Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

26.01.2007
piątek

The Last Word – „NY Times” oddaje głos zmarłym

26 stycznia 2007, piątek,

Co można napisać, gdy umiera ktoś znany, ważny? Jak uniknąć klisz i banałów? Niestety przed tym pytaniem w ostatnich miesiącach (i dniach) polscy dziennikarze zostają postawieni wyjątkowo często. Oryginalnej odpowiedzi udzieliła niedawno redakcja „NY Timesa”. Niech zmarli sami powiedzą, jak chcieliby zostać zapamiętani.

17 stycznia zmarł Art Buchwald, nagrodzony Pulitzerem amerykański satyryk, znany m.in. z publikowanych na łamach „The Washington Post” komentarzy politycznych. Redakcja „NY Timesa” opublikowała nie tylko zwyczajowe w takiej sytuacji wspomnienie o zmarłym i przygotowany przez Buchwalda na tę okazję pożegnalny felieton. Na swojej stronie internetowej umieściła też wideo-nekrolog – Ostatnie słowo. Kilkuminutowy film o zmarłym, którego on sam jest głównym narratorem.

„Cześć, jestem Art Buchwald i właśnie umarłem” – być może to zdanie przejdzie do historii internetowego dziennikarstwa. Otwiera nie tylko film z Buchwaldem, ale inauguruje też coś, co można chyba określić mianem nowego gatunku dziennikarskiego.”NYT” deklaruje, że przygotowywane są filmy poświęcone kolejnym wielkim tego świata, których odejścia można spodziewać się w najbliższym czasie. Nie ma tu jednak mowy o pogoni za tanią sensacją i żerowaniu na cudzym nieszczęściu, o pozbawieniu zmarłego godności. Osobiście wydaje mi się to zresztą etycznie bardziej jednoznaczne, niż zwykła dziennikarska praktyka polegająca na przygotowywaniu „na zapas” materiałów do opublikowania po czyjejś śmierci – tu wszystko dzieje się przy udziale zainteresowanego.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, niech obejrzy ten klip – Buchwald opowiada w nim m.in. o podjęciu decyzji o zaniechaniu dializy nerek, w praktyce oznaczającej zgodę na śmierć. Mówi też, że chce być zapamiętany, jako ktoś kto rozśmieszał ludzi i sprawiał, że czuli się lepiej. W ustach świadomego bliskości śmierci 81-latka brzmi to niezwykle przejmująco. Są oczywiście i fragmenty humorystyczne (o ile to w tym kontekście możliwe), jak ten, w którym Buchwald opowiada o własnych planach pogrzebowych – „Wszystkie żaglówki w okolicy będą miały opuszczone żagle i flagi do połowy masztu i wszyscy będą mówić, jakim wspaniałym byłem gościem”. Widać jednak, że mówienie o tych sprawach sprawia mu trudność. „Ludzie boją się śmierci, boją się o niej mówić. Nie potrafią sobie z tym poradzić”.

Dlaczego piszę o tym na blogu Kultury 2.0? Wideo-nekrolog pokazuje, że nowe technologie komunikacyjne nie muszą prowadzić do dehumanizacji naszej kultury, co czasem się im zarzuca. Mogą też pomóc w oswajaniu tabu śmierci – zarówno widzom, jak i bohaterom tych nagrań. Oczywiście podobny projekt można było zrealizować choćby w telewizji. W internecie jego dostępność jest jednak bez porównania większa.

Niedawno, przy okazji wpisu o Radiu Maryja wspominałem, że z internetowej sfery publicznej często wykluczeni zostają ludzie starsi. Może być inaczej. Wierzę, że internet może być platformą porozumienia między pokoleniami. Dowodem jest choćby opowiadający o wojnie, ale i po prostu o byciu osobą starszą Geriatric1927 – jeden z największych gwiazdorów YouTube (jego „first try” obejrzano ponad 2 miliony razy, jest też subskrybowany przez rekordową ilość użytkowników). Ktoś to ogląda. I na pewno nie są to tylko inni staruszkowie.

PS Trochę bez związku z tematem powyżej, ale polecam wpis z bloga Krzysztofa Urbanowicza – Zawodowi dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami. I – last but not least – dziękuję Mateuszowi, który pokazał mi The Last Word.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop