Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

29.04.2008
wtorek

Społeczeństwo oprogramowania: czas na software studies?

29 kwietnia 2008, wtorek,

Lev Manovich konsekwentnie dąży do ukonstytuowania nowej dziedziny akademickiej – software studies, czyli studiów nad oprogramowaniem.

Ostatnio zacząłem przeglądać stronę Software Studies Inititative – coraz szybciej rozwijającego się projektu Lva Manovicha, instytucjonalnie umocowanego przy Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego. Manovich uważa, że wpływ oprogramowania na dzisiejszy świat jest tak duży, że tradycyjne medioznawstwo już nie wystarcza i pora wypromować nową interdyscyplinę, skupioną właśnie na oprogramowaniu. Na witrynie SSI znajdziemy m.in. określenie „software society”, czyli „społeczeństwo oprogramowania”, który ma podkreślić fakt, źe we wszystkich sferach aktywności mieszkańca krajów uprzemysłowionych na jakimś poziomie obecne jest oprogramowanie. Skupieni wokół Manovicha badacze mają wyprowadzić humanistyczną refleksję nad mediami poza dyskurs o nowych mediach, mediach cyfrowych, cyberkulturze i internecie, bo wg nich grozi on koncentracją na efektach działania, a nie strukturach które powodują takie a nie inne efekty. Tym, co powinno nas zajmować najbardziej, jest dziś software.

W ośrodku toczą się też prace nad wykorzystaniem oprogramowania w badaniach mediów (przed kilkoma miesiącami SSI umieściło w sieci ogłoszenie dla potencjalnych pracowników – z polskiej perspektywy dość szokujące są wymagania związane z doświadczeniem informatycznym; obawiam się zresztą, że za 10 lat dalej będą nas zaskakiwać). Choć przeciwnicy zarzucają Manovichowi technodeterminizm, to jego spojrzenie wydaje się dość odświeżające. Pierwsza książka o software studies już w czerwcu – czekam z niecierpliwością. Podobnie jak na wizytę Manovicha w Polsce – w maju ma pojawić się w Gdańsku w CSW Łaźnia. Mam nadzieję, że szczegóły tej wizyty poznamy wkrótce.

A przy okazji jeszcze dwa linki z lokalnego podwórka – myślę, że też przydatne:

* W sieci pojawiły się już nagrania wystąpień z „dwuzerowej” koneferencji, zorganizowanej w marcu przez UMCS – materiały znajdziecie na stronie Wiedzy i edukacji.

* Okazuje się, że w polskiej sieci jest ciekawy portal poświęcony edukacji medialnej – EduNews.pl. Osoby zainteresowane otwarciem pedagogiki na nowe technologie znajdą tam sporo aktualnych materiałów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Mirek, a propos wymagań wobec przyszłych pracowników, umiejętności koderskie są (na szczęście?) jedynie mile widziane, a nie wymagane.

    Po Twoich linkach zaczalem krazyc w okolicach sieciowych tego nowego instytutu i wniosek jest prosty: ludzie w Stanach (gdzie indziej pewnie tez) robia mase niesamowitych rzeczy. Po czesci dlatego, ze np. potrafia naraz pisac fajne eseje i programowac, ale to nie tlumaczy wszystkiego. Po twoich linkach zaczalem tez przegladac troche polskich pozycji – tu wniosek rowniez prosty. Robimy malo ciekawych rzeczy. Zdarzaja sie nam fajne mysli, z fajnymi projektami juz gorzej. Nie wiem, czy wyrazam sie jasno: malo kto robi badania, instalacje, programy, publikacje – „you name it – predzej piszemy teksty teoretyczne, albo raczej nie empiryczne. W nich czasem zdarzaja sie „fajne mysli” – ale czesciej, to trzeba dodac, sa odgrzewaniem pomyslow znanych sprzed lat, tekstow napisanych dwie dekady temu, itp. Co wiecej, w Polsce mozna nawet prezentowac prace na tematy przez innych juz opisane!

    Troche to dolujace i tlumaczy dlaczego w Polsce nie mamy software studies, mimo ze temat sie pojawil – nad czym rownolegle ubolewa Edwin.

    Mysle, ze wpedzilismy sie w straszne kajdany umyslowe wynikajace z bycia – subiektywnie przynajmniej – w „ariergardzie technologicznej”, czyli w pozycji, z ktorej mozna tylko sledzic awangarde, czytac teksty z Zachodu, i patrzec co robia.

    Problemem oczywiscie sa pieniadze, zaplecze techniczne, itp. itd. Tych szybko nie rozwiazemy. Ale mozna by popracowac nad kreatywnoscia – tu kluczem byloby zapewne dac sobie spokoj, przynajmniej czesciowo, z osiagnieciami badawczej awangardy, wykorzystac fakt, ze funkcjonujemy troche w pustce, jesli chodzi o tematy, ktore nas interesuja, i w tej pustce robic rzeczy dziwne i wlasne. Taki intelektualny leap-frogging.

    OK, sprawa wymaga zapewne powazniejszego podejscia niz pisany na goraco komentarz.