Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

2.10.2007
wtorek

Kamery do lamusa?

2 października 2007, wtorek,

Brzmi absurdalnie, ale coraz większa grupa artystów dochodzi do wniosku, że kupowanie sprzętu do rejestrowania obrazu traci sens. Przecież kupione (często za nasze pieniądze) kamery coraz częściej zapełniają ulice dużych miast.

Centrum takich działań jest w chwili obecnej Wielka Brytania i trudno się dziwić – w tym kraju pracuje aż 20% wszystkich kamer przemysłowych, na chwilę obecną 4,2 miliona. Podobno statystycznie każdy mieszkaniec Wysp jest przez nie rejestrowany 300 razy dziennie. Największe nasycenie jest w Londynie – ktoś policzył, że w promieniu niespełna 200 metrów od domu Orwella, autora 1984, takich kamer jest około trzydziestu… Jak się okazuje, nie musi być to jednak wyłącznie aparat represji: młodzi twórcy wchodzą z kamerami w nietypową symbiozę, wykorzystując je jako narzędzie ekspresji, a równocześnie problematyzując kwestię permanentnej inwigilacji naszego życia.

cctv

Najbardziej znanym z takich projektów jest chyba „Faceless” (trailer znajdziecie tutaj), zrealizowane zgodnie z Manifesto for CCTV Filmmakers. Forma filmu wynika z tego, że w Wielkiej Brytanii każdy ma prawo do własnego wizerunku z monitoringu, twarze innych ludzi muszą zostać wymazane. Ciekawie wygląda też działalność grupy MediaShed, która „wytropiła” kamery w swojej okolicy i później zwróciła się do ich właścicieli z prośbą, by w oparciu o zarejestrowane obrazy pozwolono im zrobić film. Tak powstał teledysk, którego głównym motywem są pojawiający się przed obiektywem ludzie z planszami w rodzaju „nie płacę”, „nie będę płacić”, „po co płacić”, „nie płać” itp. Efekt jest intrygujący, a domyślam się, że dla lokalnych mieszkańców ma dodatkowe znaczenie – pewnie na codzień nie zastanawiają się nad tym, w ilu miejscach natykają się na kamery…

Może znajdą się polscy naśladowcy? Cała idea przejmowania sprzętu CCTV do własnych celów z jednej strony dotyka ważnego problemu, z drugiej wpisuje się w koncepcję oddolnych działań wykorzystujących do własnych projektów ogólnodostępne zasoby. Sprawa jest ciekawa także w tym sensie, że film jest medium, które z założenia opiera się na podglądaniu i w tym sensie realizacje wykorzystujące CCTV mogą kojarzyć się z filmami np. Haneke. Dogma 2.0?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop