Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

30.05.2007
środa

Jenkins (nie tylko) o iPodzie

30 maja 2007, środa,

W dzisiejszej „Wyborczej” znajdziecie tekst iPod: prywatność na wynos. Razem z Mateuszem Halawą staramy się w nim znaleźć odpowiedź na pytanie, jak popularyzacja przenośnych odtwarzaczy MP3 – której iPod jest przecież symbolem – wpłynęła na nasze codzienne funkcjonowanie. Zbierając materiały do artykułu poprosiliśmy o wypowiedź autora Kultury konwergencji, prof. Henry’ego Jenkinsa. Teksty prasowe rządzą się swoimi prawami i ta wypowiedź nie zmieściła się w artykule. Ale od czego jest blog?

Co więc o iPodach myśli Henry Jenkis?

Pod wieloma względami iPod ucieleśnia ideę kultury konwergencji. Z jednej strony to technologia, którą zaprojektowano by ułatwić określone interakcje z treściami medialnymi. iPod był platformą, która umożliwiła przemysłowi muzycznemu sprzedawanie nam muzyki. Można go więc postrzegać jako część strategii okiełznania i zalegalizowania wolnego przepływu nagrań, który zainicjowały Napster i Grokster. I jako strategia, która wciągnęła nas ponownie w granice prawa, iPod w dużej mierze był sukcesem. iPod stał się też narzędziem, poprzez które swoje związki z konsumentami zaczęła redefiniować telewizja, pozwalając na pobieranie z internetu nagrań z audycjami i tym samym oddając nam większą kontrolę nad tym kiedy i gdzie oglądamy telewizję. W tym sensie iPod wspiera serializację amerykańskich programów z pasma prime time, bo dzięki temu ludzie mogą włączyć się do skomplikowanych seriali w dowolnym momencie i szybko połapać, o co chodzi.

Równocześnie iPod jest narzędziem ukierunkowanym na kulturę uczestnictwa. Nie wiem, czy ktokolwiek z osób projektujących iPoda przewidział, że podcasty rozwiną się tak, jak to się stało. Wszelkie społeczności z wszelkich możliwych powodów produkują treści do dystrybucji w sieci, a wiele z tych treści ma z założenia przepływać też przez iPoda. Fankluby wykorzystują podcasty do komunikowania się ze swoimi członkami, instytucje edukacyjne by dzielić część swych programów nauczania z szerszą grupą odbiorców, kościoły by rozpowszechniać swój przekaz, a politycy – by dotrzeć do wyborców. Jak widać iPod jest zarówno symbolem rozszerzenia przepływu komercyjnych treści medialnych, jak i rozszerzenia skali uczestnictwa w oddolnej produkcji i dystrybucji mediów.

Muszę się przyznać, że ja sam mam iPoda dopiero od ostatnich świąt Bożego Narodzenia – dostałem go pod choinkę. Nie spodziewałem się, że polubię go tak bardzo, bo nie jestem osobą szczególnie przywiązaną do ‚swojej’ muzyki. Jednak jako ktoś, kto często podróżuje bardzo szybko przywiązałem się do swojego iPoda, bo pozwala mi nosić ze sobą większą ilość mediów i sprawować większą kontrolę nad moim otoczeniem, gdy podróżuję w nieznanym mi środowisku. Korzystam z iPoda także by stymulować się intelektualnie, kiedy przemieszczam się z miejsca na miejsce. Jestem też teraz większym miłośnikiem podcastów – zarówno komercyjnych, jak i nie – niż słuchania komercyjnej muzyki, choć i w tym iPod się sprawdza. W końcu baterie iPoda pozwalają mu grać i grać, a mój laptop pada znacznie szybciej. Więc jeśli podczas lotu przez Atlantyk lub Pacyfik chcę obejrzeć kilka odcinków moich ulubionych programów telewizyjnych, iPod sprawdza się świetnie.

Gdybyście mieli ochotę na więcej Jenkinsa, to polecam niedawny doskonały wpis z jego bloga, poświęcony „kulturowej teorii YouTube”. To kolejny kapitalny przykład refleksji nad tym, jak wiele o naszej kulturze mówią narzędzia, z których korzystamy – choćby w najbardziej banalnych celach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. odwarzacze mp3 sa najbardziej rozposzechnionym urzadzeniem za pomoca ktorego kreowac mozemy swoj wizerunek i postrzeganie wlasnej osoby.zastanawiam sie na ile jest to specyfika samego urzadzenia a na ile marketingowy chwyt. ipod jest doskonalym przykaldem kreacji marki jako marki nie jako prododuku. sama reklama zaprezentowana w artykule jest tego dobrym przykladem. nie ma w niej osoby sa tylko postacie, nie ma w niej miejsca sa tylko przestrzenie. calosc zmieia sie za pomoca urzadzenia ktore pomaga nam stworzyc wlasne ja i wlasne miejsce. kzde miejsce wypelnic mozemy swoja muzyka i oswoic je. ale czy to nie czyni nas slepymi na orginalnosc miejsca ? czy mozna mowic o orginalnosci miejsca ktore zmieniamy dla wlasnych potrzeb wygody?

  2. Trochę szkoda, że ten kawałek Jenkinsa się nie zmieścił, bo pewno skróciłby dyskusję na forum o tym, że reklamujecie Panowie ipoda, nie zauważając innych, często lepszych odtwarzaczy. A tak, brak wyraźnego zaznaczenia, że w tekście chodzi zarówno o maszynkę-artefakt, jak i cała marketingową otoczkę, spowodował rzeź na sto postów z nawiązką:) Fragment o tym, jak system itunes wywala poza nawias sporą część uzytkowników, pośrednio skazując ich na nielegalność, też pewnie by mógł się znaleźć, bo to jakby przypałdośc związana tylko z tym typem odtwarzacza.

  3. Niestety, musieliśmy ciąć. A prawdziwa rzeź w komentarzach odbyła się na blogu Orlińskiego, gdy wspomniał o tym tekście. Cóż, marki wzbudzają emocje 🙂