Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

21.11.2008
piątek

Dzieci sieci: lektura (nie tylko) na weekend

21 listopada 2008, piątek,

Do sieci trafił raport z 3-letnich badań prowadzonych w ramach projektu Digital Youth Research. Badania, finansowane (jak wcześniej kilka podobnych inicjatyw) przez Fundację MacArthurów, pokazują jakie są relacje młodych Amerykanów z mediami. Autorzy opracowania (które będzie rozbudowywane) zastanawiają się też, jakie wnioski z ich obserwacji płyną dla systemu edukacyjnego oraz twórców oprogramowania.

Zespół pod przewodnictwem Mimi Ito przeprowadził wywiady z 800 młodymi Amerykanami, prowadził też obserwacje w sieci, m.in. na forach i w serwisach społecznościowych. Zachęcam do eksplorowania strony projektu, ale może w skrócie o wnioskach, które są dość optymistyczne:
– młodzi Amerykanie korzystają z sieci głównie do umacniania przyjaźni ze znajomymi „spoza sieci”, oraz – choć w mniejszym stopniu – do rozwoju zainteresowań i pogłębiania wiedzy;
– obcując z mediami nabywają nowe – nie tylko techniczne – umiejętności korzystania z mediów;
– nawet stanowiace mniejszość młode „geeki” nie są jednostkami aspołecznymi, wyalienowanymi.

Mniej optymistyczne są wieści dla systemu edukacyjnego, który w USA również jest zbyt niechętny eksperymentom i innowacjom, przez co nie nadąża za zmieniającymi się oczekiwaniami swoich podopiecznych. Sprawa nie jest łatwa, bo internet pogłębia zróżnicowanie kompetencji i zainteresowań uczniów. Są to zresztą wątki znane czytelnikom tego bloga – w raporcie pojawia się „digital divide” nie tylko pomiędzy różnymi grupami społecznymi, ale i tym, co młodzi ludzie robią poza szkołą i w niej, czy też kwestie funkcjonowania „networked publics”, o czym pisałem niedawno. Już na tym etapie raport dokumentuje to, jak korzystają z nowych mediów amerykańskie „dzieci sieci” i może stanowić istotną wskazówkę dla praktyków, przede wszystkim związanych z edukacją.

Na ile raport wzbogaca naszą wiedzę o tym, jak z internetu korzystają polskie nastolatki? Wskazuje pewne tropy, ale nie możemy mieć pewności, na ile silne są analogie pomiędzy młodymi Polakami i ich rówieśnikami zza oceanu. Dlatego myślę, że warto byłoby zorganizować oparte na podobnej metodologii i prowadzone na podobną skalę badania w Polsce. Byłby to może jakiś impuls dla stworzenia lobby na rzecz zmian w polskiej edukacji. Może taki projekt dałoby się przeprowadzić w ramach grantu z programu operacyjnego MKiDN „Obserwatorium kultury”? Jeśli macie jakieś pomysły na sponsorów lub instytucje naukowe gotowe wyłożyć pieniądze (trzeba mieć wkład własny), piszcie…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Widze, ze zostales zasypany pomyslami 😀 Polaczenie hasel internet/media i dzieci nie jest u nas mile widziane i ciezko wyciagnac od kogos pieniadze na jakiekolwiek inicjatywy z tym zwiazane. Mi sie powoli przestaje chciec probowac, choc mam nadzieje, ze to takie pourazowe i wkrotce minie 😉
    No ale jak ktos ma jakies pomysly na instytucje, ktora jest w stanie wylozyc chocby kilka tysiecy na mniejszy projekt badawczy niz ten wskazany przez Mirka, to dolaczam sie do jego prosby – „piszcie…” 🙂

  2. Myślę, że najpierw powinna się zebrać nieformalna „grupa operacyjna” zainteresowanych, która będzie szukać sponsorów. Bo samo zastanawianie skąd kasa, nie doprowadzi zapewne do niczego. Ale nie jest to absolutnie złośliwa uwaga, ale głos życzliwego, zainteresowanego tematem.

