Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

9.03.2007
piątek

Żywiciel

9 marca 2007, piątek,

Polacy, nie dość że za mało patrzą w przyszłość, to jeszcze przeszłość oglądają przez dość dziwnie zabarwione szkiełko. Przeszłość jest poważna i martyrologiczna – fakt, że historia naszego kraju nie należy do najpogodniejszych, ale to nie jest żadne wytłumaczenie.

Stosunek do przeszłości widać wyraźnie w polskiej twórczości. Historia ubeka, który chroni miłość dwóch artystów? Totalitaryzm pokazywany w stylistyce realizmu magicznego? Naszych twórców takie opowieści nie interesują.

Przynajmniej nie w głównym nurcie kultury. Na szczęście nisze żłobią już własny stosunek do przeszłości. Dużym wydarzeniem była płyta „Powstanie Warszawskie” Lao Che, która udowodniła, że można samplować przemówienia prezydenta Starzyńskiego w hardkorowych kawałkach. Zespół został nawet zaakceptowany przez Muzeum Powstania Warszawskiego – choć jednocześnie okazało się, że płytę można odbierać na „tradycyjny sposób”, interpretując mocne brzemienie jako siłę polskiego oręża. Na koncercie Lao Che w pierwszym rzędzie widowni widziałem chłopaków wyraźnie ożywiających się w wyraźnie anty-niemieckich fragmentach.

Najbardziej lubię wyrwy tworzone w kolektywnej i konserwatywnej pamięci historycznej przez twórców komiksów. W „Kaczce” Jacka Frąsia powstańcy są śmiesznymi kukiełkami, a Złota Kaczka kolaboruje z całkiem realistycznymi SS-manami. „Achtung Zelig” bije na głowę „Mausa”, swego czasu uważanego za komiks skandaliczny, z jego kotami, myszami i świniami – bohaterowie są Żydami z głową kosmity i głową Żaby.

Na warszawskim Żoliborzu na dniach zostanie otwarta knajpa „Żywiciel”, nazwana tak na cześć oddziału AK, który walczył w tym rejonie. Natychmiast pojawiły się głosy, że tak nie wolno, i że restauratorzy powinni nie przyzwyczajać się zbytnio do szyb lokalu. Na szczęście weterani z oddziału „Żywiciel” są nową knajpą zachwyceni, gdyż chce ona pielęgnować pamięć o powstaniu.

Oczywiście pojawia się pytanie o granice, bo te jednak istnieją. Gra komputerowa o powstaniu – tak, ale raczej nie w konwencji prostej strzelanki. Batoniki z powstańcami i plastikowe zabawki w zestawach dziecięcych w McDonaldzie – już raczej nie. Tak, kwestia granic i smaku. Osobiście podobają mi się działania, które albo ukazują złożoność wydarzeń, do których przywykliśmy przykładać proste kalki (patrz „Życie na podsłuchu” – zresztą dużo o naszej mentalności tłumaczy sam fakt, że w Polsce wtryniono słowo „podsłuch” do filmu o tytule „Życia innych”); albo pozwalają na nowo zidentyfikować się z bohaterami dawnych wydarzeń; albo rozsadzają dotychczasowe ramy opisu zdarzeń – ale przez pracę wyobraźni lub jego skomplikowanie.

Niezbadanym kontynentem są gry komputerowe: gry komputerowe o „Solidarności”, gry komputerowe o komuniźmie, gry komputerowe o gospodarce centralnie sterowanej! Projekt „New Media Literacies” (o którym pisał już Mirek), zawiera grę „Revolution” – symulację rewolucji amerykańskiej w XVIII wieku. Jeszcze ciekawsza jest gra „Columbine Super Massacre RPG!„. Napisana przez młodego filmowca, z pomocą darmowego edytora prostych gier w formacie serii Final Fantasy, pozwala wcielić się graczowi w rolę dwóch morderców ze szkoły średniej Columbine. Wiele osób uznało grę za niesmaczną, niemoralną, itd. – ale środowisko twórców gier alternatywnych stoi murem za twórcą twierdząc, że gra ma prawo istnieć nawet jeśli szokuje, bo inne gatunki sztuki nie rządzą się zasadą „tylko treści nieszokujące”. Autor przekonuje zaś, że nie stworzył głupiej i nieprzyzwoitej rąbanki, lecz utwór próbujący zrozumieć i opisać, co działo się w głowach tych dwóch chłopaków.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. udala sie tutaj barwna kolekcja dosyc meskich linkow.odnosnie granic,przypomina mi sie, moze nie do konca w duchu tego samego patriotyzmu,pomysl projektantki z asp w poznaniu polegajacy na tym,zeby drukowac literature na chusteczkach,takich wyciaganych po jednej z kartonowego pudelka.projekt nazywa sie ”tredowata’ literackie chusteczki’ (autorka jest aleksandra schulz) i bardzo mi sie spodobal.w koncu chusteczki nie musza byc tylko dla nosa,a wydaje mi sie,ze to zmienia nastawienie wobec zakurzonej literatury.dla mnie bomba.

  2. dosyć męskich? a jakie miałyby być linki „kobiece”? – i jakie znaczenie ma w tym wypadku płeć?

  3. tylko dla formalnosci,mowiac o linkach,mialam na mysli przywolywane przyklady,tj.obszary tworczosci(czy szerzej inicjatywy).zgadzam sie z tym,co przeczytalam kiedys o sztuce kobiecej (chyba to byla maria janion,niestety nie moge tego szybko znalezc),ze nazywanie jej w ten sposob umniejsza wartosc takiej sztuki.ale kiedy odwrocimy to okreslenie i powiemy,ze mezczyzna tworzy sztuke meska,czy wrazenie bedzie podobne?mysle,ze to bedzie odpowiedz na postawione pytanie.plec ma znaczenie,bo nalezymy do okreslonej kultury (w sensie symbolicznym) i chyba to wplywa zarowno na odbior,jak i na tworzenie kultury (w sensie materialnym).wpomniane przez Ciebie gry sa domena meska,w ‚wirtualnym placu zabaw’ Mirek pisze o znacznej aktywnosci kobiet tylko w odniesieniu do gier na pc pobieranych z internetu (ponad 50% uzytkownikow).design,mysle,jest miejscem neutralnym dla plci,ale juz architektura nie:o ile architektura wnetrz jest neutralna,to architektura budowlana znow jest domena mezczyzn.z kolei,jesli spojrzymy na liste tworcow,ktorzy potwierdzili swoj udzial w ‚przetworach’ (projekt praga),przewaga kobiet jest znaczaca.w sumie,piszac poprzednio,chcialam tylko dorzucic ciekawa koncepcje z wystawy,ale teraz mysle,ze to jest chyba tzw.temat.

  4. o przepraszam,zapomnialam sie podpisac.