Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

5.01.2010
wtorek

Zwrot komputerowy?

5 stycznia 2010, wtorek,

Uniwersytet Swansea organizuje 9 marca warsztaty Computational Turn, będące jedną z pierwszych akademickich imprez poświęconych badaniom kultury i tak otwarcie posługujących się terminem „zwrotu komputerowego”.

Podczas warsztatów, o których więcej tutaj, wykłady wygłoszą N. Katherine Hayles i Lev Manovich. Wśród proponowanych uczestnikom lektur (zgłoszenia przyjmowane są do 10 lutego), znajdują się przede wszystkim teksty redefiniujące pojęcie sprawczości i przyznające je także podmiotom technicznym – począwszy od teorii aktora-sieci Latoura, po Friedricha Kittlera, posługującego się pojęciem „tzw. człowiek” (w jego optyce ludzie są przedłużeniem maszyn). Wydarzenie zapowiada się ekscytująco, ale przyznam, że i tak największe wrażenie wywarł na mnie sam tytuł. Czy rzeczywiście często uważane za ekscentryczne podejście do badań kultury, w którym wiedza informatyczna jest ważniejsza od znajomości tradycyjnych zagadnień humanistycznych, zasługuje na miano zwrotu? Oczywiście, sama dyskusja o zwrotach to rozmowa tyle o najważniejszych sporach humanistyki, co i pewnych intelektualnych modach, a po zwrocie performatywnym i wizualnym „mniejszych” zwrotów namnożyło się tyle, że łatwo się pogubić. Niemniej uważam, że tytuł warsztatów ma swoją wagę.

A w ogóle to zabawne (sam łapię się na tym, pracując nad raportem z projektu badawczego, o którym mam nadzieję wkrótce więcej na blogu), że coraz częściej jako po prostu wygodne narzędzia badawcze przyjmuje się koncepcje, które jeszcze kilka lat temu z miejsca dostałyby dyskredytującą łatkę „technodeterminizmu”. Ale jak pisze Latour w Reassembling the Social(cytat przydługi, ale akurat mam pod ręką):

Jeśli jesteś w stanie zachowując powagę utrzymywać, że potrafisz wbić gwóźdź zarówno młotkiem, jak i bez niego, zagotować wodę z czajnikiem, lub bez, przynieść zakupy w koszyku, jak i bez, chodzić po ulicy w ubraniu, ale i bez niego, przełączać kanały telewizyjne pilotem lub bez pilota, ograniczyć szybkość samochodu na progu zwalniającym, ale i bez niego, kontrolować stan zapasów z listą, ale i bez niej, prowadzić firmę bez księgowości lub z nią, i że są to dokładnie te same aktywności, a wprowadzenie tych prozaicznych narzędzi nie zmienia w ich realizacji „niczego istotnego”, to jesteś gotowy na przeprowadzkę do Odległej Krainy Tego, Co Społeczne i zniknięcie z tego padołu. Pozostałym członkom społeczeństwa użycie tych narzędzi sprawia różnicę, toteż są one, według naszej definicji, aktorami, lub – bardziej precyzyjnie – uczestnikami nabierających kształtu działań. Oczywiście nie oznacza to, że jako uczestnicy „determinują” te działania – że koszyk „powoduje” przyniesienie zakupów, albo że młotki „wymuszają” wbijanie gwoździ. Takie odwrócenie wektora wpływu byłoby po prostu sposobem przekształcenia obiektów w przyczyny, których efekty byłyby przekazywane poprzez ludzkie działania, ograniczone w tym wypadku do roli łańcucha pośredników. Oznacza to raczej, że może istnieć wiele metafizycznych odcieni pomiędzy pełną sprawczością i całkowitym nieistnieniem.

Zainteresowanym tematem polecam poświęconą software studies „Kulturę Popularną” sprzed kilkunastu miesięcy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop