Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

21.04.2008
poniedziałek

25 kwietnia: Światowy Dzień Własności Intelektualnej

21 kwietnia 2008, poniedziałek,

26 kwietnia to Światowy Dzień Własności Intelektualnej. Przynajmniej od 2001 roku, gdy tak zadekretowała WIPO, ustanawiając święto w dniu podpisania konwencji, na mocy której owa organizacja powstała.

I tak zbieżność dat powoduje, że współorganizowana przeze mnie dzień wcześniej konferencja Czy wolna kultura jest legalna? staje się formą obchodów Dnia Własności Intelektualnej – choć pretekstem jest raczej trzecia rocznica Creative Commons Polska.

W każdym razie świętujemy nie tylko my – także w piątek odbędzie się konferencja Jak przeciwdziałać piractwu intelektualnemu, którą współorganizują Urząd Patentowy, WIPO, ZAiKS oraz Koalicja Antypiracka.

Konferencja zapowiada się ciekawie i żałuję, że dwie konferencje zbiegły się w czasie, bo nie mogę być na obydwu. Z drugiej strony może to i dobrze, bo zestawiając je ze sobą widać wyraźnie różnicę akcentów.

Miasik wyraził to bardziej dosadnie:

„Pierwsza to typowy zjazd kopyrajtowych zamordystów […] Druga, to konferencja kopyrajtowych liberałów”

Jednak w konferencji „Jak przeciwdziałać piractwu intelektualnemu” zaskakuje mnie sprowadzenie kwestii własności intelektualnej wyłącznie do zagadnień związanych z prewencją i ściganiem przestępców. Pozwoliłem sobie w luźny sposób wynotować słowa kluczowe z tytułów poszczególnych referatów: ochrona / zwalczanie piractwa / biznes / piractwo / ochrona / nośniki / zbiorowy zarząd / ochrona / wartość własności / biblioteki cyfrowe / ochrona / ochrona.

Ochrona, ochrona, ochrona, piractwo, piractwo. Wyjątkiem są właściwie tylko dwie prezentacje: o biznesowych aspektach IP oraz bibliotekach cyfrowych. Światowe Dnie różnego rodzaju kojarzą mi się jako raczej pozytywne okazje – tymczasem plakat konferencyjny straszy:

Konferencja ?Jak przeciwdziałać piractwu intelektualnemu?

Nie chciałbym być źle zrozumiany – kwestie ochrony własności intelektualnej są kwestiami istotnymi, a piractwo jest problemem społecznym (choć o jego skali, charakterze i znaczeniu warto już dyskutować). Ale żałuję, że w trakcie Światowego Dnia Własności Intelektualnej, na konferencji współorganizowanej zresztą – jak wnioskuję z plakatu – również przez MEN, MKiDN i BN, własności intelektualnej nie traktuje się w bardziej wieloaspektowy sposób.

Jednym z celów Dnia Własności Intelektualnej jest według WIPO świętowanie kreatywności oraz wkładu twórców i innowatorów w rozwój społeczeństw. Mam wrażenie, że ten aspekt organizatorzy konferencji w Bibliotece Narodowej pominęli kompletnie.

Konferencję kończy panel dyskusyjny pt. „Dokąd zmierza prawo autorskie we współczesnym świecie?”. Szczególnie w takim luźniejszym tematycznie panelu należałoby uwzględnić różnorodne głosy. Na pewno przedstawicieli użytkowników idywidualnych – a może wręcz głosy pirackie? Na konferencji w Amsterdamie, o której ostatnio siedziałem, przedstawiciele poważnych instytucji, np. nadawców publicznych, siedzieli na jednej sali z zadeklarowanymi piratami – a Jamie King, współtwórca Steal This Film, opowiadał, jak niedawno został zaproszony jako prelegent bodajże przez grupę brytyjskich parlamentarzystów.

Być może takie głosy nie wpisywałyby się elegancko w przyjęte oficjalne formuły myślenia o prawie autorskim – ale na pewno przedstawiłyby odmienną perspektywę – a różnorodność zawsze jest lepsza od monokultury. Charakter tej konferencji dobrze udowadnia, że istnieje silny schemat myślowy, według którego prawo autorskie jest wąskim, branżowym zagadnieniem dyskutowanym w gronie urzędników, biznesmenów i prawników – a nie kluczowym mechanizmem dla społeczeństwa opartego na wiedzy, regulującym życia nas wszystkich.

Dlatego cieszę się, że na naszej konferencji udało się zorganizować panel, na którym o wolnych licencjach będziemy rozmawiać z przedstawicielami organizacji zbiorowego zarządu. W Polsce potrzeba otwartej dyskusji różnych stron zainteresowanych kwestiami własności intelektualnej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Faktycznie zbieg terminów niefortunny. Sam wybieram się na UW, a do BN postaram się dotrzeć na panel kończący. Zdaje się on być jedynym elementem, na którym można będzie usłyszeć jakąś świeżą ideę.

    Ogólnie formułę konferencji UPRP uważam za skandaliczną z uwagi na jednostronność prezentowanego tam stanowiska. To, że organy władzy publicznej stają ramię w ramię z jedną z grup interesów (Koalicja Antypiracka, ZAiKS), uważam za przejaw niezrozumienia, na czym polega interes publiczny.

    Taka konferencja powinna z jednej strony omawiać kwestię ochrony własności intelektualnej, ale z drugiej wskazywać na konieczność stosowania licencji przymusowych, zachowania dozwolonego użytku, niebezpieczeństwo stałego rozszerzania katalogu dóbr, którym przyznawana jest ochrona autorskoprawna.

    Smuci mnie, że udział w tej imprezie bierze BN, która powinna rozumieć, na czym polega konflikt interesów w obszarze własności intelektualnej i że nie mamy tutaj do czynienia z czarno-białym konfliktem pomiędzy uprawnionymi i resztą świata, która na wszelkie sposoby stara się naruszać prawa tych pierwszych.

    Być może treść poszczególnych wystąpień okaże się bardziej wyważona niż wskazują na to tytuły . Jednak patrząc na plakat i nazwiska prelegentów mam co do tego wątpliwości.

    pb

  2. Istotnie- fatalna zbieżność dat obu konferencji. Polemizowałabym jednak z cytatem z miasika- dla liberałów kluczową wartością jest właśność, a osoby przymykające oko na piractwo i argumentujące, że wszyscy kradną, bo teraz łatwo ukraść… raczej wydają mi się po prostu relatywistami:) Zaznaczam, że nie jestem przeciwniczką wprowadzania otwartych licencji, wypracowania nowego modelu dystrybucji treści intelektualnych, tylko kradzieży cudzych utworów bez ich zgody. I mimo wszystko pewnie wpadnę na UW.

  3. dla mnie ta czaszka i slogan, który już tyle razy słyszeliśmy, że robi się od niego niedobrze jest krzykiem bezradności OZZ

    potrzebne są zmiany, bo zastany model ochrony prawnoautorskiej w obecnych czasach i społeczeństwie się nie sprawdza (w formie ewolucji, a nie rewolucji rzecz jasna)

    chętnie bym wpadł do BN pozadawać trudne i kontrowersyjne pytania, ale oczywiście będę na UW