Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

9.07.2008
środa

Forum frustracji

9 lipca 2008, środa,

Po raz drugi jako przedstawiciel fundacji Nowoczesna Polska wziąłem udział w Forum Edukacji Medialnej, organizowanym cyklicznie przez KRRiTV. Być może po raz ostatni, ponieważ przebieg spotkania był – mówiąc delikatnie – dość frustrujący.

Spotkanie rozpoczęło się od wystąpienia p. Stanisława Celmera, Dyrektora Departamentu Reklamy KRRiTV – interesującej skądinąd, ale absolutnie niezwiązanej z edukacją medialną pogadanki na temat przepisów regulujących polski rynek reklamy radiowej i prasowej. Później głos zabrał p. Jacek Szejda z Biura Programowego Polskiego Radia, prezentując bardzo ciekawy referat „Piśmienność medialna a media publiczne”. Oprócz zasygnalizowania ogólnych założeń media literacy, Szejda zaprezentował ciekawe pomysły Polskiego Radia związane z podnoszeniem kompetencji medialnych radiosłuchaczy oraz włączeniem ich w dialog z profesjonalnymi dziennikarzami. Pojawiły się takie pomysły jak choćby wykorzystanie Wikipedii do dyskusji na temat emitowanych audycji („Wikipedia argumentów”) czy udostępnianie archiwów online. Wyglądało to niezwykle interesująco – mam tylko nadzieję, że te pomysły zostaną zrealizowane. Po tym jasnym punkcie głos zabrał prof. Bronisław Siemieniecki, omawiając „Zagrożenia medialne w świecie postmodernistycznym”. Dla każdego, kto interesuje się mediami cyfrowymi i ma o nich jakiekolwiek pojęcie, było to niezwykle trudne doświadczenie.

Wystąpienie prof. Siemienieckiego było połączeniem zestawu oczywistości (w rodzaju – wszystkie cytaty przywołuję z pamięci – „internet nie wystarczy, by zmienić świat na lepsze” albo „nadawcą kieruje interes ekonomiczny, nie społeczny”) i wątpliwej wiarygodności historyjek, wśród których wymienić można np. opowiastkę o tym, że referent „opublikował swoją opinię w Google i została stamtąd szybko usunięta, bo uznano ją za nieprawomyślną”. Było też wymienianie hakerów jako przykładów patologii, ostrzeżenie przed młodzieżą która bierze udział w terrorystycznych cyber-atakach na Pentagon i masowo produkuje ze znajdowanych w sieci przepisów bomby, przed panoszącą się rzekomo w naszej telewizji reklamą podprogową (co było szczególnie zabawne, bo na prawdopodobnie zmyśloną anegdotę prof. Siemienieckiego z urzędniczą gorliwością zareagował p. Celmer, domagając się szczegółów, które pozwoliłyby wszcząć KRRiTV postępowanie) i ogólny misz-masz wskazujący na to, że odchodząc od kultury książki skazujemy świat na nieuchronną zagładę. Nie do końca rozumiem, jakie były intencje prof. Siemienieckiego – skrytykować współczesność, czy może wskazać, że polskie szkolnictwo nie przygotowuje do konfrontacji z tą współczesnością. W tym drugim wypadku chętnie przyklasnąłbym mówcy, jednak trudno było się w tym wszystkim połapać, bo prof. Siemieniecki raz oskarżał media, że dają odbiorcom zbyt wiele wolności, by dwa slajdy później wyrazić zaniepokojenie, że media udzielają nam jednoznacznych wskazówek, jak żyć. Całość podlewana była pseudo-naukowym sosem (prof. Siemieniecki często posługiwał się frazą „z licznych badań wynika”), ostrzeżeniami przed nowymi, niebezpiecznymi technologiami (zbliżający się rynkowy debiut telefonu komórkowego, który będzie odgadywać nasze myśli, zmieniając nas w konsekwencji w niewolników) oraz troską o interes narodowy. Rozumiem, że zadaniem badaczy mediów jest zachowanie wobec nich pewnej podejrzliwości i krytycznego dystansu, nie doczekałem się jednak żadnych podpowiedzi, jak uczulić odbiorców mediów na realne czy wyimaginowane zagrożenia, za to w większość przywoływanych przykładów po prostu nie byłem w stanie uwierzyć. W mojej głowie natarczywie kołatała się za to myśl, że poziom kompetencji niektórych postaci kluczowych dla dyskusji o edukacji medialnej w Polsce może budzić pewne wątpliwości i w związku z tym może najwyższy czas pozbyć się złudzeń, że ten projekt doczeka się realizacji w satysfakcjonującym kształcie.

