Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

30.05.2008
piątek

Google: nie chce, nie dba…?

30 maja 2008, piątek,

Od kilku dni uczestniczę w dziwnym eksperymencie – Google uznał mnie za rootkita lub coś w tym stylu i przestał przyjmować moje zapytania.

Przepraszamy, … ale Twoje zapytanie przypomina automatyczne żądania generowane przez wirusy komputerowe lub aplikacje typu spyware. W trosce o bezpieczeństwo użytkowników nie możemy go zrealizować.

Google error

Potrafię zrozumieć, że coś jest nie tak z jednym z dwóch komputerów w moim domu, i że Google ma prawo odmówić mi dostępu, w trosce o bezpieczeństwo użytkowników.

Kłopot polega na tym, że zgodnie z instrukcją skasowałem wszystkie ciasteczka Google’a i przeskanowałem komputery zarówno programem antywirusowym jak i usuwaczem oprogramowania szpiegowskiego (no dobrze, nie przeskanowałem w ten sposób maszyny linuksowej, bo się niestety nie da).

I nadal nic.

Google zapewnił furtkę dla takich beznadziejnych przypadków jak mój – mechanizm Captcha. Na jednym komputerze rzeczywiście się sprawdza, choć Google stosuje zestawy liter tak nieczytelnych, jak rzadko. Na drugim nawet Captcha nie pomaga. Pozostają tylko miłe słowa pocieszenia:

Przepraszamy za niedogodności i mamy nadzieję, że ponownie skorzystasz z wyszukiwarki Google.

Zauważyłem jeszcze jeden problem – Google nie posiada działu obsługi klienta: jakiegokolwiek mechanizmu skontaktowania się i zgłoszenia swojego problemu. Na stronie „Web Search Help Center” istnieje wprawdzie link „Contact”, oznaczony elegancką kopertką – ale to tylko żart: po wybraniu rodzaju problemu otrzymuje się listę gotowych pytań i odpowiedzi.

Pozostaje tylko zawołać:

„Help me LazyWeb!”

(„Leniwa sieć” to piękny pomysł Bena Hammersley’a: jeden użytkownik (Leniwy) zgłasza swój problem – wynikający niekoniecznie z lenistwa, a Sieć (lub konkretnie inny użytkownik w niej się znajdujący) znajduje jego rozwiązanie).

Skutek eksperymentu jest dość zabawny – od kilku dni, pierwszy raz od lat, używam innej wyszukiwarki. Padło na Yahoo. Czuję się dziwnie, choćby dlatego, że wyniki są nieco inaczej sformułowane. Okazuje się, że przez lata można niesamowicie przyzwyczaić się do określonego rozkładu tekstu, rozmiaru czcionki, itp. Yahoo, po latach z Google, wydaje się nieintuicyjny (choć zapewne jest).

Wyniki wydają się gorsze.

Ale za to wyszukiwanie grafik wypluwa wyniki z Flickra, ktoremu – nie wiadomo czemu – bardziej ufam niż obrazkom z Google’a.

Wniosek jest więc ciekawy: być może Google nie wszystko robi najlepiej? Narzuca się truizm, którego nikt oczywiście nie przestrzega: najlepiej korzystać z kilku różnych wyszukiwarek (w programach takich jak Firefox można nawet elegancko zakodować sobie skróty kierujące zapytanie do odpowiedniej wyszukiwarki).

I tylko jedna rzecz mnie martwi: co się stanie, gdy któregoś dnia nie będzie już innej wyszukiwarki? Wtedy zamiast o „niedogodności” należy będzie mówić o prawdziwej tragedii.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. Nie Ty jeden masz na pieńku z Google. Mnie to dopadło dzisiaj.

  2. W obliczu takiej tragedii zawsze będzie można skorzystać z opcji „zapytaj bibliotekarza” na stronie którejś z bibliotek (miejmy nadzieję, że w ciągu kilku lat również polskich). Tam dyżurujący akurat osobnik biblioteczny w przeciągu kilku-kilkunastu sekund, korzystając z tajnych swoich źródeł informacji, poda właściwą odpowiedź.
    Próbowałam tego raz, na dodatek korzystając z pomocy zagranicznej biblioteki i wyniki były bardziej niż zadowalające. (Raz dlatego, że sama staram się poszerzać swoją wiedzę na temat sposobów wyszukiwania informacji ;>).
    W razie koszmarnego uczucia paniki polecam 😉

  3. Yahoo rzeczywiście ma słabe wyniki, zwłaszcza po polsku. Za to moim zdaniem Ask.com niewiele ustępuje Guglowi i jest podobnie ascetyczne. Polecam wypróbować.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na pewno nie można się skontaktować? A tu: http://www.google.pl/support/bin/request.py?contact_type=search ? znaczy tam na prawdę jest wyszukiwarka problemów udająca, kontakt ale na samym dole listy rozwiązań jest napisane: „Szukasz informacji na inny temat? Wybierz inną opcję po lewej stronie ekranu lub odwiedź naszą Grupę pomocy dla wyszukiwarki (obecnie tylko w wersji anglojęzycznej). Aby zgłosić zaistniały problem, skontaktuj się z nami. ” gdzie skontaktuj się z nami jest linkiem do formularza.

