Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

23.06.2009
wtorek

Ostatnio straciłem kawałek mózgu / Wola: wolna (samo)wola na Chłodnej 25

23 czerwca 2009, wtorek,

W ostatniej Polityce Jacek Dehnel rozpacza z powodu utraty laptopa. Daje mi do myślenia, gdy człowiek, który wydaje się całkiem staromodny i zapatrzony w przeszłość (może niesprawiedliwie go oceniam?) medytuje nad losem gadżetu elektronicznego. Dehnel, pisząc o cyborgizacji mentalnej, mówi to samo co William Gibson – człowiek z dokładnie przeciwnego bieguna, który kilka lat temu też pisał o globalnej cyborgizacji.

Po pierwsze, Dehnel diagnozuje, że komputer powoli staje się narzędziem prywatnym, intymnym – czyli już nie „komputer domowy”, tylko komputer na każdego mieszkańca. To pewnie jest związane z rosnącą modą na laptopy i netbooki, te ostatnie, o rozmiarze większego ludzkiego organu. Tu chyba Dehnel się jedynie potyka – porównując laptop do ukochanego zwierzątka. Doctorow nazwał kiedyś blog zewnętrznym mózgiem.

Sprawa daje mi do myślenia, bo ostatnio miałem podobny problem, choć w mniejszej skali. Może to brzmieć śmiesznie, ale popsuł mi się na chwilę mechanizm zapamiętywania otwartych zakładek w Firefoksie i zniknęło kilkadziesiąt stron chomikowanych (część od dawna), „do przeczytania”. I dostałem nagłej, lekkiej paniki, że przepadło coś ważnego (bo oczywiście nie pamiętam, co było w większości zakładek, podobnie jak nie wiem za dobrze, co mam w conajmniej dwóch różnych katalogach z plikami „do przeczytania”).

Higiena cyfrowa, obejmująca porządkowanie i magazynowanie danych, oraz zarządzanie ich nadmiarem raczej nie będzie wkrótce nauczana w szkołach, bo chyba nikt nie ma jeszcze pomysłu, jak sobie z tym dobrze poradzić. A szkoda. W każdym razie nie tylko internet jest śmietnikiem – każdy z nas, pracując na komputerze, siedzi zapewnie na kupie cyfrowych śmieci, szpargałów, archiwaliów i kompostu.

Inna sprawa, że regularne archiwizowanie danych jest zadaniem banalnym (oprogramowanie jest darmowe, dyski zewnętrzne są tanie) – więc dlaczego nie archiwizujemy? Winne jest chyba powszechne wyobrażenie (najwyraźniej mylne), o stabilności i trwałości danych cyfrowych – ciekawe skąd się wzięło?

*

Stronę dalej Piotr Sarzyński pisze o weneckim biennale:

Współczesna sztuka, skażona ideą konceptualizmu, rzadko powstaje po to, by wzruszać, cieszyć, radować oczy. Ona jest po to, by nieść różne przesłania, ale nie wprost (wówczas zbyt często okazałyby się zbyt trywialne), lecz pod postacią intelektualnych łamigłówek.

Przypomniał mi się Facebook, którego jakiś wycinek śledzę. Mam wrażenie, że „intelektualne łamigłówki” są dobrym określeniem dla znaczącej liczby mikro-wpisów generowanych przez użytkowników. Czyli nie „wypiłem kawę i idę po gazetę” tylko „Wola: wolna (samo)wola na Chłodnej 25”. Taki konceptualny lans. Wiadomo oczywiście skąd to się bierze – bo Facebook jest modny, trochę elitarny, ale przede wszystkim pełen b. twórczych osób. I nie wspominam o tym, by ich krytykować. Interesuje mnie, że dany kanał komunikacji bardzo szybko wypracowuje sobie swój specyficzny charakter, często daleki od racjonalnego modelu przesyłania sygnałów. Facebook to mieszanina wspomnianych wyżej gier słownych, testów typu „jakim jesteś silnikiem do blogowania” linków do dobrych treści, oraz zaproszeń na jak najbardziej realne wydarzeń. Bardzo dziwna zlepka zachowań, której nikt chyba na razie nie analizuje, a szkoda.

