Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

23.04.2010
piątek

iPad – raz jeszcze, ale inaczej

23 kwietnia 2010, piątek,

Trudno omijać temat iPada, choć histeria wokół jego premiery chwilami musi śmieszyć – niedawno ktoś pytał mnie, czy sądzę, że nowy gadżet Apple jest szansą na wzrost poziomu czytelnictwa Polaków. Nie, nie sądzę, by osoby, które nie czytają książek, kupiły sobie urządzenie za 2 tysiące i zaczęły czytać na nim. Ale ten wpis miał być o zupełnie czymś innym.

iPad (który – to wątek do dyskusji o otwarości/zamkniętości – znów zaliczył nieciekawą wpadkę), o którym trudno mówić w kategoriach czysto sprzętowych, jest bardziej wdzięcznym tematem do rozmów, niż tony innego „anonimowego” taniego sprzętu, które codziennie opuszczają chińskie fabryki i tanich, niezbyt wyrafinowanych usług, z których pozwala skorzystać. Dlatego często przesłania swoim cieniem prawdziwą rewolucję, która ma może mniej designerską twarz, ale jej społeczne znaczenie jest bez porównania większe. Amerykocentryczność zamieszania wokół nowego produktu Apple wypunktował jakiś czas temu na łamach „NY Timesa” Anand Giridharadas, stawiając pytanie: „What if, globally speaking, the iPad is not the next big thing? What if the next big thing is small, cheap and not American?”

W globalnej skali największą rewolucją wciąż pozostaje telefon komórkowy: „From Brazil to India to South Korea and even Afghanistan, people are seeking work via text message; borrowing, lending, and receiving salaries on cellphones; employing their phones as flashlights, televisions and radios. And many do all this for peanuts”. To ciekawe zwłaszcza o tyle, że telefonia komórkowa – dla której kraje rozwijające się wymyślają coraz to nowe zastosowania – w USA rozwija się umiarkowanie (w światowym rankingu penetracji rynku przez komórki Amerykanie nie mieszczą się w pierwszej… siedemdziesiątce), a wiele ciekawych (i tanich) usług w Ameryce jest po prostu niedostępnych. Oczywiście wszystko to wiemy, ale przywoływane przez Giridharadasa dane jednak szokują – w tym roku liczba abonentów telefonii komórkowej na świecie ma przekroczyć 5 miliardów. „That would mean more human beings today have access to a cellphone than the United Nations says have access to a clean toilet.” Żadna nowa technologia w historii nie upowszechniała się w takim tempie. I chyba niewiele miało tak wyraźnie „wkluczający” charakter, pozwalający mieszkańcom biedniejszych regionów globu zwiększyć komfort codziennej egzystencji.

A na koniec wróćmy do nieszczęsnego czytelnictwa, o którym wspomniałem na wstępie – cieszę się, że w raportach raporcie Biblioteki Narodowej można znaleźć już informację, że choć czytelnictwo najszybciej spada wśród internautów (a więc tej lepiej wykształconej części Polaków), to „zarejestrowany w 2008 r. stan czytelnictwa nie odzwierciedla poziomu piśmienności, której praktykowanie zawdzięczamy coraz częściej także nowym nośnikom”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Euforia związana z iPadem w kontekście czytania wynika głównie z faktu, że e-book stal się przedmiotem zainteresowania Apple. Trzy lata wcześniej Jobs powiedział przecież ‚people stop reading”, a było to w trakcie premiery iPhone’a. Teraz, biorąc pod uwagę liczbę pobrań aplikacji do czytania z AppStore, a samej Stanzy było przynajmniej 3,5 mln, wychodzi na to, że iPhone jest najpopularniejszym czytnikiem książek na świecie.
    Dzięki iPadowi wszyscy mówią o książce elektronicznej, ale iPadów sprzedało się kilkaset tysięcy. iPhonów jest 80 mln. W tym roku sprzedaż touchscreenów szacowana jest na poziomie 300 mln. Nawet jak ludzi nie będzie stać na kupienie iPada, innego tableta, lub czytnika, spojrzą na swój telefon i dostrzegą w nim nową funkcję: czytnika.
    Zmienia się natura czytania, czytamy przy okazji, w krótkich odsłonach. Telefon komórkowy świetnie się do tego nadaje. A darmowych książek jest sporo, nawet po polsku.
    A tak przy okazji, osobiście uważam, że rewolucja w czytaniu zaczęła się od iPhone’a, a nie iPada. Więcej tutaj: http://bit.ly/anwHm8

  2. trzeba poczekać, tak naprawdę nie wiadomo czym okażę do końca iPad i jak ludzie wykorzystają jego funkcjonalność. Spece od audio-video wskazują na nowe, bardzo ciekawe zastosowanie nowości od Apple
    http://hfc.com.pl/wiadomosc/503/

    a to do dopiero początek i tylko jedna branża. Kto wie, czy Ipad nie stanie się realnym asystentem życiowym na miarę wyobrażeń o asystentach sieciowych w opisach web 3.0. Funkcjonalność techniczna jest wysoka. Teraz wszystko w rękach programistów.

  3. iPad jest przereklamowany. Ale wrażenie jego innowacyjności podsycają sami ludzie. Gdyby nie umiejętne budowanie strategii apple, nie mielibyśmy takiego, że tak to ujmę „buzz’a” (sic!)

  4. Mam już trochę dość tych dyskusji o super nowych gadżetach wspomagających edukację i czytelnictwo. Książka w formie kodeksu jest wciąż najbardziej dostępnym, tanim i i użytecznym interfejsem. Budowanie teorii o pozytywnym wpływie takich urządzeń na czytelnictwo to chyba bardziej marketingowa argumentacja. Zaraz się pojawią propozycje wdrożenia do szkół kolejnych tego typu zabawek – a tymczasem leżą podstawy takie jak open access, edukacja medialna czy – co pokazał wasz ostatni raport – legalne formy nieinstytucjonalnego dostępu do kultury. Zresztą opieranie całego systemu edukacji o komercyjne urządzenie z komercyjnym oprogramowaniem to chyba niespecjalnie dobry pomysł. To tak, jakby ktoś opatentował tablicę i kredę albo sprzedawał abonament na korzystanie z zeszytów. Podręczniki to już inna sprawa (chociaż przecież też mogą być „wolne”) – iPad to infrastruktura a nie treść.