Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

27.08.2007
poniedziałek

TVN bierze i usuwa – Youtube daje i kasuje

27 sierpnia 2007, poniedziałek,

W Wyborczej świetny tekst Makarenki i Grynkiewicza na temat TVN i Youtube: „TVN bierze materiały z YouTube, ale własne usuwa„. Jak w tytule – TVN zabrało się za czyszczenie Youtube ze swoich materiałów, jednocześnie traktując serwis jako skarbnicę klipów. W artykule z GW jest przede wszystkim mowa o klipach z wydarzeń bieżących, w przypadku których Youtube było dla stacji jedynym źródłem – jak np. w przypadku wypadku Kubicy. Ale TVN korzysta też z youtube’owej „kultury remiksu” – w Szkle Kontaktowym regularnie pojawiają się klipy takie jak np. (ostatnio) „Hardcore Negotiators„.

Aby zrozumieć sprawę warto pamiętać o tym, że Stow. Filmowców Polskich ogłosiło kilka miesięcy temu, że wykorzystanie materiałów z Youtube podlega opłatom licencyjnym. w tekście o TVN czytamy, że stacja „stara się ustalić autora materiału i zwraca się o zgodę” – najwyraźniej nie zawsze jedno lub drugie się udaje. W takiej sytuacji

„Po konsultacji z kierownictwem stacji możemy podjąć decyzję o wykorzystaniu zdjęć, jeśli przemawia za tym ważny interes społeczny i – co najważniejsze – nie jesteśmy w stanie pozyskać ich z innego źródła”

TVN można postawić zarzut, który Larry Lessig postawił kiedyś Waltowi Disney’owi – że nie pozwala innym robić z własną twórczością tego, co on sam robił z dziełami wcześniejszych autorów. Walt Disney był remikserem dzieł z domeny publicznej par excellence, a obecnie jego firma równie skutecznie i zdecydowanie chroni swojej własności intelektualnej przed podobnym remiksowaniem. TVN również, jak czytamy, zabrała się za egzekwowanie swoich praw do IP.

Po pierwsze, usuwanie przez TVN fragmentów swoich produkcji z Youtube uważam za nadgorliwość – w przeciwieństwie do pełnych materiałów, nie stanowią oni konkurencji dla oficjalnego / autoryzowanego kanału dystrybucji. Jakiś czas temu amerykański kanał Comedy Channel usunęło pełne odcinki programów, które zaplątały się do serwisu, ale stwierdził jednocześnie jasno, że umieszczanie fragmentów przez fanów traktuje jako uroczy wyraz sympatii i świetną formę promocji.

Po drugie, ciekawe, że TVN mówi o „ważnym interesie społecznym” – pod tę kategorię podciągnąłbym również możliwość komentowania / przerabiania klipów – na co Youtube w pewnym stopniu pozwala (choć Lessig np, krytykuje serwis właśnie za brak otwartości, szczególnie na poziomie technologii).

Po trzecie, nie przekonuje mnie słuszność założenia, że usunięcie klipów z Youtube skłonii internautów do odwiedzania podobnego serwisu, który właśnie tworzy TVN:

„To jest bardziej komfortowa sytuacja niż korzystanie z worka, w którym jest masa rzeczy, ale tak naprawdę nie wiadomo, co jest czyje”

To dlatego, że internauci swoimi działaniami od lat udowadniają, że nie za bardzo przejmują się tym, co jest czyje (pomijam tu kwestię oceny takiego podejścia). Zależy im na jak największym wyborze – i mają całkiem sporo dostępnych mechanizmów selekcji rzeczy z worka: patrzą na rekomendacje, popularność, wreszcie opcja zagnieżdżania treści pozwala w innych miejscach bardzo ładnie filtrować bałagan.

Na miejscu TVN wrzucałbym sam wszelkie klipy do Youtube. Ok, po uprzedniej publikacji w innym serwisie – tak, by uszanować „okienka„. Również dlatego, że sprawa zapewne sprowadza się do dbania o tzw. RU – TVN tak naprawdę nie boli, jak sądzę, naruszenie praw autorskich do posiadanej własności intelektualnej, tylko utrata związanych z nią kliknięć (które, mam czasem wrażenie, stanowią jeden z podstawowych form kapitału serwisów internetowych – przydałby się na to jakiś nowy termin, np. „własność klikalna”, albo „własność użytkowa” – na cześć jakże cennych użytkowników i ich kliknięć).

Wreszcie ostatni wątek wynikający z tego tekstu: ustalanie praw do materiałów jest sporą bolączką. Prof. prof. Barta i Markiewicz wskazywali kiedyś w „Rzeczypospolitej”, że rozwiązaniem jest stworzenie przejrzystej warstwy dostępnych treści z pomocą otwartych licencji, np. Creative Commons. TVN chce pozyskiwać bezpośrednio treści od swoich widzów – ciekawe, na jakich zasadach. Jeśli za darmo, w zamian za „sławę”, to myślę, że uczciwie byłoby oddawać w zamian część treści, właśnie na wolnych licencjach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Na litość: „bieżący” (bo „bieg”, np. wydarzeń)

  2. bierze -> bierze -> bierzących… niemniej wstyd, pardon. spellcheckerze, ratuj!

  3. nie do konca zgadzam sie z autorem art. pod wzgledem podejscia do internauty np. „internauci swoimi działaniami od lat udowadniają, że nie za bardzo przejmują się tym, co jest czyje”.

    czesto w debacie o wolnym dostepie na www, pomija sie fakt ze w kazdej sytuacji przyjelo sie iz jesli cos nie jest twoje to masz nie ruszac.. jak ruszysz to ukradles –> jestes zlodziejem –> to przestepstwo.. lub np. nie stac cie na rolls royce’s? musisz kupic tanszy samochod.. kradziez rolls royce’a jakos wydaje sie mniej prawdopodobna niz zawlaszczenie praw do czyjegos programu kiedy jest on w formie elektronicznej

    TVN moze ze swoimi wlasnymi programmami robic co mu sie podoba bo ma jakies prawo wlasnosci do tych programow. jak zechce to tez je sprzeda.. ta debata zaczyna byc czasem debata o powszechnym wywlaszczaniu kazdego komu juz cos wpadlo do sieci

  4. Pingback: Remiks jako forma dystrybucji przekazu reklamowego Strategie marketingowe - marketing szeptany i wirusowy - newsletter marketing - e-pr - Think-a-head.org