Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

4.06.2009
czwartek

Polska: remiks

4 czerwca 2009, czwartek,

Solidarność w samo południe

Moja mama wyciągnęła kilka dni temu z szafy rulon plakatów wyborczych sprzed dwudziestu lat, łącznie z powyższym. Pomyślałem sobie, że po dwudziestu latach ten plakat jest jednym z ważniejszych, rozpoznawanych symboli 4 czerwca 1989. Z okazji rocznicy plakat doczekał się nawet remiksu, zamówionego przez inicjatywę Razem89 (trochę info tutaj):

Myślę sobie, że biorąc pod uwagę znaczenie tego plakatu dla naszych wspólnych wyobrażeń ostatnich dwudziestu lat, można – parafrazując zespół Starship – powiedzieć, że zbudowaliśmy ten kraj przez remiks.

W sferze kultury remiks powoli dogania cytat jako jedno z pojęć tłumaczących budowanie nowej kultury w oparciu o dzieła zastane. (Remiks to zresztą coś więcej niż tekst nafaszerowany cytatami). Ale tak naprawdę „remiks” ma sens dużo szerszy – warto więc może myśleć o ostatnich dwudziestu latach w kategoriach remiksu ustrojowego i cywilizacyjnego.

Jak w każdym remiksie mamy więc fragmenty dawnych utworów, przemieszane z nowymi fragmentami, oraz twórcę, który to wszystko zmiksował – czyli nas wszystkich. Dla porównania, hasło transformacja brzmi bezosobowo, i zbytnio podkreśla zmianę, a za mało dodanie nowych jakości.

*

Jednym słowem, bylibyśmy lepszym społeczeństwem, gdybyśmy myśleli o sobie jako o cywilizacyjnych DJach. (Dodatkowo takie myślenie pomogłoby kulturze remiksu w Polsce).

*

Niestety, przygody samego plakatu świadczą, że z tą kulturą jest u nas ciągle na bakier.

Plakat wyborczy z 1989 roku został stworzony przez Tomasza Sarneckiego, ówczesnego studenta, który wziął postać Gary’ego Coopera z „W samo południe”, doczepił mu do piersi znaczek Solidarności, w rękę włożył kartę do głosowania, a w tle dał jeszcze duży napis Solidarność.

Jak słusznie zauważył pewien Wikipedysta (w dyskusji dotyczącej tego, czy wolno ten plakat pokazywać w Wikipedii, czy też są problemy z prawami autorskimi):

„powstał w warunkach rewolucyjnych dla idealistycznych celów”

Niestety, prawa autorskie obowiązują także w tych warunkach.

Mamy więc sytuację schizofreniczną – z jednej strony większość osób zgodzi się, że ten plakat, jako symbol tak ważnych wydarzeń, jest częścią naszego wspólnego dziedzictwa kulturowego. Z drugiej, w świetle prawa, prawa autorskie do plakatu są zastrzeżone na rzecz właściciela praw do klatki z oryginalnego Westernu oraz Tomasza Sarneckiego jako twórcy utworu zależnego. Do tego są jeszcze prawa do logo Solidarności. Wszystkie te prawa są zastrzeżone i należałoby ich przestrzegać, czego (na szczęście?) chyba nikt nie robi. Choć kto wie, może twórcy remiksu z tego roku zapłacili licencję Sarneckiemu?

Myślę, że prędzej powołali się na prawo cytatu, podobnie jak zrobił Sarnecki wklejając w plakat Gary’ego Coopera.

We wspomnianej powyżej dyskusji jeden z Wikipedystów stwierdza, że autor plakatu, gdyby mógł, to użyłby wolnej licencji. Nie jestem tego, niestety, tak pewien. Kilka dni temu ukazał się tekst o historii plakatu, a w nim czytamy:

Paradoksem Sarnecki nazywa to, co spotykało plakat i jego samego po 1989 roku. Chodzi m.in. o wykorzystywanie plakatu w całości lub fragmentach do ilustracji artykułów prasowych bez zgody autora. […]

Na miejscu Sarneckiego przestałbym narzekać, tylko stworzył stronę www z informacjami o historii plakatu i jego autorstwie. Wieść pewnie szybko rozniosłaby się po internetach.

A jego podejście wydaje mi się dość paradoksalne – to trochę tak, jakby DJ Dangermouse miał problemy z kopiowaniem „Grey Album”.

Co ciekawsze, Solidarność właśnie pozywa PO o wykorzystaniu plakatu w spocie wyborczym. Z tekstu wynika, że pozew dotyczy praw autorskich do logo związku, który także starał się namówić do złożenia pozwu Sarneckiego. Gdyby mogli, związkowcy zaproponowaliby pewnie Gary’emu Cooperowi wytoczenie procesu o wykorzystanie jego wizerunku.

(Pytanie też, jak wygląda strona prawna dzisiejszej akcji Inicjatywy Razem ’89, w ramach których gazety piszą dziś swoje tytuły solidarycą)

Wygląda na to, że przez 20 lat przeszliśmy od idealizmu warunków rewolucyjnych do twardych reguł ochrony własności intelektualnej.

A kluczowe pytanie brzmi – jak rozmawiać o przeszłości, jeśli prawa do materiałów, z pomocą których chcemy to robić, są zastrzeżone? Przydałaby się instytucja „treści publicznej” – na podobieństwo osoby publicznej, która stawałaby się taką ze względu na znalezienie się w wyjątkowych okolicznościach, predestynujących ją do stania się dobrem wspólnym.

*

Wszystkiego najlepszego z okazji 20 rocznicy zremiksowania Polski na lepsze!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. szkoda, że tak ważnych dla kultury utworów ( i które, jakby na dowód tego, że tylko stoimy na ramionach olbrzymów, korzystają z innych utworów 😉 nie można używać w celach niekomercyjnych, a z drugiej strony ograniczać przed takim użyciem jak kampanie wyborcze (które też są niby niekomercyjne).
    „Polityka” miała z tym plakatem problem już 10 lat temu, wówczas w sporze z autorem, ciekawe o co i jak chce się procesować Solidarność?

  2. @cienkamila
    osobiscie nie mam klopotu z wykorzystaniem tresci takze w kampaniach wyborczych, a ogolniej dla celow zwiazanych z polityka. Uwazam, ze na poziomie praw autorskich tresci polityczne powinny byc otwarte – ich remiksowanie jest zdrowym odruchem kulturowym, a skoro moga to robic „amatorzy”, to niech robia to rowniez profesjonalisci. Natomiast remiksy takie powinny byc oceniane na innym poziomie – np. naruszenia czyichs dobr osobistych, albo po prostu srodowiskowych kodeksow etycznych (wiem, ze z nimi krucho).

  3. A propos wyborów – wykorzystajmy nasze prawo wyborcze, nie zmarnujmy tych wszystkich lat walki o wolność. Sam tworzę stronę http://www.kandydaci2009.pl – tu możemy poznać kandydatów, zobaczyć jakie jest ich pole zainteresowań, jak chcą współtworzyć wspólnotę europejską.

  4. byle nie instytucja „treści publicznej”. byle nie instytucja 😉

  5. @Martin
    tak prawnicy lubią nazywać pomysły, wymsknął się żargon