Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

28.05.2009
czwartek

DRM skutecznie… „produkuje” piratów

28 maja 2009, czwartek,

Niby nic nowego, ale zawsze warto potwierdzić własną opinię lekturą solidnie opracowanego raportu z badań empirycznych.

Autorką raportu, o którym dowiedziałem się z tego wpisu jest prawniczka z Cambridge, dr Patricia Akester. Akester przeprowadziła serię wywiadów, docierając do dziesiątek osób korzystających z treści chronionych elektronicznie. Wnioski ucieszą przeciwników technologii DRM: nawet legalni użytkownicy mają kłopoty z taką „ochroną”. Zastrzeżenia mają niewidomi (DRM często uniemożliwia zastosowanie oprogramowania do czytania e-booków), wykładowcy, którzy mają prawo do edukacyjnego użycia fragmentów filmów, ale nie są w stanie ich skopiować, czy wreszcie zwykli użytkownicy, którym zabezpieczenia ograniczają możliwości, jakie daje im prawo w ramach dozwolonego użytku. Przedstawiciele organizacji konsumenckich i bibliotek nie mają wątpliwości: DRM utrudnia życia i irytuje użytkowników. Ci, którzy chcą korzystać z legalnych wersji książek czy filmów przekonują się, że sprawiają one więcej kłopotu, niż nielegalne kopie.

Dokument znajdziecie tutaj.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. zastanawiam się czy nie lepiej by było gdyby rządy zwracały producentom i arttystom kasę za ściągnięte z netu wydania – książek, filmów, muzyki. W końcu te utwory ostatecznie przyczyniają się do rozwoju społecznego, a w efekcie do podniesienia konkurencyjności kraju.
    Rozwiązało by to za jednym zamachem problem „piracenia” – każdy mógł by sobie legalnie ściągnąć cokolwiek, nikt by nie zarabiał na rozpowszechnianiu nielegalnych treści. Zalegalizować ściąganie z sieci utworów, przerzucić na rząd (podatnika) płatnosci

  2. Takie rozwiązanie proponuje m.in. Lessig w „Remiksie”, ale nie sądzę, żeby w najbliższym czasie coś takiego miało szanse szerszej akceptacji – niestety.

  3. Czyli poniekąd na jedno wychodzi… Przecież nie ma innej możliwości finansowania takiego rozwiązania, niż wprowadzenie nowego podatku lub upchnięcia go gdzieś, stosując model akcyzowy. Dochodzi do tego potrzeba stworzenia urzędniczej struktury monitorującej cały proces. To byłby setki etatów, jak sądzę. Nie czytałem jeszcze, co Lessig proponuje w tej kwestii, więc może bez sensu się wypowiadam. Ale polski system budżetowy i podatkowy raczej nie wydają się choćby minimalnie przygotowane na taki rewolucyjny krok…

  4. Nie zapominajmy, że wytwórnie i organizacje zrzeszające beneficjentów copyright już inkasują 3% od każdego rodzaju sprzętu elektronicznego i nośników informacji. W skali świata to ogromne pieniądze! A wciąż chcą więcej i więcej.
    Na szczęście ruch sprzeciwu rośnie w siłę (Partia Piratów w Szwecji i jej europosłowie)