Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

9.07.2008
środa

Laurka dla ZAIKSu

9 lipca 2008, środa,

W najnowszej „Polityce” Krzysztof Teodor Toeplitz załamuje ręce nad pogarszającą się sytuacją ZAiKSu. Przyznam, że trudno jest mi zdobyć się na podobne współczucie.

Tekst Toeplitza to piękna laurka dla zasłużonej instytucji – w 90. rocznicę powstania ZAiKSu autor przypomina, że dostojny jubilat, którego członkiem-założycielem był Żeromski, zapewnił wybitnym twórcom międzywojnia uzyskanie należnego im statusu materialnego, a w czasach PRL-u otoczył potrzebnym wsparciem całe środowisko artystyczne. Ta część tekstu nie wzbudza moich zastrzeżeń, o działalności ZAIKSu w „starej Polsce” wiem zresztą niewątpliwie znacznie mniej, niż autor. Za to irytuje mnie, że Toeplitz użala się również nad ZAIKSem dzisiejszym.

(…) wielość organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, jak i wielość użytkowników tych praw – którymi stały się prywatne firmy producenckie i komercyjni nadawcy radiowi i telewizyjni – często rodzi sytuacje, kiedy owi użytkownicy zyskują możliwość lawirowania pomiędzy różnymi uprawnionymi organizacjami ochrony praw autorskich i w rezultacie unikania opłat autorskich w ogóle. Na tym tle powstaje także, dość szeroko kolportowany także w Internecie, czarny PR, nawołujący do niepłacenia tantiem autorskich i szermujący hasłami walki z ZAiKS ze strony najrozmaitszych prywatnych inicjatyw artystycznych i widowiskowych. Brzmi to nieźle i ZAiKS przedstawiany jest tu często jako symbol krwiopijcy, wyduszającego pieniądze z przedsiębiorczych organizatorów widowisk i imprez.

W istocie nie jest to walka z ZAiKS, lecz z samymi autorami, dla których twórczość jest jedynym źródłem utrzymania.

Dołączę więc do „czarnego PR-u” i nie zgodzę się, że interesy ZAiKS i autorów to jedno i to samo. Ja mam raczej wrażenie, że ZAiKS dba przede wszystkim o własne interesy, stosuje praktyki monopolistyczne, wymusza na twórcach sposób zarządzania ich utworami (słynna sprawa zespołu Brathanki), domaga się tantiem od wszystkich utworów, także tych udostępnianych na wolnych licencjach. Irytuje mnie to, o czym pisał już Alek – że ZAiKS z jednej strony zachowuje się jak maksymalizująca zyski korporacja, z drugiej domaga się, by traktowano go jak mecenasa kultury.

Zapewne są obszary, na których działania ZAiKSu sprawdzają się, ale kultura zmienia się tak, jak sposoby jej rozpowszechniania i dziś twórcami docierającymi do odbiorców są nie tylko ci, którzy sprzedają wysokie nakłady płyt i książek, występują w radiu czy telewizji. Z tą sytuacją ZAiKS – podobnie jak inne organizacje zbiorowego zarządu – ewidentnie sobie nie radzi. Dbając o tych, „dla których twórczość jest jedynym źródłem utrzymania”, często robi krzywdę całej reszcie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Cóż, pan Toeplitz, z całym szacunkiem dla tego zasłużonego artysty, większość życia spędził w realiach PRL, może dlatego kocha być uszczęśliwiany odgórnie.
    Istnienie ZAiKSu ma sens tylko jako udogodnienie ? zamiast biegać i negocjować umowy z 512 artystami oddzielnie, można wszystko załatwić w jednym miejscu. I tyle. Jaki z niego mecenas? Ot, rola usługowa, taka, jak sprzedawcy: zamiast biegać po wydawnictwach, mogę zamówić wszystkie pozycje w jednej księgarence.

  2. ‚słynna sprawa zespołu Brathanki’
    moze i slynna, ale ja nie bardzo wiem o co chodzi??

  3. Dużo o sprawie Brathanków u Vagli, m.in. http://prawo.vagla.pl/node/7610, http://prawo.vagla.pl/node/7959.
    Pozdrawiam