Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

6.01.2007
sobota

David Brin: gdzie się podział BASIC?

6 stycznia 2007, sobota,

Pisarz science fiction David Brin opublikował w Wired tekst pt. „Why Johnny can’t code”, w którym ubolewa, że dzisiaj na najpopularniejszych dzisiaj komputerach domowych nie da się łatwo zainstalować żadnego języka programowania wystarczająco prostego, by mogły się go nauczyć dzieci.

Brin oferuje więc jeszcze jeden punkt widzenia na kwestię edukacji medialnej. Jego zdaniem w społeczeństwie informatycznym, w którym żyjemy, już dzieci powinny być w stanie nauczyć się podstaw programowania – tymczasem pierwsze języki które poznają są już złożone i nie pozwalają zrozumieć podstawowych mechanizmów, na których opiera się programowanie.

Brin sam przyznaje, że może przesadza – pyta dla porównania, czy artyści powinni nadal mieszać samemu farby (nie robią tego od dawna)? Mnie podoba się postawienie sprawy zdecydowanie – w ten sposób Brin dociera do sedna kwestii edukacji w cyfrowym świecie:

„Na skutek tego doprowadziliśmy do sytuacji, w której jesteśmy niczym cywilizacja przejadająca ziarna odłożone do przyszłego wysiewu. Gdyby był to skutek działań wroga – który po cichu spowodowałby, że żadne amerykańskie dziecko nie może podłubać w liniach kodu – nawet umiarkowany patriota nazwałby to aktem agresji”.

Mamy więc inny stosunek do komputerów – technologii wyznaczającej obecnie kształt naszej cywilizacji – niż poprzednie pokolenia miały do samochodów. Coraz mniej z nas potrafi naprawdę „zajrzeć pod maskę” komputera.

Brin stawia jeszcze jedną istotną tezę – jego zdaniem alfabetyzacja medialna, umiejętność tworzenia filmów, muzyki, czy animacji, jest bardzo fajna – ale jedynie programowanie oferuje „wyzwolenie technologiczne” (technological empowerment). I tu z kolei Brin wskazuje na istotę podziału cyfrowego wynikającego z radykalnie innych umiejętności programistów i nie-programistów. Podziału, który jak na razie nie dość się analizuje.

Podobnie zresztą dzieje się powoli z tworzeniem treści sieciowych – kilka lat temu, gdy nauczyłem się HTML i podstaw CSS, byłem w stanie stworzyć amatorską, ale solidną stronę WWW. Dziś podstawowe umiejętności publikacji online sprowadzają się często do obsługi WordPressa i MediaWiki.

Brin i jego syn znaleźli w końcu rozwiązanie, które synowi pozwoliło programować w BASICu. I które zachwyci Bruce’a Sterlinga oraz wszystkich miłośników idei martwych mediów. Pozwólcie, że nie zdradzę zagadki – klikając wesprzecie fajne pismo sieciowe, jakim jest „Salon”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. sorry, nie miałem czasu się wczytać dokładniej, ale wygląda na to, ze tekst udając, że porusza ważkie pytania, pyta po prostu o to, dlaczego nie ma basica na współczesne komputery. przykład kompletnie chybiony. *bardzo* dobrze, że nie ma i dobrze, że dzieci nie uczą się pisać w języku, który był popularny tylko dlatego, że dobrze mieścił się w 4KB ROMu archaicznych komputerów z lat 70 i że Microsoft dobrze go promował.

    te rozważania:” „BASIC had a lot of nasty habits. But it liberated several million bright minds to poke and explore and aspire as never before.

    The „scripting” languages that serve as entry-level tools for today’s aspiring programmers — like Perl and Python — don’t make this experience accessible to students in the same way. BASIC was close enough to the algorithm that you could actually follow the reasoning of the machine as it made choices and followed logical pathways.” są po prostu bzdurne. w tamtych czaszach owszem, BASIC odegrał swoją rolę. teraz są od tego właśnie Python czy Ruby. i wcale nie są „odleglejsze od algorytmu, skąd on to wymyślił!? wręcz przeciwnie, nie wymagają cudowania jak basic.

    autor pisze nieprawdę, ze C++ czy wymienione przez niego języki są bardziej „wyskopoziomowe” niz BASIC.

    kolejna rzecz: kiedyś funkcjonalność programu napisanego w BASICU mało się różniła od programu napisanego przez programistów. obecnie różnica jest ogromna. nic dziwnego, ze nie jest on popularny.

    sam do BASICa zaczynałem w bardzo dawnych czasach i do dziś walczę ze sposobem myślenia, który on mi narzucił. w przeciwieństwie do autora artykułu, gdyby moje dziecko chciało „poprogramować”, zrobiłbym wszystko, żeby od BASICa trzymać je z daleka.

    a podział na programistów i nieprogramistów istnieje i będzie się pogłębiał. ja stoję okrakiem, ale powoli przesuwam się na drugą stroną. no sorry, system się skomplikował, już nie każdy jest go w stanie opanować. nic tu specjalnie odkrywczego.

  2. A co z Logo Komeniuszem i grą Colobot?

  3. Dwa komentarze za jednym zamachem.

    1. Brin nie wpadl na pomysl zeby poszukac interpretera Basicu tam, gdzie mozna go znalezc najszybciej: w Internecie. Wystarczy wpisac „basic interpreter xp” w wyszukiwarce i pojawia sie caly wybor. Co w duzym stopniu podwaza jedna z tez ( a w kazdym razie kanwe) artykulu. Co mu zreszta wytknieto w komentarzach.

    2. Marcin z kolei sugeruje „madrzejsze” jezyki, mimo, ze zaczynal od Basicu. Ja zaczynalem od Algolu, ale podobnie jak Brin uwazam, ze zaczynac warto od tych samych pojec i metod jakich ucza nas w szkole. A to wlasnie jest arytmetyka i proste sekwencyjne algorytmy.

    Do poszerzania matematycznej wyobrazni jest Logo i inne systemy, wlacznie z pakietami symbolicznymi (np. Mathematica). A jak o porzadna matematyke chodzi, to czy trudno jest taka na przyklad Maszyne Turinga napisac w Basicu?

    Sekwencyjny sposob myslenia jest w porzadku, pod warunkiem, ze wiemy, ze sa i inne, ze uzywa sie go tam, gdzie ma sens. No i nawet skomplikowane struktury, obiekty i metody, do ktorych posrednio odwoluje sie Marcin (o ile go dobrze zrozumialem), tez zawieraja kawalki kodow sekwencyjnych.

    Ciagle jeszcze duzo sie mozna nauczyc przy pomocy prostych operacji arytmetycznych, petli, operacji logicznych i prostej grafiki. I pewnie od tego zaczne z moim synem.

    Uklony z pochmurnej Cumbrii