Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

20.06.2010
niedziela

Hakując wszystko / warto działać ostrożnie

20 czerwca 2010, niedziela,

Marcin Wilkowski pisze w Historia i Media o projekcie Hacking the Academy, w ramach którego powstała zbiorowo napisana książka i zbiór tekstów opublikowanych online dotyczących wykorzystania technologii cyfrowych w środowisku akademickim. Jeden tydzień, 180 autorów, 329 wkładów, których część stanie się książką, a reszta zostanie opublikowana online.

Marcin zwraca uwagę na kontrowersyjny charakter użytego w nazwie projektu pojęcia „hacking” – odwołując się do krytyki tego projektu przez Elisabeth Losh – która zauważa, że „hacking” oznacza specyficzną formę reformy, opartą o wykorzystanie cyfrowych technologii. A te czasem mogą być drogą zbyt na skróty, która bardziej odpowiada na pewną modę niż rozwiązuje istniejące problemy środowisk akademickich.

To trochę jak z pojęciem open source, o którym właśnie pisałem – w tym wypadku podobnie łatwo zgubić sens pojęcia hacking, które jednak oznacza coś więcej, niż działanie z pomocą technologii cyfrowych. Chodzi raczej o spryt, który czasem może wręcz skłaniać do odstawienia ich na bok.

Marcin pisze:

Wydaje mi się, że największy potencjał działania na marginesie Akademii, hakowania jej tradycyjnych struktur, narzędzi i metod to nie perspektywa rewolucji, ale raczej pozytywistycznej ewolucji, oddziaływania na statyczną strukturę, wywoływania pozytywnych zmian bez kwestionowania jej podstaw.

Co moim zdaniem jest bardzo dobrym sformułowaniem podstawowej strategii nie tylko w sferze akademickiej – ale dla wszystkich działaczy na rzecz otwartości i wolnej kultury. Warto pamiętać, że to co dla nas, osób w cyfrowej awangardzie jest ewolucją, i tak okazuje się być rewolucyjne dla wszystkich dookoła. Wolna kultura jest ciągle niszą, nawet jeśli po latach osoby w nią zaangażowane czują się swojsko i komfortowo z jej postulatami.

Dlatego też idea hackowania, która zakłada „sprytną rewolucję systemu” może nie być modelem najlepszym, nawet jeśli jest to formuła dla nas samych atrakcyjna. Przypomina mi się  The Hacker Crackdown Bruce’a Sterlinga, w którym okazuje się, że najskuteczniejszą metodą jest „wetware hacking” – czyli hackowanie społeczne (tu warto przypomnieć też „Hakowanie człowieka” Nolana i Levesque, opublikowane w 2006 w Kulturze popularnej – gdyby jeszcze było dostępne w Sieci!).

Podobnie jest z wolną kulturą: żadne zmiany prawne czy rozwiązania nałożone na poziomie technicznym nic nie zmienią, jeśli nie będzie im towarzyszyć praca nad przeświadczeniami i postawami – a te zmieniać jest dużo trudniej niż kod (a może nawet też prawo?).

Może potrzebujemy więc koncepcji zrównoważonego hackowania?

*

Dobry wywiad nt. praw autorskich i wolnej kultury z Paulem Kellerem, koordynatorem holenderskiego Creative Commons. /  Jakie zdjęcia robią miejscowi, a jakie turyści? Locals and tourists: mapy miast wykonane z pomocą danych z Flickra. / Projekt biblioteki rozczłonkowanej na BLDG BLOG. / Dobry wywiad z Julianem Assange z WikiLeaks.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop