Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

27.12.2007
czwartek

Ksero monopolowe

27 grudnia 2007, czwartek,

W serwisie EBIB znalazłem link do artykułu w Rzeczypospolitej nt. postępowania UOKiK przeciwko punktom ksero w bibliotekach, które wykorzystując pozycję monopolisty (kseruje się w nich materiały, których nie można wynieść poza bibliotekę) windują w górę ceny.

Rok temu UOKiK nałożył 5 tys. zł kary na Bibliotekę Narodową i 2 tys. zł na działający w niej punkt ksero za wygórowane opłaty. Opłata za ksero wynosiła 45 groszy za jedną stronę A4. Urzędnicy uznali, że to zdecydowanie za dużo, tym bardziej że z biblioteki tej nie można wynosić wypożyczonych książek i z ksero trzeba korzystać tylko na miejscu. Wiele książek można przeczytać tylko na miejscu tymczasem BN nie dopuszcza konkurencji w tego rodzaju usługach. Niekiedy uniemożliwiało to w praktyce korzystanie z jej zbiorów.

Dlaczego o tym piszę? Spędzałem kiedyś dużo czasu w Bibliotece Narodowej i okazało się wtedy, że w czytelni nie wolno fotografować zbiorów. Nie dlatego, że się np. niszczą, lecz dlatego, że szkodzi to zyskom działającego na sali czytelni punktu ksero. Zastanawiam się więc, czy zapewnienie możliwości takiego fotografowania mieści się w zakresie działań antymonopolistycznych prowadzonych przez UOKiK? Podejrzewam, że nie (jeśli tak, to będę miło zdziwiony!) – gdyż potoczne rozumienie konkurencji ogranicza się do sfery rynku. Przykład konkurencji, jaką dla kserowania za pieniądze (bo wymagającego „profesjonalnej” infrastruktury) stanowi oddolna fotografia, dobrze ilustruje ogólna konkurencyjność praktyk „amatorskich”. Która nadal pozostaje niezrozumiana i niedoceniona.

Na marginesie, „ksero” to zjawisko niesamowite, które zasługuje na dokładniejszą analizę: sieć bardzo małych punktów i przedsiębiorstw, które razem zapewniają infrastrukturę niezbędną np. w edukacji – a jednocześnie funkcjonują w szarej strefie, jeśli spojrzeć na kwestię praw autorskich (patrz: komentarze).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. w bialej, w bialej strefie. dozwolony uzytek wlasny. wydawane przez zwiazki wydawcow opasle tomy analiz na temat szkodliwosci odbijania na wlasne potrzeby na szczescie jak na razie nie znalazly przychylnosci ustawodawcy, wiec nie ma co tutaj wprowadzac niepewnosci.
    mnie bardziej interesuje rozwoj rozproszonej digitalizacji zbiorow. robie fotki, ocr-uje i uploaduje do sieci – juz teraz jest to proces banalnie prosty, a przeciez da sie jeszcze uproscic. a wtedy…

  2. racja, nie wyraziłem się dość jasno – i co gorsza chyba nadal nie potrafię tego wyrazić (notatki pisane na poczekaniu…). nie chodzilo mi o to, ze kserowanie jest nielegalne – tylko ze jako szersze zjawisko („infrastruktura”, a nie pojedyncze akty kopiowania) niezbyt odpowiada obowiązującym normom np. wynagradzania za wykorzystanie czyjejś własności intelektualnej. wiem oczywiście, że punkty ksero płacą tantiemy, ale z historii z Kopipolem opisanym przez Vaglę wiemy, że nie jest to skuteczny mechanizm wynagradzania twórców / posiadaczy praw. mam więc wrażenie, że w praktyce mamy z jednej strony „oficjalny” model funkcjonowania obiegu wiedzy i kultury, a z drugiej nieprzystający do niego, a niezmiernie wazny obieg ksero. wszystko to wymaga na pewno więcej namysłu, więcej danych, i bardziej klarownych wywodów, na które – jak to z blogowaniem bywa – czasu brak!