Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

16.07.2008
środa

Ogon czy głowa?

16 lipca 2008, środa,

Na stronie „Slate” pojawiła się (dzięki, Mateusz!) krytyka stworzonej przez Chrisa Andersona koncepcji długiego ogona. To pokłosie publikacji w „Harvard Business Review”, gdzie ciężkie działa przeciwko Andersonowi wytacza jego była współpracownica – ekonomistka Anita Elberse.

„Długi ogon” to jedno z haseł, które w ciągu ostatnich lat zrobiły zawrotną karierę. Odnosi się nie tylko do specyfiki ekonomii ery cyfrowej, ale w pewnym sensie jest też pochwałą różnorodności – dzięki niskim kosztom sprzedaży przez internet żadna nisza nie jest zbyt mała, aby się nią z powodzeniem – także w sensie ekonomicznym – zająć. Farhad Manjoo pisze jednak na łamach „Slate”, że w zasadzie powszechnie uznawana dziś teoria Andersona jest oparta raczej wyjątkach, niż nowych regułach – długi ogon sprzedaży wygląda bardzo mizernie, jeśli porównać go z wielką głową!

Całe zamieszanie z krytyką Andersona rozpoczęło się od tekstu w „Harvard Business Review”. Anita Elberse przywołuje w nim serię przykładów, które pokazują że w pewnym sensie wciąż żyjemu w „kulturze hitów”, a długi ogon jest niezwykle płaski. Np. w roku 2007 aż 91% piosenek z katalogu iTunes sprzedało się w liczbie poniżej 100 kopii (w tym blisko 4 mln piosenek sprzedano tylko jeden raz). Podobne liczby przytacza w odniesieniu do rynku filmowego – w latach 2000-2005 liczba tytułów cieszących się śladowym zainteresowaniem wzrosła prawie czterokrotnie. Elberse dowodzi, że ciągle żyjemy w kulturze przebojów, a długi ogon jest zajwiskiem marginalnym. Ponadto wciąż ogromna większość odbiorców czerpie większą satysfakcję z kontaktu z przebojami i niespecjalnie ma ochotę eksperymentować z produktami niszowymi, wobec czego najefektywniejszą strategią biznesową może być zawężanie katalogu oferowanych produktów.

Brzmi zaskakująco? Polecam lekturę – w tekście znajdziecie też link do odpowiedzi Andersona oraz odpowiedź autorki artykułu na ripostę Andersona (jak i komentarze internautów).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Ja tam się właściwie w pełni zgadzam z panią Elberse. Dominację kultury przebojów obserwuję każdego dnia w mojej pracy, podobnie jak dziesiątki ludzi, z którymi na ten temat rozmawiałem. „Długi ogon” (zresztą nie jest to wcale oryginalna teoria Andersona, przypomnijmy…) zawsze jawił mi się jako zgrabna i ciekawa próba dopasowania zachwytu nad rewitalizacyjną rolą sieci w sferze odbioru dóbr kultury i „odświeżania” rozmaitych znaczeń, do makroekonomicznych prawideł. Ciekawe pole do intelektualnych analiz, którym można zawierzyć. Ale, ze jest inaczej po prostu widać, widac to każdego dnia…

  2. @JD
    W Long Tail nie chodzi o to czy jest dominacja kultury przebojów czy nie – stwierdzić że faktycznie jest to jest banał, a o to że internet sprzyja „tyciu” ogona dzięki temu że dystrybucja jest za quasi-friko.

    Żeby być w stanie tak po prostu „w pracy i z rozmów zaobserwować” że się krzywa rozkładu z upływem czasu w taki a nie inny sposób zmienia, trzeba mieć doprawdy sokole oko!

    Ten artykuł pozostawia mieszane uczucia, bo te kilka przykładów zarówno jednej jak i drugiej strony to trochę mało żeby w sposób konkluzywny przyjąć bądź odrzucić Long Tail, miło by było wiedzieć gdzie się stoi…