Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

8.02.2010
poniedziałek

101% jest wrogiem 80%

8 lutego 2010, poniedziałek,

Pisałem niedawno o malejących barierach dla tworzenia, i możliwości skutecznego tworzenia świetnej kultury przy minimalnych środkach – pytanie więc, skoro bariery się redukują, czy mamy do czynienia z rosnącą liczbą „garażowej” produkcji?

Twardych danych nie ma, ale są dobre inne przykłady: nagrywane w Paryżu przez Vincenta Moona w przestrzeni miejskiej koncerty z cyklu Blogotheque (od niedawna uzupełnione o projekt Les soirées de poches, w ramach którego koncerty są grane w mieszkaniach) czy projekt Daytrotter, w ramach którego coraz więcej muzyków jeździ do małego studia nagraniowego Horseshack w Illinois, USA by nagrać na żywo cztery piosenki. Sesje Daytrotter są porównywane do legendarnych Peel Sessions…

A jak sprawy mają się w Polsce? Nie znam przykładów na wzór Blogotheque czy Daytrottera, a odwiedziny na stronach polskiego Radia szybko dowodzą, że sama redukcja barier technicznych nie wystarczy. Może polskim radiowcom brak entuzjazmu?

Polskie Radio, podobnie jak NPR, regularnie organizuje lub transmituje koncerty – z jakiegoś powodu nie pojawiają się one jednak online.

Nie mówiąc już o takim projekcie jak prowadzone przez NPR „Exclusive First listen”, gdzie twórcy udostępniają utwory (lub całe płyty) przed ich premierą – by wyłączyć dostęp z chwilą oficjalnej premiery. Kontrolowane wycieki z pomocą publicznego nadawcy, coś niesamowitego! (Polecam np. płytę projektu Sparklehorse, która chyba długo będzie dostępna, bo wytwórnia zrezygnowała z jej promocji, a twórcy wybrali model, w którym sprzedają czyste płyty CD dołączone do albumu ze zdjęciami Davida Lyncha, w wiadomym celu).

W Polsce radio Roxy (z pomocą Nokii) regularnie promuje „najmniejsze koncerty świata” organizowane przez Nokia. Model biznesowy wydaje się niezły: słuchacze wysyłają płatne esemesy by wygrać jedno z 20 biletów na „najmniejszy koncert”.

Pytanie tylko, dlaczego po fakcie koncerty te nie zostają upublicznione? Podejrzewam, że ukrytą barierą są prawa autorskie. Albo też przeświadczenie organizatorów, że upublicznienie tych koncertów nie przyniesie szeroko pojętego zysku. Rzeczywiście, zdroworozsądkowo myśląc „najmniejszy” koncert powinien pozostać utajniony, by utrzymać aurę wyjątkowych zdarzeń, generującą zainteresowanie esemesujących uczestników.

„Zdrowy rozsądek 2.0” sugeruje jednak zasadę odwrotną – rzeczy małe, ekskluzywne i prywatne powinny mieć swoje cyfrowe kopie, które są duże, powszechne i publiczne.

*

Jakiś czas temu pisałem o siatce (grid) jako sposobie wyobrażania sobie współpracy online. Teraz pora na rekursywność – ciągnący się pozornie w nieskończoność ciąg odbijających się od siebie echem elementów jako symbol masowej współpracy:

Maxine Swaby nagrała piosenkę „Pardon me”.

Benjamin Loka nagrał siebie i Maxine.

Kilkanaście powtórzeń później na pierwszym planie śpiewa jakaś dziewczynka, a przed ekranem siedzi królik.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Pomysł nie polskie, ale już przeniesiony do Poznania.

    http://www.balconytv.com/poznan.aspx

  2. PR nie udostępnia nagrań online (choć czasem bywają relacje live) bo nagrywają materiał z którego często powstaje płyta koncertowa. A artyści grają koncerty chętnie, bo podobno (tak gdzieś słyszałem) PR ma jedno z najlepszych studiów koncertowych w galaktyce.