Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

29.10.2007
poniedziałek

Lessig spotyka Reicha

29 października 2007, poniedziałek,

Lawrence Lessig, którego bardziej niż system praw autorskich interesuje ostatnio korupcja procesu politycznego, rozpoczął tworzenie listy „Corruption Required Reading”. Pierwszą pozycją która na nią trafiła, jest „Supercapitalism” Roberta S. Reicha.

Przyznam, że książki nie czytałem, ale wywiad Jacka Żakowskiego w ostatnim „Niezbędniku inteligenta” daje jakieś wyobrażenie o poglądach Reicha, który oskarża „superkapitalizm” o to, że w pogoni za konkurencyjnością zabił w nas obywateli. Polityką rządzi biznes, a my sami w pewnym sensie nie jesteśmy wiele lepsi, bo możemy narzekać na zarobki, ale gdy po wyjściu z pracy z producentów zamieniamy się w konsumentów, najważniejszym argumentem przy decyzji o zakupie jest dla nas cena. Sami więc także napędzamy niezwykłą konkurencyjność kapitalizmu, która pośrednio niszczy demokrację. Niszczy, bo pogoń za szybkim zyskiem doprowadziła do sytuacji, w której lepiej korumpować polityków i stawiać na doraźne rozwiązania, niż prowadzić biznes uwzględniający dobro społeczne. Niby dość oczywiste, ale pamiętam, że gdy kilka godzin po lekturze tego tekstu irytowałem się na staruszkę, która spowodowała kolejkę w sklepie drobiazgowo sprawdzając przy kasie kraj pochodzenia każdego produktu („a może u nas pakowane, a zrobili w Chinach? wtedy nie wezmę”), było mi wstyd przed samym sobą.

W problem napięć na linii ekonomia-społeczeństwo wpisuje się  także wpis z bloga Edwina Bendyka na temat patentów. Zgodnie z myśleniem rynkowym im więcej patentów tym lepiej. Ale z perspektywy społeczeństwa znacznie ważniejszy jest dostęp do wiedzy. Problem w tym, że bez tego drugiego będzie mniej innowacji, a kapitalizm, co zauważył już Marks, w pogoni za efektywnością nieustannie ewoluuje. Może więc ekonomia 2.0 będzie nie tylko bardziej efektywna, ale i bardziej ludzka? Chciałbym, żeby po tym, jak „Lessig spotkał Reicha”, Reich wpadł na… Benklera. Sądzę, że dialog pomiędzy krytykami kapitalizmu a myślicielami opisującymi alternatywne formy tworzenia mógłby być niezwykle płodny. Pisze o tym zresztą Burlap – warto zajrzeć. Marzy mi się debata, w której obok krytykujących kapitalizm Reicha i np. Chomsky’ego, zasiedliby myśliciele bardziej otwarci na techniczne nowinki – Benkler, Lessig, i może – jako ktoś, kto w pewnym sensie znajduje się pośrodku – Negri. Efekty mogłyby być inspirujące.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Ekonomia społeczna, czy jak kto woli, obywatelska, jest wytworem kapitalizmu post-industrialnego. Mam wrażenie, że w Polsce mówi się przede wszystkim o wymiarze makro-ideowym obywatelskiej aktywności. Brakuje interdyscyplinarnych analiz drugiej strony medalu, czyli relacji między ekonomią społeczną, a systemem subsydiowania oraz kompetytywności w zakresie ubiegania się o dofinansowanie rozmaitych projektów. Wolałbym nie podawać tu konkretnych przykładów, ale istnieje kilka firm internetowych oferujących wsparcie dla przedsięwzięć IT realizowanych przez początkujące podmioty gospodarcza, bądź nawet nieformalne grupy. Jednak przy braku patentu na własnosć intelektualną, zdarza sie, że firmy te zwyczajnie podkradają pomysły. A przecież wszystko dzieje się w myśl demokratycznego rozwoju sieciowego. Niestety, „humanitarny biznes” w wielu przypadkach pozostaje fanaberią, hobby klasy o znacznym „kulturowym szlachectwie”, by przytoczyć Pierre’a Bourdieu. Spłycając, można powiedzieć, że potencjalna „ekonomia 2.0” na razie wygląda na wykiwaną przez ubytki dotychczasowego kapitalizmu. Nowe rozwiązania ekonomiczne nie są mesjaszami, lecz dziećmi systemu obecnego, które najpierw trzeba wychować w tym nieco patologicznym środowisku.

  2. Rzecz w tym żeby dyskutować, tylko że postulat ten wychodzi od środowisk niszowych, a nie politycznego i gospodarczego mainstreamu.
    Radek Gawlik, ex minister środowiska, dziś odżegnujący się od polityki ekolog, mawia, iż każdy polityk, jest zawsze krok z tyłu, ogląda sie na opinię publiczna, nie jest skory sięgać po innowacyjne rozwiązania, jeśli nie zostanie do tego zmuszony. A zatem wracamy do rozważań o władzy, napięciach i konfliktach społecznych, do problemu przemocy. Choćby symbolicznej, a więc wszelkiego maści subwersji, culture jamming, ect. Nie da się tego pominąć.

  3. Skoro o polityce, to podobno Waldemar Pawlak jest nieźle zorientowany we wszelkich nowinkach – ciekawe, czy jako wicepremier jakoś się z tym zdradzi…