Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

29.05.2007
wtorek

Teletubisie to geje i miara polskiego zacofania

29 maja 2007, wtorek,

Tak się złożyło, że tekst napisany wczoraj na gorąco odłożyłem do dziś – i poczułem na własnej skórze prędkość przepływu informacji w sieci. Publikując po napisaniu byłbym gorącym źródłem – dziś powtarzam po części np. to, co napisała w Pardonie Marta Wawrzyn. A odczekałem, bo z drugiej strony warto zobaczyć, co na gorąco piszą internauci. Najciekawsze są próby racjonalizowania zarzutu, np. z pomocą „materiału dowodowego” w postaci fragmentów Teletubisiów. Mnie on nie przekonuje – tylko potwierdza fakt, że da się dzisiaj z wszystkiego wyinterpretować wszystko.
Miara polskiego zacofania względem Zachodu wynosi siedem lat. Przynajmniej w przypadku kopiowania najbardziej absurdalnych homofobicznych teorii konspiracyjnych. Tak wynika z historii o Teletubisiu geju, którym właśnie zaaferowała się rzeczniczka praw dziecka Ewa Sowińska:

„Zauważyłam, że Tinky Winky ma damską torebkę, ale nie skojarzyłam, że jest chłopcem. W pierwszej chwili pomyślałam, że ta torebka musi temu teletubisiowi przeszkadzać. Taki balast niepotrzebny. Później się dowiedziałam, że w tym może być jakiś ukryty homoseksualny podtekst”

Siedem lat wcześniej podobne lęki wyraził bowiem fundamentalistyczny amerykański pastor i teleewangelista Jerry Falwell, pisząc (jak donosiło BBC) w swoim piśmie National Liberty Journal:

„Jest fioletowy – to kolor gay-pride, a jego antena ma kształt trójkąta – symbolu gay-pride”.

Szkoda, że rzecznik Sowińska przeczytała zarzuty Falwella, nie zapoznając się z falą reakcji, która łagodnie mówiąc uznała podejrzenia Falwella za nonsensowne. Przedstawiciel firmy Itsy Bitsy Entertainment, która wyprodukowała serial, stwierdził wówczas:

„To program dla dzieci. Podejrzewanie, że umieszczalibyśmy podteksty seksualne w programie dla dzieci jest dość dziwaczne.

Wskazywanie, że gejem jest Teletubiś z programu dla przedszkolaków jest dość smutne. Uważam zachowanie [Falwella – AT] za absurdalne i obraźliwe”.

Co ciekawe, po śmierci Falwella w tym roku serwisy online zalały zdjęcia Teletubisiów – jak gdyby wyprowadzenie z klozetu ujawnienie tożsamości płciowej Tinky Winky było jedynym jego osiągnięciem wartym odnotowania.

Kłopot z Teletubisiami polega na tym, że serial został pieczołowicie dopracowany by trafiać do gustów kilkulatków. Przez to jest on dorosłym tak obcy, że z łatwością doszukują się w nim podtekstów – ujawniając przy tym przede wszystkim własne fobie.

Przykładem może być torebka Tinky Winky’ego, która zdaniem rzecznik Sowińskiej jest dowodem rzekomego gejostwa (ja bym to raczej zaliczył do cross-dressingu, choć nie wiem, czy nie wpisuje się już w jak najbardziej hetero modę metroseksualną). Rzecznik Sowińska początkowo kwestię racjonalizowała:

„W pierwszej chwili pomyślałam, że ta torebka musi temu teletubisiowi przeszkadzać. Taki balast niepotrzebny”.

Zastanawiam się jedynie, jak racjonalnie tłumaczyć wybór garderoby przez postać, która ma na głowie antenę, marsjańską opaleniznę i telewizor zamiast bebechów. W żartobliwym tekście tłumaczącym zamieszanie z Falwellem Michael Colton z Salonu pisze tak:

„Trzeba pamiętać, że w ‚Teletubisiach’ występują cztery ogromne i bezpłciowe stwory przypominające zarodki o imionach Tinky Winky, Dipsy, Laa-Laa i Po. Nie uprawiają seksu gejowskiego ani też heteroseksualnego, nie posiadają genitaliów i nawet się nie masturbują”.