  6. witam,
    brzmi dziwnie/interesująco.. nie jestem, Broń Boże, specjalistką ale czy próbował Pan skanować HijackThis, Gmerem? może warto zrobić log z SilentRunnera i wrzucić na jakieś forum? tych programów swego czasu używałam pod Windowsem. Na linuksie faktycznie pozostaje chyba tylko chkrootkit i kosmetyczny autoclean.. ?
    pozdrawiam serdecznie
    Anka
    PS.skorzystałam z wyszukiwarki (Google;)) – podobne objawy, odp:: „Jesli administrator sieci uzna, iż dany komputer z powodu wirusów zagraza sieci [lub – w innym miejscu napisane – spamuje], przekierowuje zapytania http użytkownika na tego typu stronę” jak u Pana – brzmi logicznie, bo problem jak rozumiem dotyczy dwóch komputerów + z różnymi systemami – więc może warto się z nim skontaktować? internauci polecają również program Fixwareout (nie używałam, twierdzą, że działa ale on sam również zostawia wpisy, które trzeba usunąć HijackThis)

  7. mam to od kilku tygodni. sądzę, że ma to związek z asterem. nagle od 1 maja zniknął z ramówki Polsat Sport, a google i kilka innych serwisów uznało mój IP za spam-bota.
    dobrze, że chociaż znowu mnie ‚przypadkowo’ nie odłączyli. szlag by trafił te lokalne (osiedle czy blok) monopole.

  8. ta kłopotliwa sytuacja jeszcze bardziej czyni palącą kwestię skompletowania „alternatywnej” listy wyszukiwarek. Może ktoś ma jakaś sugestię… Byłoby paradoksem szukać je przez google

  9. Gugiel się sypie jeśli zbyt szybko wygeneruje zbyt dużo odpowiedzi na na dane zapytanie. Pomaga na to odpięcie kabla z netu – naprawdę najszybsza metoda.

  10. P.S. – wyszukiwarka grafiki i klipów video, która łapie google, flickr, deviant oraz you tube i parę innych serwisów, a przy okazji jest genialnie zaprojektowana, to plugin pod Foxa – piclens. Montuje się jako dodatkowy przycisk w wyszukiwarce a przez pierwszych parę godzin ma sie olbrzymia radochę wymacując jej wszystkie możliwości 🙂

  11. >piclens

    PicLens is not available for Linux.
    już jej nie lubię 😛

  12. >:)
    Pod Operą, czyli moja podstawową przeglądarka też nie hula niestety, tyle, ze po dwóch miesiącach używania tego piclensa, nie jestem sobie w stanie już wyobrazić powrotu do przeklikiwania google graphic. Jedyny powód zresztą dla którego mam FF na kompie:)

  13. Narzuca się truizm, którego nikt oczywiście nie przestrzega: najlepiej korzystać z kilku różnych wyszukiwarek

    Uwaga na nisko latające kwantyfikatory…
    Google, Yahoo, MSN Live i setki innych, trzeba tylko chcieć wyjrzeć poza Google. Które, owszem, jest bardzo wygodne, ale nie jest jedyne. Ba, pod wieloma względami nie jest tak dobre jak wyspecjalizowane czy lokalne wyszukiwarki…

    (w programach takich jak Firefox można nawet elegancko zakodować sobie skróty kierujące zapytanie do odpowiedniej wyszukiwarki).

    Firefox i jego pochodne (oraz w ograniczonym stopniu IE7) pozwalają na zainstalowanie wyszukiwarek w formacie OpenSearch. Tysiące takich można znaleźć w serwisie MyCroft.

    A tak na koniec… Alku: o ile rozumiem Twoje zdenerwowanie na Google, o tyle kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć uzależnienia od tej wyszukiwarki. Gdy osoba badająca Internet wykazuje nieznajomość produktów konkurencyjnych wobec Google, to bardzo mnie ten fakt martwi.

  14. @Mikołaj

    Rzeczywiscie Twoj opis mojej sytuacji brzmi bardziej dramatycznie niż moja własna ocena sytuacji: zdenerwowanie; uzależnienie; nieznajomość! Szczerze mówiąc bardziej jestem całą sprawą rozbawiony, bo – na szczęście! – odcięcie od Google’a nie jest dla mnie (jeszcze?) sprawą życia i śmierci.

    Dlatego z uzależnieniem bym nie przesadzał. To zresztą ciekawe pytanie, czy badacze Internetu – albo jakakolwiek inna grupa użytkowników – ma *obowiązek* używać różnych wyszukiwarek? Moim zdaniem, nie. Może gdybym robił w „branży wyszukiwawczej”? Mnie bardziej interesują relacje ludzi z tym medium. Biorąc pod uwagę zachowanie przeciętnego internauty, korzystając z jednej wyszukiwarki dość dobrze badam naocznie typowe praktyki. A „konkurencyjne produkty” znam, serio! Mogę grzecznie wymienić całkiem sporo nazw (a jeszcze więcej po zguglaniu hasła ‚wyszukiwarka’).

  15. Nie łączysz się czasem przez jakieś proxy czy coś podobnego? Taka stronka Google „We’re sorry…” też mi wyskakuje, lecz tylko gdy łączę się z nią przez sieć anonimizującą Tor. Inną ciekawą sprawą jest, że aplikacja PeerGuardian2 (ale to już lokalnie na komputerze) blokuje większość połączeń z tą siecią (tzn. z Tor’em), jak również serwery z Chin (policja, uniwerki) które „dziwnym” trafem zaczynają mnie wtedy masowo pingować; ale to już temat na inny artykuł.

  16. też tak mam czasami ale u mnie pomaga zamknięcie wyszukiwarki i jej ponowne otwarcie, ale może ja jestem na nizszym stadium blokowania przez google, ciekawe z czego to wynika? chyba google powinno zależeć na jak najczęstszym używaniu? a może nie klikamy w reklamy i stąd ten problem?

    ja szukam często inspiracji związanych z tematyką portalu dla singli i widzę np. że poszukiwania z roku na rok się zmieniają, coraz częściej siegamy po długi ogon nauczeni pewnie tym że wyniki odbiegają od naszych potrzeb, single np.szukają wakacje dla singli 2010 egipt itp a to są już 5 wyrazowe człony