Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

19.02.2007
poniedziałek

Marsz Wikipedii

19 lutego 2007, poniedziałek,

Popularność Wikipedii systematycznie rośnie. W Stanach Zjednoczonych Wikipedia uplasowała się w styczniu b.r. na 9 miejscu, z 42,9 mln użytkowników (na świecie ma pozycję 6, ze 165 mln użytkowników). Warto przypomnieć, że jeszcze rok temu Wikipedia zajmowała w USA 33 miejsce.
Z kolei John Battelle na swym blogu zauważa, że Wikipedia jest obecnie trzecim, po Image Search i MySpace beneficjentem ruchu, jaki powodują odesłania z wyszukiwarki. Battelle zastanawia się, czy taka sytuacja nie doprowadzi w końcu do jakiegoś handlowego porozumienia między Google a fundacją Wikimedia. Szkoda, żeby taki ruch się marnował… (Google swoją drogą zadeklarował gotowość wsparcie finansowego Fundacji Wikimedia, gdy ta ogłosiła, że ma trudności finansowe).
Czy odpowiedzią na to pytanie jest informacja sprzed kilku dni o nowym pomyśle Jimbo Walesa, twórcy Wikipedii? Wezwał on do stworzenia niezależnej wyszukiwarki-katalogu na podobnej zasadzie, jak produkuje się Wikipedię. Czy społeczny model produkcji treści, który sprawdził się w Wikipedii (choć z zastrzeżeniami odnośnie jakości tej treści), uda się przełożyć na społeczny model oceny treści, tak by poprawić jakość i trafność procesu wyszukiwania? Wszak w jakimś sensie na tym polega fenomen Google, że wykorzystuje technologię do tego, by zbierać opinie internautów o witrynach i na tej podstawie rangować odpowiedzi.
W każdym razie fenomen Wikipedii nieustannie zadziwia, staje się ona już nie tylko encyklopedią, ale supermedium (wiele wpisów odnoszących się do aktualnych spraw jest edytowanych i uzupełnianych na bieżąco).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Heh, jak jednego razu szukając w Google informacji o pewnym produkcie musiałem się przedzierać poprzez dziesiątki pozycjonerskich katalogów i witryn stworzonych specjalnie pod reklamy Google, to właśnie przyszło mi na myśl, że zdałaby się jakaś wyszukiwarka nie nastawiona na zysk i filtrująca te wszystkie śmieci. I tak sobie pomyślałem o Wikipedii…
    Z oceną treści oczywiście może być rozmaicie, ale już z odfiltrowaniem witryn zupełnie dla internuty bezwartościowych powinny sobie poradzić automaty. Wystarczy tylko trochę dobrej woli…

  2. jesli chodzi o klopoty finansowe wikipedii to warto bylo patrzec na ich kampanie zebrania miliona dolarow, ktora niedawno prowadzili. suma byla w pare dni mimo, ze ludzie dawali niewielki kwoty 10 dolarow, piec funtow, 20 euro. niesamowity przyklad zaangazowania.

  3. Jeśli google kupi wikipedię to będzie można zacząć się martwić. I nie ma tu nic do rzeczy, czyli lubię google czy nie. Monopol nigdy nie jest dobry…