Colton ma prawo tłumaczyć aferę, gdyż po części ją sprowokował. W kolumnie typu „modne / niemodne” w Washington Post Colton przedstawił lesbijkę Ellen DeGeneres jako osobę o spadającej popularności, a Tinky Winky’ego w przeciwnej kategorii „hit” (pikanterii dodaje fakt, że kolumna ta nazywała się In / Out, a „outing”, to angielskie określenie na publiczne ujawnianie swojego homoseksualizmu). Pastor Falwell podobno odebrał ten artykuł jako namaszczenie Tinky Winky’ego na nowego króla kultury gejowskiej.

Colton dodaje, że angielscy geje z chwilą pojawienia się Teletubisiów w telewizji stworzyli z niego kampową ikonę. Z jednej strony to zabawne, że siedem lat temu fundamentalistyczny pastor a obecnie nasza rzeczniczka praw dziecka na serio powtarzają kampowe historyjki angielskich gejów. Z drugiej strony zaskakuje i przeraża, że poważni ludzie nie odróżniają treści (Teletubisie) od ich interpretacji. I to chyba dlatego tak się rozpisałem, zamiast zajmować się bardziej przydatnymi sprawami.

Komentatorom, którzy chcą oszczędzić sobie czasu i nerwów proponuję kopiowanie verbatim reakcji amerykańskich. Odpowiednim organom proponuję prewencyjne aresztowanie Teletubisiów. Wojciech Orliński – mam taką nadzieję – opisze dla nas powiązania Teletubisiów z Majestic 12.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Czuję się wywołany do tablicy, bo to ja zamieściłem w Piątej Władzy ów „materiał dowodowy” w sprawie Teletubisia Tinky’ego Winky’ego 🙂

    To raptem kilkunastosekundowy fragment jakiegoś odcinka Teletubisiów. Krąży sobie po internecie. Można w tym fragmencie dopatrzyć się aluzji do – hmmm… – aktu seksualnego (?). Zamieściłem ten materiał, by pokazać, że zwolennicy seksualnej lustracji Teletubisiów mają na czym opierać swoje rozumowanie. Zresztą i mnie ów fragment wprawił wpierw w zadumę. Acz potem uświadomiłem sobie, że oglądałem w przeszłości kilka odcinków Teletubisiów – i nigdy, ani przez moment nie miałem wrażenia, że w tym dziwacznym serialu są jakiekolwiek podteksty seksualne.

    Seksualne podteksty w Teletubisiach widzą dorośli. W dodatku nieliczni. I na tym chyba należałoby zakończyć dyskusję na ten temat 🙂

  2. „Wyprowadzenie z klozetu”? Czy tak się po Polsku nazywa „coming out of the closet”? Przepraszam, że troszkę nie na temat, po prostu nie słyszałem tego jeszcze.
    Pozdrawiam.

  3. Hmm – cala ta sprawa wywolal u mnie dwa efekty

    a) smiech – troche nerwowy

    b) moralne oburzenie bo… http://www.ereoh.com/2up/?p=1535

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Łukasz, masz rację – a na klipa wskazał przecież kto inny, więc nie jesteś aż tak do tablicy wywołany…

    Wikas, masz rację też – tak się rzeczywiście nie mówi. W takim razie jak się po polsku nazywa tzw. outing?

  6. Wydaje mi się, iż należy zadać pytanie o orientację tego smyranego tubisia. Jeśli to jest ONA to wszystko jest ok. Jeśli to jest ONO to ten pierwszy to też ONO więc też jest OK. Jeśli jednak jest to ON – to mamy nie jednego tybisia geja a 2 gejobisie – przecież patrząc na film wszyscy wydzimy, że bardzo mu się to podoba.

  7. Alek, jak dla mnie ‚wyjście z szafy’ brzmi dobrze. I chyba nawet zaczął sie ten idiom przyjmować, chociaż i tak najczęściej słyszę o ‚ujawnianiu się’. A wracając do nieszczęsnej bajki, to jak można mówić o seksie, czy też jakiejkolwiek seksualnej orientacji w programie dla najmłodszych dzieci o najwyraźniej bezpłociowych stworkach. Zgadzam się z opinią, że taka nadinterpretacja odzwierciedla tylko lęki dorosłych.

  8. Polowanie na czarownice trwa i przybiera coraz ciekawsze formy (komuchy, homo, co dalej? kulawi? niewidomi?). Ciekawe czego nasze szanowne wladze (lub inni rzecznicy i wodnicy) doszukaja sie w np. Bolku i Lolku. Propagowania komunizmu?
    Cala Europa sie z nas smieje. Nazywaja Polske „pain in the ass of UE”.

  9. Kasia, nie zapominaj o „wyksztalciuchach” ;-).