Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

23.12.2008
wtorek

Śmierć i hibernacja w blogosferze

23 grudnia 2008, wtorek,

Jeden z blogów, który śledzę w swoich RSSach właśnie został zamknięty przez autorkę:

Koniec roku. Koniec bloga.

Powód jest zresztą ciekawy – nie jest w stanie, będąc na stanowisku dyrektorskim, „być autentyczną autorką bloga”. To stwierdzenie mogłoby być przyczynkiem do kwestii związanych z autentycznością jako kluczowym kryterium blogowania – oraz z kwestią łączenia się roli blogera z różnymi innymi rolami, w których autentyczność jest ograniczona. Skupię się jednak na zamykaniu.

Niedługo później zajrzałem do bloga Johna Maedy, amerykanskiego projektanta nowych mediów, którego również śledzę przez RSS. Maeda, po czterech miesiącach milczenia, zamieścił krótką notkę:

[Blog] jest przydatny dla mnie samego i mam nadzieję, że za jakiś czas zbiorę się w sobie i podzielę się z wami tymi doświadczeniami. Dziękuję za zaglądanie do mnie co pewien czas. Jeszcze nie koniec, pozdrowienia, John Maeda.

Podobają mi się „podziękowania za zaglądanie” – Maeda najwyraźniej, choć nie pisze bloga, to śledzi jego statystyki. I wie, że tętno ruchu na blogu jeszcze bije, choć możę w tempie zahibernowanym.

Myślę też, że Maeda – hibernując, zamiast zamykać – podjął słuszną decyzję. W zamykaniu prywatnych stron i projektów sieciowych jest coś dziwnego, sprzecznego z sensem sieci jako wielkiego archiwum wszystkiego. Oczywiście kosztem tego jest pełen bałagan, oraz rząd martwych dusz – szczególnie widoczny, i nagminnie eksploatowany przez serwisy komercyjne. (Ostatnio przeczytałem, że Second Life, na 16 milionów użytkowników ma ponad 15 milionów martwych kont!). Ale Sieć jest wyrozumiała, a zasoby jej zdają się niewyczerpywalne. Zresztą nawet „zamknięty” blog będzie zapewne nadal widoczny w sieci – więc może nie warto go kończyć? Tylko, jak John Maeda, wycofać się, niejako po angielsku, bez pożegnania, tylnymi drzwiami. W wielu sytuacjach sieciowych nie ma obowiązku podtrzymywania konwersacji – rozmowy na komunikatorze, które czasem prowadzę, mają tendencję do zamierania w pół słowa. Myślę, że również blog pozwala na nagłe zamilknięcie  – oglądalność oczywiście spadnie, ale nikt raczej nie będzie mieć pretensji (raz na pewien czas ćwiczymy to z Mirkiem tutaj!).

Trzecia rzecz, która mi się przydarzyła, to odkrycie po kilku latach na nowo bloga sieciowego znajomego, który w pewnym momencie przestał pisać, a ja naiwnie usunąłem go z RSSów. Nie zauważyłem więc gdy zaczął, chyba po całkiem długim czasie, pisać ponownie (na marginesie, polecam).

Oczywiście są przypadki dramatyczne – takie jak mój dawny blog – dla których przydałaby się jakaś forma zniknięcia. Wyobrażam sobie odpowiednik pakowania plików dla sieci: mały pakiecik wiszący w internecie, który nie zachęca do tego, ale jednak można go rozpakować.

*

Vagla ciekawie pisze o próbach zdefiniowania, kto to jest aktor – i trudnościach z tym, w dobie powszechnej twórczości / UKE: TP SA oraz MENiS kontynuuje projekt ?Edukacja z Internetem ? wdzwoń szkołę? – i finansuje 30 godzin połączeń dial-up zainteresowanym szkołom. To oznacza, że są jeszcze szkoły łączące się z siecią przez modem. Strasznie dwudziestowieczne / Marta Klimowicz pokazuje, jak użytkownicy radzą sobie z ograniczonymi funkcjonalnościami Naszej klasy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Znika też od stycznia Technoblog

  2. @mw – A raczej będzie sobie takim zombie sieciowym :).

  3. alku! blogosfera, sieć, wolność – to wszystko jest megaświetne (już mi brakuje mojego uśmierconego pisania…). kiedy jednak zderza się to z realem (boże, nawet tutaj ważę każde słowo, aby ktoś nie poczuł się urażony) – jest po prostu źle. jest fatalnie.

    może w innych branżach – bycie wolnym i autentycznym blogerem jest ok, ba! jest to nawet całkiem dobrym marketingowym chwytem. ale nie tu gdzie jestem… stąd ta śmierć… a nie hibernacja…
    poza tym jak pisać, gdy powoli przestaje się w to po prostu wierzyć??? wybrałam przeciętność – tak jest łatwiej i bezpieczniej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ->bjasko
    Ad vocem
    Uzależnienie bycia wolnym i autentycznym blogerem od jakieś zawodowego statusu to jakieś grube nieporozumienie.
    Nie pojmuję, że można traktować pisanie warunkowo i uzależniać je od
    kariery.
    To horrendum.
    Co do autentyczność, nie może ona być warunkowana w jakikolwiek sposób. Albo jest się autentycznym albo nie. To granicza egzystencjalna kategoria. Koniec kropka.

  6. Errata 🙂
    Uzależnienie bycia wolnym i autentycznym blogerem od zawodowego statusu to jakieś grube nieporozumienie.
    Nie pojmuję, że można traktować pisanie warunkowo i uzależniać je od
    kariery.
    To horrendum.
    Co do autentyczności, nie może być warunkowana w jakikolwiek sposób. Albo jest się autentycznym albo nie. To graniczna egzystencjalna kategoria. Koniec kropka.
    Serdeczności 🙂

  7. po prostu pisać bloga na temat niezwiązany z pracą/stanowiskiem. pisać o swoich pasjach, nie o pracy – wtedy zamknięcie bloga nie grozi – no chyba że po prostu zabraknie pomysłów na pisanie i woli walki:). ale to już zupełnie inna p[ara kaloszy

  8. @bjasko, jah, socin

    wykorzystałem ten konkretny przypadek do luźnej dywagacji nt. śmierci / hibernowania treści. i bardziej mnie interesuje to rozróżnienie, niż kwestia, czy kończyć (w jakiś sposób) pisać.

    jah, myślę, że z autentycznością sprawa jest dużo bardziej złożona – ma rację nick, że właściwie odpada w przypadku pisania na „zawodowe” tematy?

    socin: „zombie sieciowe”, rzeczywiście, stan hibernacji nie należy do naprzyjemniejszych, stąd pomysł pakowania staroci – wtedy zamiast zombi mielibyśmy raczej strony niczym zamrożone mózgi sprzed lat