znalazł czas i ochotę, by pomóc elbląskim dzieciakom zrobić film. Mam wrażenie, że wiele jest osób, które mają dużo rozmaitej wiedzy i umiejętności i chętnie się nimi dzielą. Byłoby fajnie, gdyby ta energia się nie zmarnowała.

  3. Bycie badaczem, a społecznikiem to nie to samo… Jak Państwo zminimalizujecie ryzyko porażki?

    Popieram ideę koordynacyjnego parasola i ogólnie podczepiania się pod inne projekty działające z duchem kultury 2.0 To pozytywny prognostyk dla Państwa działań. Dobrze myślicie. Nie skończy się dzięki temu tylko na szumnych zapowiedziach lub konkurujących ze sobą imprezach.

    A skoro dyskutujemy o kulturze 2.0 to dlaczego nie wykorzystać jej metod? – Czytelników i komentatorów Państwa blogów? Nie wiem ile, ale chyba Edwin Bendyk ma ich nie mało 🙂

    Również 3mam kciuki!