Spotkanie trwało grubo ponad 3 godziny, a tematyki edukacji medialnej dotykało tylko przez kwadrans podczas wystąpienia Jacka Szejdy. Może następnym razem będzie lepiej? Osoby, które chciałyby sprawdzić, czy nie dramatyzuję, odsyłam do strony Vagli, który dokumentował przebieg forum i zapewne wkrórce umieści w sieci filmy ze spotkania.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. ?opublikował swoją opinię w Google??
    Piękne, po prostu piękne. Widać ten pan ma pojęcie o przedmiocie swojego wykładu, jak (inny prof.) Giertych o ewolucji. Jeśli tak kompetentni inaczej ludzie mają tytuły profesorskie i wpływ na to, co się w kraju dzieje?

  2. tak, „liczne badania pokazują” to symptom pewnej polskiej patologii: jeśli przyjrzeć się dokładniej wszelkiej maści wystąpieniom akademickim, konferencyjnym, eksperckim, itd. – to bardzo dużo w nich teoretyzowania, prezentowania ogólnych kontekstów, syntez, itp. – a bardzo mało konkretów, odwołania się do przypadków, prezentowania case studies, itp. dla mnie to pewne skrzywienie, wynikające z dominującego w Polsce traktowania „knowledge workera” jako intelektualisty – co w wersji wypaczonej oznacza zielone światło dla odklejonego od rzeczywistości snucia historii

  3. Też nie znoszę odgrzewanego tematu, ale czasem warto poruszać ten sam problem i mantrować go do znużenia, skoro nic nie jest czynione w tej sprawie?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Sprawa z reklamą podprogową znalazła nieoczekiwane rozwinięcie – odsyłam do serwisu Vagli: http://prawo.vagla.pl/node/7986

  6. Chciałbym podpisać się pod opinią Alka. Studia przypadku pozostają większości rodzimych „badaczy” nieznane. Jednak z drugiej strony są one też swoistym fetyszem ogólnego, zachodniego podejścia do badań. Ostatnio napisała do mnie jakaś pani z bliżej mi nieznanego brytyjskiego instytutu, acz szacownego, jak sie później okazało, z prośbą o opinię na pewien temat. Miałem ją zilustrować dwoma „case studies”, ale wytyczne dla selekcji takowych były według mnie zupełnie alogiczne (chodziło o jakieś kompletnie zaburzone relacje między kategoriami „kultura” i „kreatywność” i to w dodatku wobec unijnych dofinansowań…). I tak nie czułem się wystarczająco kompetentny, więc ową panią zbyłem, ale sama prośba skłoniła mnie do kilku refleksji. Przede wszystkim, trzeba chyba zauważyć, że jakość teoretycznych wywodów prezentowanych podczas rozmaitych prelekcji jest tak niska, że żadne jaskrawe przykłądy tych braków nie nadrobią. Mieć świetny, logistycznie i finansowo zabezpieczony projekt i nie umieć do przedstawić, obronić i zapewnić mu „dłuższego życia” to jest dopiero porażka.

  7. Za serwisem Vagla:
    Prof. Siemieniecki [oświadczył]: „W moim wystąpieniu w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji niesłusznie wskazałem stację TVN jako tę, która wykorzystuje reklamę podprogową. Za pomyłkę przepraszam stację TVN, którą oglądam z przyjemnością.”
    Klasyczny – moim zdaniem – przykład niekompetncji i zmyślania dla dodania sobie powagi. Ja bym mu nie dał się wykręcić. Sprawa jest kryminalna i musi znaleźć rozwiązanie. Skoro to nie TVN, to niech jasno powie i pokaże, która to stacja. Stawiam pistacje przeciw dolarom, że nie powie ? bo wszystko wyssał z palca.
    Morał: wyśmiać kłamczucha, najlepszą karą byłby ostracyzm.

  8. To prawda, na podstawie nagrania opublikowanego w sieci możnaby dociskać o kolejne przeprosiny – np. Google mogłoby odnieść się do sugestii, że cenzuruje polski internet. Inna sprawa, że problem jest pewnie szerszy i boleśnie obnaża standardy polskiego świata nauki. Ten pan trafił tam bowiem jako autorytet, wiele osób które go słuchały zapewne zupełnie nie znało poruszanych tematów i przyjmowało jego opinie bezkrytycznie.

  9. Opublikowałem materiały na temat wystąpienia p. Jacka Szejdy z Biura Programowego Polskiego Radia S.A.:

    Piśmienność medialna a media publiczne
    http://prawo.vagla.pl/node/7989

  10. Ha! Widzę Mirku, że miałeś „bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Być może teraz łatwiej będzie pojąć, czemu jako pedagog, który aspiruje do miana badacza edukacyjnego kontekstu mediów, nie czytam, ani nie słucham prof. Siemienieckiego. A może inaczej- robię to od czasu do czasu, żeby wiedzieć jak nie ugrzęznąć w bełkocie czarnowidztwa pseudopedagogicznego z lat dziewięćdziesiątych.