Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

27.12.2008
sobota

Bailout – czy w kolejce ustawią się także przedstawiciele Hollywood?

27 grudnia 2008, sobota,

„Bailout” – termin oznaczający wybawienie z kłopotów finansowych, używany w odniesieniu do gigantycznej pomocy rządu G.W. Busha dla sektora finansowego – został niedawno „słowem roku sieciowego słownika Merriam-Webster”. Według Bena Jonesa ze skrajnie propirackiego serwisu TorrentFreak, następnymi kandydatami do wsparcia państwa mogą być branże filmowa i muzyczna.

Tekst Jonesa jest oczywistą prowokacją – amerykańska opinia publiczna wciąż dyskutuje o bezprecedensowej pomocy, jaką otrzymały banki i w mniejszym (choć i tak imponującym) wymiarze branża motoryzacyjna. Otrzymały wsparcie państwa, choć w dużej mierze ich trudna sytuacja jest wynikiem własnej rozrzutności, podejmowania błędnych decyzji oraz, w wypadku firm motoryzacyjnych, technologiczne zapóźnienie. Jones porównuje amerykański sektor finansowy i producentów samochodów do Hollywood i branży muzycznej, które zachowują się podobnie i wciąż narzekają na swoją sytuację finansową, wiążąc ją z piractwem, a nie z własnymi błędami.

Oczywiście porównanie jest mocno naciągane i nie wierzę, aby całkiem poważnie traktowali je nawet redaktorzy serwisu TF. Pomysł podoba mi się jednak jako pewien eksperyment myślowy, bo może wcale nie jest tak idiotyczny, jak mogłoby się wydawać w pierwszej chwili. Kto kilka lat temu mógłby przewidzieć, że Wall Street dostanie od państwa 700 miliardów USD? Dlatego trzymam kciuki za ziszczenie wizji Jonesa. Dlaczego? Bo myślę, że gdyby np. RIAA wystąpiło do amerykańskich polityków z prośbą o wielomiliardowe dofinansowanie, na całym świecie rozgorzałaby dyskusja o przemysłach medialnych i prawie autorskim. Taka, której obiektem jest obecnie superkapitalizm.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Dotują banki, dotują producentów samochodów, dlaczego nie wytwórnie filmowe i płytowe?

    Pamiętacie z „Rejsu”: „A kto za to płaci?” 🙂

  2. Tak naprawdę powodem dofinansowywania i w ogóle hołubienia ze strony państwowej kiesy i państwowego ustawodawstwa nie są ani względy etyczno/moralne (jak w przypadku instytucji zarządzania prawami „autorskimi”) ani potrzeba (jak w przypadku obecnie banków i motoryzacji, bo czemu nikt nie przejmuje się mniejszymi firmami?), tylko wpływowość, lobbing. Mówiło się „duży może więcej”. Niezupełnie tak, stare filodendryckie przysłowie mówi „dużemu wolno więcej” i tu jest pies pogrzebany.

  3. Dotuje się podmioty o największym znaczeniu dla gospodarki, których upadek może znacznie pogorszyć sytuację kraju. To chyba jasne.