Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

26.06.2007
wtorek

Drzewa sadzone oddolnie

26 czerwca 2007, wtorek,

Na blogu urbanisty Krzysztofa Nawratka znalazłem link do artykułu z Wyborczej opisującego piracki park założony na warszawskich kabatach przez Jacka Powałkę, 31-letniego menedżera, który postanowił „oswoić swoje miejsce zamieszkania”. Jacek Powałka robi rzeczy niesamowite – kupuje drzewa za 3,5 tysięcy złotych, lub rozlepia następujące ogłoszenia:

„Wspólnie możemy zmienić wygląd tego obskurnego kawałka wydeptanej łąki. Zapomniana przez gminę jest przecież głównym widokiem z okna dla wielu z nas mieszkających w tej okolicy (…) Proszę, zasponsoruj kolejne drzewo, zanim wyrośnie tu stacja benzynowa albo kolejny apartamentowiec”

Co na to miasto? Od dwóch lat wysyła zdawkowe odpowiedzi na prośby Powałki, wykręca się brakiem planu zagospodarowania przestrzennego, martwi o instalacje, które drzewa mogą naruszyć.

Kwestia skweru nie jest przesądzona, we wrześniu podobno zajmą się nią radni – mam tylko nadzieję, że nie storpedują tej „rozkosznie nielegalnej” akcji, jak nazywa ją Powałka.

Park Powałki jest pomysłem cudownym, przywodzi na myśl miejskie ogrody zakładane na pustych parcelach miejskich w USA. Cieszę się też z wszystkich przykładów oddolnej przedsiębiorczości mieszkańców – bowiem na moim osiedlu struktury samorządności, takie jak rady kolonii i osiedla, zajmują się głównie bezproduktywnym narzekaniem oraz walką z innymi. Co przywodzi mi na myśl niedawny wpis z blogu Piąta władza, w którym Łukasz pisząc krytycznie o strajku pielęgniarek stwierdza:

„Nikt nie ma żadnego obowiązku, by cackać się z nimi. A i tak traktowane są z wyjątkową delikatnością.

Jeśli idziesz na wojnę, nie dziw się, że do ciebie strzelają.”

I znów mamy język walki i przemocy jako podstawa opisu sytuacji. Nie interesuje mnie tutaj słuszność bądź nie działań, poglądów i roszczeń poszczególnych stron tego konfliktu. Tylko wydaje mi się, że w lepszym społeczeństwie przeciwnicy kłócąc się jednocześnie cackaliby się ze sobą wzajemnie.

Aktualizacja: W komentarzach na Piątej władzy kolejny smaczny kąsek – pretm pisze: „Z terrorystami okupującymi budynki rządowe nie prowadzi się negocjacji”. Hasło „terroryzm” również w ciekawy sposób zabarwia ostatnio myślenie o życiu społecznym – mam tylko nadzieję, że nikt wkrótce nie uzna pirackiego parku za akt terroryzmu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Mam wrażenie, że z pielęgniarkami gra się w starą grę w antagonizowanie przeciwnika, obrażanie i doprowadzanie do skrajnych pozycji. Kto jest w tym lepszy i bardziej niegrzeczny, wygrywa, jak pokazuje przykład Andrzeja Leppera, którego nikt nie nazwie już w żaden sposób, bo a nuż Andrzej jeszcze odpowie. W ogóle, w to chyba się obecnie najbardziej gra. Dlatego fajny jest taki nostalgiczny, utopijny wpis o „cackaniu się”. Chciałoby się, prawda? I może kiedyś… dopóki na Ursynowie sadzą drzewa…

  2. ok. tematu ‚oddolnego ogrodnictwa’ http://dwaesha.free.art.pl/pobocza-2/ 🙂

  3. obywatelom pokroju jacka powalki, powinno sie wreczac medale w postaci chetnych do sadzenia kolejnych drzew, sasiedzkich dloni.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „mam tylko nadzieję, że nikt wkrótce nie uzna pirackiego parku za akt terroryzmu”

    czemu nie? zawsze mozna uznac „obwatela powalke” za bioterroryste i wyslac do jego mieszkania o 6. rano jakies sluzby specjalne! wtedy juz napewno zaden oddolniak z drzewkiem sie na skwerku nie pojawi i bedzie spokoj! 😉

  6. ja tylko bardzo niesmialo chcialem zauwazyc, ze nazywam sie NawrAtek, a nie NawrOtek… 😉