Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

18.09.2007
wtorek

Ruszyły „Wolne lektury”

18 września 2007, wtorek,

Wczoraj oficjalnie wystartował serwis „Wolne lektury, zaawierający „lektury szkolne w domenie publicznej”. Serwis, stworzonyprzez Fundację Nowoczesna Polska (tę od „Wolnych podręczników„) jest rewelacyjny. Udostępnienie w sieci, w czytelnej i przystępnej postaci, lektur znajdujących się w domenie publicznej jest – wydawałoby się – oczywistością. Jednak nikt tego dotychczas nie robi.

W serwisie jest już dostępnych kilkanaście lektur, kolejne będą stopniowo dodawane
. Początkowe ograniczenie stanowią możliwości Fundacji: teksty trzeba zeskanować, oczyścić i przetworzyć tak, by nadawały się do publikacji online. Innym ograniczeniem są prawa autorskie – na uwolnienie najbardziej aktualnych lektur przyjdzie nam czekajć dziesięciolecia. Wiersze Miłosza pojawią się w serwisie na przykład w 2075 roku…

Co najważniejsze, serwis nie jest prostą „biblioteką cyfrową”. To, co z tekstami wyprawiają autorzy serwisu jest jak dla mnie zupełnie rewelacyjne i wyznacza nowe sposoby myślenia o tekstach, nie tylko lekturach. Pozycje w serwisie są nie tylko posegregowane według gatunków literackich, epok, itp. – oznaczono również występujące motywy, tak że z łatwością można znaleźć wszystkie fragmenty z Romantyzmu dotyczące motywu miłości. Z tego co wiem serwis będzie się dalej rozwijał, dodając nowe funkcje zbiorowej pracy z tekstem.

Wiele osób boi się zagrożeń związanych z udostępnianiem tekstów w internecie – w szczególności nieautoryzowanego kopiowania i plagiatowania. Jednak obecność w internecie niewiele zmienia, teksty można jeszcze skanować, fotografować, przepisywać, itd. Serwisy takie jak „Wolne lektury” pokazują, że istnieje druga strona medalu – że internet może tchnąć w teksty, na przykład lektury, drugie życie, że otwiera przed nami nowe możliwości. Prostej bibliotece cyfrowej można by zarzucić, że stanowi łatwy cel dla wszystkich „piratów” i „kopistów”. Alternatywą jest serwis „Wolne lektury”, który zachęca nie do bezmyślnego kopiowania, lecz do aktywnej i twórczej pracy z tekstem. Przez co jest też cenną alternatywą dla wszelkiego rodzaju serwisów ze ściągami, które zapewne są dziś jedną z podstawowych form obcowania z tekstami przez uczniów.

Jestem pewien, że z „Wolnych lektur” będą korzystać uczniowie, i to w sposób twórczy
– należą do pokolenia, dla których remisk i aktywne uczestnictwo jest czymś coraz bardziej naturalnym. Mam tylko nadzieję, że zainteresuje onrównież nauczycieli i przedstawicieli systemu edukacyjnego. Czytałem niedawno wywiad z jakimś przedstawicielem owego systemu, który opowiadał o konieczności sprawdzania znajomości lektur – by upewnić się, że uczniowie je czytają, a nie jedynie oglądają wersje kinowe. Takie myślenie jest dla mnie fatalnie konserwatywne – tworzy bowiem fikcje, a potem wymusza na uczniach posługiwanie się w ich realiach. Pytanie tylko, czy dziś niezbędna jest zapamiętanie w szczegółach czytanego tekstu – skoro w normalnych warunkach ma się „Wolne lektury” z opcją „wyszukaj”? Pytanie też, co w tym złego, że uczniowie oglądają flmy – w końcu wiele z tych produkcji tworzą wybitni twórcy, finansowani w dodatku przez Państwo? Problem polega chyba na tym, że nie umiemy jeszcze oddzielić idei lektury od książki, i objąć ją również filmy, słuchowiska radiowe, gry i komiksy. Pora też zrozumieć, że jest wiele sposobów obcowania z tekstem, a pełna i szczegółowa lektura jest tylko jednym możliwym. Zabawa z tekstem, praca z fragmentami, szczątkowy kontakt z wyszukanymi fragmentami może być z konserwatywnej perspektywy szokujący – ale jest zgodny z rzeczywistością, funkcjonowania w której uczą nas telewizja, Youtube i Google (by wymienić tylko kilku współczesnych konkurentów tradycyjnej szkoły).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo dobry pomysł, Ja bym chciał pochwalić serwis od strony technicznej – każdy tekst można ściągnąć w pliku *.txt, *.pdf i co zasługuje na wyróżnienie w postaci *.odt (open documents text). W końcu ten ostatni format, na dzień dzisiejszy jest standardem ISO i powinien być powszechnie używany. Jednak w naszym kraju (w przeciwieństwie do zachodnich krajów UE) ten format jest pomijany, szczególnie przez urzędy. Dalej wiele dokumentów publikowanych jest w formie *.doc, co stanowi świadectwo opóźnienia informatycznego. Dzisiaj preferuje się standardy otwarte, a format *.odf został uznany jako standard i powinien być powszechnie używany.