(Tu sugestia – w polskich warunkach nie ma co ekscytować się Tweeterem czy Blipem – na dużo większą skalę mikrobloguje się właśnie na Facebooku. (Wiem, system subskrypcji / rozsyłania informacji jest trochę inny)).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. dlatego należy korzystac z „delicji” a w firefoxie zainstalowac sobie szybki plugin dostepowy. Wowczas zakladki przestaja miec znaczenie.

  2. …A co jak delicje się posypią albo drastycznie zmienią zasady?

    Ten wpis jest o czymś dużo ogólniejszym. Faktycznie polega się na czymś bardzo zmiennym i nietrwałym, tylko dlatego, że łatwo replikowalnym. Choć czasem zmiany zewnętrzne także pokazują jak bardzo nietrwałym i skonwencjonalizowanym tylko:

    http://prawo.vagla.pl/node/8550 („Kancelaria Sejmu zrobiła psikusa NSA i zmieniła adresację”)

    O tym już ktoś wcześniej pomyślał (akurat ojciec WWW), ale sprawa jest mało uświadomiona jeszcze wśród webmasterów:

    http://www.w3.org/Provider/Style/URI

  3. zastanawiam się ostatnio, na ile ten ‚konceptualny lans’ bierze się z potrzeby zachowania prywatności wśród bliskich i odległych znajomych wrzuconych do jednego worka friendsów. użycie hermetycznego żargonu pozwala porozumiewać się z bliskimi znajomymi, a jednocześnie jest fatycznym (więc mile widzianym) aktem wobec pozostałych.

    (i – na ile facebook *polega* na fatyczności? chyba bardzo.)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Facebooka nie używam raczej do mikroblogowania, więc mogę mieć skrzywione spojrzenie, ale wydaje mi się, że jednak na Blipie i Twitterze dzieje się więcej, ale przede wszystkim inaczej.
    FB to kontakt między znajomymi, nie tylko przez statusy. Ja np. lubię podzielić się od czasu plikami, zdjęciami, które zrobiłem, czy pochwalić przeczytanymi książkami. Mam przy tym pełną kontrolę nad tym, kto to czyta.
    „Klasyczne” mikroblogi umożliwiają na dotarcie do szerszej publiczności. Tam nieraz najpierw jest komunikat, potem znajomy. Aktualnie najświeższe info o Iranie uzyskuję subskrybując tag „Iran” na Blipie, przez który też docieram do ludzi i stron, którzy się tym zajmują (np. do.org.pl). FB by tej funkcji raczej nie spełnił.
    Co do lansu. Nie jestem zbyt doświadczonym mikroblogerem, ale z pewnością zauważam, że są różne sposoby korzystania z tego narzędzia. Można czysto fatycznie. (Auć, trudne słowo. Człowiek uczy się całe życie). Te komunikaty typu „piję kawę”, z których śmieją się zazwyczaj laicy, kierowane są nie do świata, tylko do znajomych, jako element podtrzymywania więzi. Można też jednak zrobic coś więcej z tym limitem 140 znaków i zabawa słowem jest jednym ze sposobów na to.

    A jeśli chodzi o zarządzanie treściami, to ja używam do tego del.icio.us w połączeniu z agregatorem RSSów. Liczę, że Internet nie padnie 😉

  6. a co powiedzieć o komórkach/smartfonach? jaki dramat przeżyłem, kiedy jakiś czas temu zgubiłem telefon – ile trwało odtwarzanie wszystkich danych, które w nim miałem – zgroza!

  7. ->Michał Szota

    ciekawy, i skłaniam sie ku temu, by uzać, że to trafny pogląd.

  8. @Michał Szota i Jah
    Facebook w tym tygodniu wprowadził opcję wyboru dla kogo ma być widoczna zmiana statusu, linków etc. w opisie. Można wybierać spośród publicznych, znajomych lub dostosować do grup określonych z kontaktów. Opcja pojawia się dopiero po zmianie ustawień prywatności statusu na „Wszyscy”. Może to być odpowiedzią też na to, że na Facebooku zaczęły działać różne pokolenia, nie do końca chcące zawsze dzielić się informacjami o sobie np. z rodzicami 😉

    Co do zakładek, albo delicje, albo xmarks, synchronizuje zakładki z firefoxa sam między rożnymi kompami i też ma kopię online.