Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

18.03.2009
środa

Kolejny eksperyment Prince’a

18 marca 2009, środa,

Rusza strona http://lotusflow3r.com/ – nowy pomysł Prince’a na to, jak muzycy mogą zarabiać w czasach internetu.

Na stronie na razie znajdziecie niewiele – można posłuchać (o ile czegoś nie przeoczyłem) trzech utworów, zobaczyć kilka zdjęć, nagranie z telewizji i wycinki prasowe z Princem. Sytuacja zmieni się za tydzień, kiedy to premierę będą miały 3 (tak, to nie pomyłka) nowe płyty artysty. Dostęp do wszystkich treści – w najbliższym czasie m.in. nowej płyty wraz z utworami, które nie trafią na CD, wideoklipów, zdjęć i niepublikowanych dotąd nagrań z koncertów z całej kariery Prince’a – będzie kosztować 77 USD rocznie. Zapewne Prince oczekuje, że najwierniejsi fani wykupią subskrypcję. W ofercie znajdzie się też coś dla mniej zagorzałych fanów, których mogłyby skusić nielegalne pliki ściągnięte z internetu – w USA zestaw CD z 3 nowymi albumami Prince’a będzie kosztować 11,99 USD, czyli mniej, niż kosztują pojedyncze nowe płyty.

Prince jest znany ze swoich sporów z wytwórniami płytowymi, z dystrybucją w internecie eksperymentuje od przeszło dekady, a ostatnio – przy okazji płyty „Planet Earth” (o czym pisaliśmy tutaj. Nie jestem wielkim fanem jego muzyki, za to bardzo chętnie zobaczyłbym raport z wynikami finansowymi tego przedsięwzięcia. Może kiedyś trafi na lotusflow3r.com?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. O, mnie się Prince kojarzył tylko z procesowaniem się ze swoimi fanami, którzy ośmielili się zamieszczać w sieci jakiekolwiek jego zdjęcia, czy cokolwiek. Jakoś nie współbrzmi mi to z wizerunkiem człowieka eksperymentującego ze sprzedażą w sieci.

  2. Nie rozumiem, dlaczego tylu artystów dopiero „eksperymentuje” z taką formą rozpowszechniania muzyki.
    Robert Fripp, Nine Inch Nails i paru innych już od jakiegoś czasu sprzedają swoją muzykę bezpośrednio ze stron internetowych w formacie MP3, bądź w bezstratnym formacie FLAC, wraz z plikami PDF do wydrukowania okładek itp.
    Koszt dystrybucji zerowy (oprócz utrzymania serwera), koszt pośredników zerowy.
    Nawet taka konserwa jak Deutsche Grammophon już sprzedaje większość swojego katalogu w formacie MP3 (320 kbps), a ostatnio zaczęli sprzedawać FLAC, choć w cenach praktycznie takich samych jak za CD.

  3. sprzedawanie muzyki symfonicznej w formacie mp3 to zbrodnia, nagrania są strasznie obcięte, ale już muzyka pop czy rock jak najbardziej, dlatego coraz więcej zespołów będzie próbowało w ten sposób sprzedawać swoje płyty bez pośredników

  4. to zbrodnia

    Dlatego też zaczęli pewnie sprzedawać FLACzki, choć wybór jeszcze mocno okrojony.
    Z tym obcinaniem przy 320 to bym nie przesadzał aż tak. Dla mnie większym problemem są przerwy pomiędzy ścieżkami, w których muzyka przechodzi płynnie (attacca).