Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

24.11.2007
sobota

Douglas Coupland: plastikowa przyszłość

24 listopada 2007, sobota,

Edwin pisze o futurologicznym raporcie przygotowanym przez organizację Plastics Europe (co mnie nieco zaskoczyło). Pisze też, że autor raportu zwraca przede wszystkim uwagę na brak języka pozwalającego mówić o zagrożeniach (głównie klimatycznych) oraz na rozdźwięk między stanem technologii, a stanem kultury.

Przypomniał mi się krótki filmik z udziałem Douglasa Couplanda – pisarza popularnego także w Polsce, ale niedocenionego jako osoba zdolna sondować nowe technologie i ich wpływ.

„Urodziłem się w 1961 roku, więc nie znam świata, który nie byłby pełen plastiku”.

Szukając strony Couplanda odkryłem, że w zeszłym roku pisał bloga na stronach NYT. Ciekawe, czemu przestał.

Coupland, mimo że jest pisarzem, ciekawie wykorzystuje możliwości, jakie daje film. Jego poprzednia książka, „Jpod”, doczekała się krótkiego filmowego trailera przygotowanego przez firmę Bookshorts. Firma ta specjalizuje się w robieniu takich trailerów – pomysł reklamowania książki przez film to niezły przykład konwergencji. Szkoda tylko, że nie pozwalają zagnieżdżać filmów na własnym blogu – mogę więc podać tylko link.

Najnowszą książkę Couplanda „Gum Thief”, reklamuje już cała seria filmików, w których Coupland czyta fragmenty książki, a na ekranie dzieją się rzeczy niesamowite, mimochodem komentujące nasze życie z przedmiotami.

Ale tak naprawdę najlepiej obejrzeć całość:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. To bardzo ciekawe. Rzeczywiście, to interesujacy przykład konwergencji. Ja znam z własnego doświadczenia inny. Trzy lata temu próbowałem wraz z kilkoma osobami wydać zbiór takich popularno-naukowych esejów o muzyce i przemyśle muzycznym. Nie udało się, bo pomysł, choć chyba dość wartościowy, to okazał się niemożliwy do zrealizowania ze względu na nierentowność przedsiewzięcia. Planowaliśmy wydanie książki w sposób zbliżony do tego, w jaki rozpowszechnia się płyty. Miały być trzy bardzo tanie single – rozdziały publikowane w formie oddzielnych broszur w miesięcznych odstępach i ich wersje elektroniczne do ściągnięcia ze strony internetowej. Nawet ewentualny wieczór autorski chcieliśmy reklamować tak, by kojarzył się z koncertowa estetyką. Wszystko miało być okraszone odpowiednią „fonograficzą” grafiką. W naiwności swej przez długi czas byłem przekonany, że jest to tak fajny pomysł, że lepiej się nim nie chwalić, dopóki sami go nie zrealizujemy. Okazało się jednak, że po pierwsze, nie byliśmy tu pionierami, bo w Wielkiej Brytanii takie rzeczy już robiono, po drugie, mimo bardzo racjonalnego i oszczędnego kosztorysu projekt taki zawsze będzie zbyt drogi dla polskich wydawców. Ale może komuś się kiedyś uda.

  2. Rzeczywiście ciekawy pomysł – który dowodzi granic możliwości działań typu k20, opartych o nowe media, modele dystrybucji itp. – koniec końców bariera finansowa jest często nie do przeskoczenia… Z drugiej strony, może warto poeksperymentować – np. wydać pierwszy ‚singiel’ w sieci (najlepiej połączony z jakąś piosenką, najlepiej gwiazdy i najlepiej unikalną – przychodzi mi do głowy dobry remiks kawałka kogoś dużego, kto użył licencji CC). To na zachętę – a potem zapraszać ludzi do wykupywania subskrypcji, które sfinansowałyby Wam produkcję. Być może ja z kolei mam idealistyczne wizje gotowości ludzi do płacenia subskrypcji – ale „Elephants Dream” się udało…

  3. Rozwiąznie, które przywołujesz rzeczywiście jest warte rozważenia i prawdopodobnie byłoby skuteczne. My porwaliśmy się z motyką na słońce, bo uwierzyliśmy, że wydawcy zachwycą się nowatorską koncepcją. Oczywiście, rozczarowaliśmy się. Były pomysły na opublikowanie tekstów własnym sumptem, z siecią jako głównym kanałem dystrybucji, ale z różnych powodów projekt upadł. Chyba żałośnie życzyliśmy sobie „dobitnej formy istnienia” naszego „dzieła”, a nie efemerycznego tworu sieciowego.

    Jeśli chodzi o „Elephants Dream”, to według mnie jest to projekt godny podziwu. Ale to kolejny przykład imponującego rozmachem dzieła nurtu „wolnej kultury” wspartego przez narodowe instytucje kultury, a więc zrealizowanego przy godziwej asyście finansowej i logistycznej (w przypadku „Good copy, bad copy” sytuacja była przecież podobna…). U nas nie ma w tej chwili takich możliwości, bo rodzime instytucje posługują się jakimś odmiennym aparatem percepcyjnym, jeśli chodzi o tzw. „alternatywne” inicjatywy. Mimo wszystko, nie umiera moja nadzieja na ich głęboką reformę. Tu właściwie mam ochotę wścibsko spytać na czym naprawdę polega i jak się układa Wasza współpraca z PWA…?

  4. W bliźniaczy sposób – zwiastunem pobieranym z sieci – promuje swoją najnowszą książkę „The Shock Doctrine” N. Klein. To kolejny, obok nowej płyty radiohead, przykład innowacyjnego posługiwania się netem.
    Kropla drąży skałę i podkopuje monopole. Robi się ciekawie.