Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

19.11.2009
czwartek

Młodzież robi się nerwowa

19 listopada 2009, czwartek,

(by zacytować klasyków)

Brałem udział przedwczoraj w debacie na temat mediów społecznych, zorganizowanej w Krakowie przez Stowarzyszenie Projekt:Polska.

Na marginesie, media społeczne to ciekawy temat – chodzi o trzecią kategorię, obok mediów komercyjnych i publicznych – uznawaną w ramach regulacji mediów nadawczych. Media społeczne to np. radia lokalne, rozgłośnie katolickie, itd. Z perspektywy tej regulacji, przykłada się do takich mediów dużą wagę – powstają oddolnie, w bliskim kontakcie ze społecznością; służą zapewnieniu różnorodności na rynku, itd. W Polsce takie media są praktycznie nieobecne – z wyjątkiem kilku nadawców kościelnych oraz pojedynczych radio akademickich.  To co dla mnie jest najciekawsze, to znaczenie i specyfika mediów społecznych w kontekście oddolnej aktywności kulturowej w sieci – która nie potrzebuje koncesji i regulacji, tylko po prostu ma miejsce. Przyznam, że nie mam do końca zdania – z jednej strony media społeczne wydają się anachronicznym rozwiązaniem kwestii demokratyzacji udziału w kulturze, osadzonym w modelu mediów nadawczych. Z drugiej zapewne lepiej pełnią funkcję np. edukacyjną niż oddolne projekty sieciowe, a tym bardziej indywidualna aktywność.

Wracając do młodzieży – w spotkaniu uczestniczyli niemal wyłącznie studenci, a sala sprawiała miejscami wrażenie umiarkowanie zainteresowanej tematem.

Do czasu. Wszyscy w pewnym momencie się ożywili, i jako prelegenci nie mieliśmy jasności czemu. Okazało się, że jeden ze studentów zaczął łączyć się przez Bluetooth z laptopem, z którego rzucano obraz na ekran za naszymi plecami. Powodowało to wyświetlanie się komunikatu z prośbą o zgodę na połączenie. Całkowicie nudnego, z wyjątkiem nazwy łączącego się urządzenia – która brzmiała „zjadłbym coś”, „zabić śledzika”, „kapustka”, itd. Ku wielkiej radości widowni.

Bardzo mi się cała sprawa spodobała, bo była doskonałą ilustracją omawianej sprawy, która często też pojawia się na tym blogu: aktywności kulturowej w świecie nowych mediów. „Kapustka” udowodniła, że każdy kanał do komunikacji jest dobry, że inwencja użytkowników nie ma granic, oraz że etyka hakerów zeszła pod strzechy. Oczywiście równie dobrze była to ilustracja faktów, że możliwości komunikacyjne Sieci są często wykorzystywane w sposób dość głupi – potrzeba edukacji medialnej, by sprytowi technologicznemy towarzyszyła też mądrość kulturowa.

*

Serwis książki.tv przygotowuje filmowe reklamówki książek. Znalazłem w nim zabawną reklamówkę „e-lementarza internetowego”. To w kontekście edukacji medialnej. Niestety o samym elementarzu trudno się coś z reklamówki dowiedzieć, dużo bardziej widoczne są nazwy sponsorów projektu… Ale sam model filmowych reklam książek wydaje mi się bardzo sprytny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Filmowe reklamówki książek to dość nowa rzecz chyba, ale już bywa realizowana z rozmachem: http://www.youtube.com/watch?v=_jZVE5uF24Q
    A więcej o samej książce, która jest z kolei ciekawym przykładem, hm, remiksu? recyclingu?: http://janeausten.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=314

  2. Spryt technologiczny? Mądrość kulturowa? Tylko z której strony? Na pewno ze strony tych „hakerów” (którzy de facto nie nie zrobili prócz wysłania prośby o połączenie) czy może ze strony osób, które prezentacje przygotowywały?

    Technologiczne sieci wykorzystywane są przez każdego inaczej. Inni wykorzystują je do zabawy – jak w tym przypadku i stąd takie zachowanie.

    Jeśli ktoś wykorzystuje je w innym celu i nie chce takich ekscesów, to może czas najwyższy zaznajomić się lepiej z ową technologią i pomyśleć jak owego bluetootha wyłączyć.

    Możemy nawet iść dalej. Być może osoby przygotowujące spotkanie od strony technicznej czegoś się nauczyły? Jednorazowy wybryk może mieć miejsce, ale coś jest nie tak, jeśli taka sytuacja się powtarza, a nikt nie umie nic poradzić. Może nawet żartowniś zmusił do myślenia co niektórych (również swoich rówieśników) bardziej niż zmusili prelegenci?

    Osobiście uważam, że to nie studenci mają się czego wstydzić, a osoby odpowiedzialne za przygotowanie. Niestety.

  3. Co do e-lementarza, zabawne, po spotkaniu Forum Edukacji Medialnej w KRRiT wpadamy z Jarkiem Lipszycem do sklepiku tuż obok i dostajemy od pani sklepikarki po egzemplarzu. Jeszcze nie przejrzałem, ale sposób na reklamę ING jest niezły. Tylko zastanawiam się, kto w mini spożywczaku dojdzie, że to reklama i kto zainteresuje się treściami broszury i jeszcze zechce na nie zerknąć krytycznie?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Etyka hakerska? Raczej klasyczna szkolna głupawka. Czym to się różni od wydrapania na pulpicie ławki jakiegoś napisu? Próżno szukać w tym inwencji innej niż technologiczna.

    Ale dowcip dobry 🙂

  6. Też jestem zdania, że o ile z perspektywy badacza może to wyglądać jako stosowanie etyki hakerskiej pod zwykłymi strzechami, to z perspektywy młodych ludzi jest to po prostu wykładowy wygłup. I edukacja medialna w tym momencie na nic się zdaje, bo nie jest w stanie utemperować młodzieńczego wigoru. I dobrze, bo ludzie to nie programowalne roboty 😉

  7. @ann
    moim zdaniem nikt nie powinien się wstydzić – nie sugerowałem przede wszystkim, że wstydzić ma się młodzież

    @roody102, gds
    ale przecież ten wygłup to praktyczna realizacja etyki hakerskiej, zakładającej, że skoro coś się da zrobić, to należy to zrobić. a klasyczni hakerzy nie robili (szkolnych wygłupów)?