Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

10.03.2010
środa

O!

10 marca 2010, środa,

Firma StatusNet, która stworzyła platformę mikroblogową Identi.ca (moją ulubioną – bo w pełni otwartą) opublikowała właśnie nowy protokół sieciowy o nazwie OStatus. Protokoły to serce internetu – albo raczej jego krwiobieg, bez dobrego protokołu poszczególne elementy sieci nie będą się bowiem komunikować.

OStatus brzmi dość skomplikowanie:

OStatus isn’t a new protocol; it applies some great protocols in a natural and reasonable way to make distributed social networking possible: Activity Streams encode social events in standard Atom or RSS feeds, PubSubHubbub pushes those feeds in realtime to subscribers across the Web, Salmon notifies people of responses to their status updates, Webfinger makes it easy to find people across social sites.

Ale jego twórcy potrafią też ująć to w prostszy sposób: „OStatus pozwala ludziom korzystających z różnych sieci społecznościowych komunikować się ze sobą”. Czyli coś, co doceni każdy Polak rozkraczony między Twitterem, Identiką i Blipem.

Najlepsza jednak we wszystkim jest nazwa, OStatus, i wykorzystanie „o” jako przedrostka dla otwartych projeków. Ciekawe, czemu nikt na to wcześniej nie wpadł, w czasach e-wszystkiego lub i-kwestii. OEdukacja, onauka, okultura, orząd – wydają mi się całkiem dobrymi nazwami. Wyjaśniającymi pewnie więcej niż np. OA, OER czy OZE. Tylko okultura jest już zajęta, i oznacza coś zupełnie innego.

*

Na marginesie: Karolina Grodecka z CELu napisała świetny „Przewodnik po otwartych zasobach edukacyjnych” (PDF, 2,4MB).

I zastanawiam się, co jeszcze poza protokołem sieciowym mogłoby się nazywać PubSubHubBub, bo nazwa jest świetna.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. albo gatunek muzyczny PubSubHubDub ;)c

  2. oJapier… 😉

  3. Podczas wrocławskiego seminarium poświęconego OZE w lutym br. pojawiła się propozycja określania otwartych zasobów terminem o-zasoby. Wyczytane stąd: http://www.biblioteka.dswe.pl/index.php?id=92&tx_mininews_pi1%5BshowUid%5D=1212&cHash=d9d2259fed

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. O czym jest ten post…?

  6. @JD

    o tym, jak sprytnie nazywać otwarte projekty, nawiązując do internetowej tradycji; o tym, że zestandaryzowano w otwarty sposób kolejny, ważny obszar komunikacji; i o PubSubHubBub, bo na to zasługuje.

    ale także o niczym tak naprawdę istotnym (wyczuwam w Twoim komentarzu wyrzut, że niepotrzebnie marnuję Twój czas?). Bruce Sterling kiedyś pisał jednozdaniowe streszczenia swoich tekstów z serwisu Viridian, by czytelnik mógł się szybko zorientować, czy to go w ogóle obchodzi (a teraz ma bloga Beyond the Beyond, gdzie uprawia kompletną nadprodukcję treści).

    bardzo możliwe, że „These aren’t the droids you’re looking for, move along”.

  7. @Alek

    Moje pytanie wcale nie miało być aż tak groźne.

    Niepokoi mnie jednak fakt, iż omawiany post można odczytać jako próbę wskazania rozwiązania pewnego konsumenckiego dylematu. „Bycie zawieszonym między twitterem, blipem” i jakimkolwiek innym narzędziem sieciowym nie wydaje mi się wynikać z niczego innego poza wyborem samego użytkownika. Jestem przekonany, że można sobie oszczędzić tego niebywałego cierpienia bez narażania swoich działań w sieci na gwałtowny spadek jakości/efektywności… Chcę przez to powiedzieć tylko tyle, że jest chyba istotna różnica między implementacją instrumentów regulujących, na globalnym poziomie, kompatybilność technologicznych makro-komponentów sieci, a pojawieniem się produktu tej, czy innej firmy, który uleczy ból tysięcy skrajnie zdesperowanych autorów mikroblogów. W tym przypadku nieważny jest, moim zdaniem, stopień „otwartości” firmy, bo najbardziej podstawowy mechanizm konsumencki zdaje się być od tego wskaźnika kompletnie niezależny, niestety.

    Alku, ten post wydał mi się po prostu strasznie marketingowo-reklamowy i stąd cały ten sarkazm. Nie pasuje mi też do wielu naprawdę ważnych rzeczy, które pisałeś na tym blogu wcześniej…

    Czasu mojego marnować nie możesz. Gdybym miał poczucie takiej straty, to nie sygnalizowałbym swoich wątpliwości w postaci komentarza, lecz zajął się czymś innym 🙂

  8. Pingback: iZbieractwo