  3. Masz rację, pewnie źle to sformułowałem. Chodzi mi o to, że może to jest dobry pretekst, żeby zebrać taką grupę, ustalić jakieś podstawowe założenia, a później spróbować to ruszyć? Wszelkie mailowe deklaracje mile widziane 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Komentarz miał raczej zasygnalizować, że nie od pieniędzy trzeba zaczynać. A odebrałem Twój wpis jako zachętę do rozmowy o ewentualnej współpracy różnorodnych osobowości zainteresowanych EM. Oczywiście, można lokalnie wyłapywać środki i prowadzić badania choćby w ramach „badań własnych” za niewielkie pieniądze, ale Polsce potrzeba chyba mocnego odświeżającego uderzenia, czyli w miarę dużego, a na pewno głośnego przedsięwzięcia, które może skłonić „górę” do spojrzenia niżej.

  6. A nie macie wrazenia, ze troche robi sie z tego kolejna rozmowa o tym, ze trzeba rozmawiac? Wszyscy chca dobrze, ja wiem i calym sercem Was popieram, ale ja bym tak strasznie chciala, zeby wreszcie naprawde sie cos wydarzylo. Moze jestem mloda, naiwna i malo wiem o zyciu, ale chcialabym moc cos zrobic, ale zawsze na przeszkodzie staje wlasnie kwestia pieniedzy, dlatego wcale nie uwwazam, zeby byly one najmniej istotne. Nie chce tez myslec, ze jesli nie mozna zrobic nic wielkiego, to nie warto robic nic.

  7. Pieniądze są ważne. Ale jeśli nie ma pomysłu i ludzi, to nawet jeśli są pieniądze, nic z tego nie będzie. Dlatego moim zdaniem lepiej zebrać grupę zainteresowanych (co się właściwie dzieje- widać to po dyskusjach od pewnego czasu w K20) i spróbować zbudować, choćby zarys, wizję działania, a może i konkretny projekt, z którym warto gdzieś udać się po kasę.

    Zawsze obawiam się startowania od pieniędzy i robienia czegokolwiek na zasadzie „bo mamy fundusze i trzeba coś zrobić”.

    Z drugiej strony, zbudowanie zespołu z różnych ośrodków akademickich może być trudne i zastanowienie się nad tym, jak działać bez środków i bez większej koordynacji też może być sensowne.

  8. Zrobiłem ten wpis trochę po to, żeby ktoś się odezwał, co zmniejszy prawdopodobieństwo, że sam sobie odpuszczę i że znów nic się nie stanie – może niezbyt mądrze, Alek zwrócił mi uwagę, że „jęczę” na blogu 🙂
    Myślę, że może to jest temat na wstępne rozpisanie projektu badawczego, wiadomo, że bez tego o pieniądzach nie ma co marzyć. Projekt się nie zmarnuje, bo można z nim startować – w razie niepowodzenia – w kilka miejsc. Drugi obok pieniędzy problem to ludzie, którzy gotowi byliby się zaangażować, ale gdyby to zrobić bez przywiązania do pojedynczych uczelni, może uzbierałby się sensowny zespół?

  9. Rheingold już mówi, że badania zespołu Ito to „landmark” w naszej branży. Mimi Ito miała niedawno doskonałe wystąpienie na temat ww. badania (przykład kultury fansubów) i z niecierpliwością czekam na książkę. Oczywiście chciałoby się zrobić podobne badanie w Polsce, przy czym warto uwzględnić jeszcze skalę wysiłków podjętych przez tamten zespół (28 osób AFAIR, 3 lata pracy). Nie ja jeden jestem pewnie przyzwyczajony do samodzielnej lub mikrozespołowej pracy w ramach małego, wewnątrzuczelnianego grantu…Nie zmienia to postaci rzeczy, iż badania analogiczne do ww. są warte grzechu…

  10. @ Mirek
    no to powiedzmy, ze jest Was juz trzech, do tego tajemniczo milczacy dr Tarkowski 😉 i nawiedzona studentka do czynnosci nizszych. zawsze to jakis poczatek 🙂

  11. Pomysl jest genialny, ale zgadzam sie z Grzesiem. Najpierw trzeba pomyslec nad projektem i ludzmi.
    A pozyskanie kasy? Jesli pomysl będzie podparty grupa ludzi znajacych sie na rzeczy z frontmanem (mocne nazwisko), to kasa sie znajdzie:-)

  12. Zróbmy spotkanie zainteresowanych podczas konferencji „Tekst w sieci”, bo taka okazja żeby zebrać w jednym miejscu ludzi z różnych miast pewnie powtórzy się nieprędko. A później pewnie trzeba będzie postawić jakieś wiki i przejść do konkretów.