Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

2.01.2007
wtorek

South Park i laptop za 100 USD

2 stycznia 2007, wtorek,

Już w przyszłym miesiącu do użytkowników mają trafić pierwsze komputery produkowane w ramach projektu One Laptop per Child. Masowa produkcja ruszy najprawdopodobniej w lipcu.

Jeden laptop na dziecko to projekt stworzenia taniego komputera dla dzieci z krajów rozwijających się. Ze względu na konieczność obniżenia kosztów, ale i poboru mocy, komputer nie posiada dysku twardego, a częstotliwość taktowania procesora daleka jest od rekordowej. Urządzenie posiada za to bezprzewodową kartę sieciową i preinstalowany system Linux z oryginalnym interfejsem Sugar. Dzięki niemu zamiast standardowego systemu folderów, użytkowników przywita dziennik wszystkich zadań wykonywanych na komputerze. Na liście dołączanego do sprzętu oprogramowania znajdzie się też przeglądarka internetowa, edytor tekstu i czytnik RSS. W projekt zaangażowały się już Argentyna, Brazylia, Libia, Nigeria, Pakistan, Tajlandia i Urugwaj, w najbliższych tygodniach do inicjatywy prawdopodobnie dołączą jeszcze trzy kraje afrykańskie.

Pomysłodawcą stworzenia tanich komputerów, które rządy państw rozwijających się mogłyby hurtowo zamawiać dla swych obywateli jest założyciel MIT Media Lab, Nicholas Negroponte. Ten sam, który przed dekadą napisał książkę Cyfrowe życie – klasyczny przykład publikacji poświęconej nowym mediom z czasów przed krachem dotcomów. Pisał w niej, że zmiany technologiczne zmienią nasze życie niemal z dnia na dzień, czy nam się to podoba, czy nie. Dziś wiemy, że nie do końca tak się stało i choć trzeba uczciwie podkreślić, że niektóre elementy Cyfrowego życia (jak choćby metafora przejścia od świata atomów do świata bitów) doskonale sprawdzają się także dziś, to jak większość technoentuzjastów sprzed dekady Negroponte dostał od czasu po łapach. Dlatego dziś ma świadomość, że sprzęt to tylko środek do celu. „To projekt związany z edukacją, nie z laptopami” – mówi o One Laptop per Child. Podoba mi się też wypowiedź, której udzielił BBC:

Jedną z najsmutniejszych, ale i najbardziej powszechnych okoliczności w szkolnych laboratoriach komputerowych (o ile już są w krajach rozwijających się) jest ta, że dzieci uczy się korzystać z Worda, Excela i PowerPointa. Uważam to za przestępstwo, bo dzieci powinny tworzyć, komunikować się, eksplorować, dzielić – a nie obsługiwać zautomatyzowane narzędzia biurowe.

Dlatego warto na każdym kroku podkreślać, że istnieje nie tylko luka dostępu (access gap), ale i luka uczestnictwa (participation gap). Załatanie pierwszej – zapewnienie ludziom dostępu do struktury informatycznej i komunikacyjnej – to dopiero pierwsza część wyzwania.

Rozmawiałem dziś z przyjacielem o ostatnim odcinku X sezonu South Park i nie była to pierwsza osoba, z którą na ten temat dyskutowałem. Dowcip polega na tym, że o ile się orientuję (poprawcie mnie, jeśli się mylę), stacja emitująca tę serię – Comedy Central – uruchomiła polski oddział w październiku, a South Park emituje bodajże od tygodnia. Nie zmienia to faktu, że znam mnóstwo osób, które na bieżąco rozmawiają o tym, co się w tej serii dzieje. Ale zostawmy South Park, bo w tym wypadku można pewnie mówić o kolejnej luce – tym razem generation gap (przymknijmy też na chwilę oko na kwestię praw autorskich…). Lepszy byłby więc przykład Zagubionych. Można oglądać Zagubionych w dzień po premierze w amerykańskiej telewizji, ściągając kolejne odcinki z sieci, można mieć dwa sezony opóźnienia i oglądać serię w TVP. I to nie jest kwestia posiadania podłączonego do sieci komputera lub jego braku. Chodzi (oprócz wysokiego stopnia zaangażowania oczywiście) o cały zespół umiejętności. Być może w Polsce laptopy za 100 USD nie są potrzebne (choć osobiście nie jestem o tym taki przekonany). Ale choć w wiejskich szkołach nie brak komputerów, to podejrzewam, że kiedy ich absolwenci wyjeżdżają do pracy na Zachodzie, są z reguły zatrudniani w innym charakterze, niż Polacy z dużych miast – nawet, jeśli w ich szkołach nie było pracowni komputerowej.

PS Refleks mi nie dopisał, ale mimo wszystko polecam grudniowy tekst o klikach(niu) i polskim Web 2.0 na blogu CyberScyzor.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. pisałem o tej inicjatywie na swojej stronie jakiś czas temu, temat powraca jak bumerang i cieszę się, że za każdym razem w nieco bardziej zaawansowanym stadium. Brak dysku to całkiem sensowny pomysł na obniżenie kosztów maszyny. Jeśli jeszcze skorzystaliby z dobrodziejstw WiMax’a (co byłoby świetną reklamą dla tego standardu), to możnaby pokusić się niewielkim kosztem o wielki poligon do testowania terminali bezdyskowych a potem doświadczenia przenieść do innych krajów. W końcu jeśli ktoś nie gra i nie korzysta z p2p to po co mu dysk – wszystko może trzymać na serwerze, korzystać z web-aplikacji i mieć spokój :).

  2. To nie jest tak, że nie posiada on dysku, jest tam zamontowana pamięć typu flash. Nie jest duża, ale jest. Więcej na: http://wiki.laptop.org/go/Hardware_specification