Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

3.09.2010
piątek

Którędy do szkoły cyfrowej?

3 września 2010, piątek,

Jedno z łódzkich liceów wprowadziło system identyfikacji uczniów poprzez karty płatnicze wydane przez jeden z banków – bez karty nie da się wejść do szkoły. Krytycy zarzucają projektowi komercjalizację przestrzeni szkoły, wciągniętej w tryby mechanizmów marketingowych banku. Ale już prof. Czapiński, skupiając się na wymiarze bezpieczeństwa, poleca taki system wszystkim szkołom.

Trochę zaskakuje mnie, że nikt nie zwraca uwagi na kwestie związane z nadzorem – i skutkami rejestracji każdego wejścia i wyjścia ucznia ze szkoły (co jest niezależne od kwestii marketingowych).

Bank chwali swój pomysł. – W szkole będzie bezpieczniej, bo nie wejdą osoby nieuprawnione, a rodzice i szkoła będą wiedzieć, czy i w jakich godzinach uczeń był na zajęciach – mówi „Gazecie” Grzegorz Adamski z BZ WBK.
Pozornie sprawa jest oczywista – kto by nie chciał wiedzieć w jakich godzinach uczniowie byli na zajęciach, skoro to ich obowiązek? Ale tego rodzaju system nie jest prostym mechanizmem bezpieczeństwa – w szkole ma także funkcję edukacyjną, a tą jest indoktrynowanie uczniów do podlegania nadzorowi. Prosty eksperyment myślowy: czy w imię bezpieczeństwa zgodziłabyś się używać systemu, który rejestruje wszystkie wejścia i wyjścia z Twojej pracy lub domu? No i pytanie – czy wagary nie mają do pewnego stopnia funkcji pedagogicznej?
BoingBoing właśnie donosi o protestach przeciw wprowadzaniu podobnych systemów w przedszkolach w USA (tam chodzi o chipy RFID w kurtkach). American Scientist pisze wprost, że szkoły zamiast indoktrynować powinny uczyć dzieci kwestionowania technologii nadzoru.
*
Problem polega też na tym, że elektroniczne systemy kontroli są narzucającą się inwestycją dla szkół, które mają już pracownie komputerowe i np. elektroniczny dziennik. Są bowiem kolejną prostą inwestycją infrastrukturalną – a te są dużo prostsze do wprowadzenia od np. programu rozsądnego wykorzystania technologii cyfrowych w procesie nauczania. Dyrektorka szkoły mówi tak:
Mamy już elektroniczny dziennik. Szkolne karty to dla mnie kolejny etap unowocześnienia szkoły i szansa dla uczniów oswojenia się z kawałkiem plastiku, który może się przydać w różnych sytuacjach.
Taki prosty model unowocześniania (który nie dotyczy tylko szkół) zakłada, że wystarczy dać ludziom do rąk technologię cyfrową, a unowocześnienie będzie natychmiastowe i skuteczne. Natomiast nie widzi potrzeby uwzględnienia – niezbędnej mojej zdaniem – krytycznej refleksji, wychodzącej z założenia, że takie procesy mają zawsze złożone skutki (często odwrotne od zamierzonych).
(Ciekawe jak szybko uczniowie znajdą sposób na zhakowanie systemu – co traktowałbym jako cenne doświadczenie edukacyjne).
Aktualizacja: Polecam komentarz tej sprawy napisany przez Grzegorza D. Stunżę w Edukatorze medialnym.
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 21

Dodaj komentarz »
  1. Dowcip polega na tym że „podłączając” do tej karty konto szkoła musi niejako dokonać sprzedaży bardzo pokaźnego banku danych osobowych instytucji komercyjnej. Ta z kolei będzie przez 3 lata zbierać szereg informacji o dochodach i wydatkach ucznia. Ciekawi mnie co na to GIODO który powinien z urzędu bliżej przyjrzeć się tej kwestii.

  2. Nie wiem jak technicznie jest to rozwiązane ale czy ma to zabezpieczenia przed tym, że kolega posłuży się kartą kolegi? Czy otwarcie drzwi przez osobę A nie umożliwi wyjścia osobie B? Aby ten system spełniał swoje zadanie przy każdych drzwiach potrzebna by była ochrona.

  3. @Radzik
    Ależ jest na to bardzo prosty, wręcz narzucający się sposób: zamontować kamery z systemem rozpoznawania rysów twarzy! Będzie skutecznie, a jakże nowocześnie! Pani dyrektor na pewno będzie zachwycona.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy nauczyciele również mają obowiązek odhaczania się kartą, czy to „dobrodziejstwo” dotknęło tylko uczniów? I co dalej: może rejestracja każdego wejścia i wyjścia z klasy? I do toalety? Dla bezpieczeństwa i porządku!

  6. nie widze najmniejszego problemu w elektronicznym ewidencjonowaniu kiedy dany uczen byl w szkole (w nieco papierowej formie, bez natychmiastowego dostepu przez www, a jedynie w trakcie „wywiadowek” – taki system fukcjonuje „od zawsze”, tak wiec to tylko nowoczesny upgrade).

    problemem jest wspomniane ewidencjonowanie danych finansowych dzieci przez jedna, z gory narzucona instytucje prywatna. bo (zakladajac optymistycznie ze ktos tam jeszcze myslal w fazie projektu o ogolno pojetym dobrze) domyslam sie ze same informacje o we/wy sa niedostepne dla banku.

  7. Nauczyciele mają też nosić identyfikatory. Płatnicza funkcja kart nie jest obowiązkowa – to prepaidy, więc mogą, ale nie muszą być wykorzystywane. Warto dopytać rzecznika BZtów o dokładne zasady funkcjonowania karty – pewnie w przyszłym tygodniu, bo dziś piątek – ale na mój prosty rozum bank nie musi mieć żadnych danych odnośnie młodego klienta – tak jak jest to w przypadku korzystania z prepaidowych zegarków MasterCarda – ot, techniczny rachunek do zasilania karty i wszystko.

    Co do kontroli – no bez kitu, skoro wysyłam dziecko do szkoły, to ma być w szkole. Jak wagaruje, to albo zleję mu dupsko (w przenośni, nie bijam), albo przyznam po kumplowsku rację – ale do diaska, jako rodzic wolę wiedzieć.

    A argument odnośnie systemów kontroli czasu pracy czy wejść/wyjść – dudes, przecież co drugi nowoczesny biurowiec takie ma, a ludzie masowo nie skaczą z okien. Czyli racja, edukować także pod względem nonkonformizmu i przeciwdziałać ukoroporacyjnieniu mentalnemu dzieciaków, ale czy to oznacza, że mamy zrezygnować z jakichkolwiek form kontroli?

  8. Nawiązując do słów @Radzik oraz do American Scientist myślę, że w takich szkołach dzieci i młodzież doskonale opanują umiejętności omijania systemu i oszukiwania go – jak skutecznie obejść system nadzoru to pewnie będzie jedna z kluczowych umiejętności w niedalekiej przyszłości. Więc funkcja pedagogiczna jest jak najbardziej zachowana. Myślę, że po 3 latach i bank zorientuje się, że baza może trafić do kosza.

  9. @Blackops

    Na tym właśnie polega rola GIODO żeby upewnić się ze Bank takich danych nie gromadzi ani że nie będzie używał wybiegów w celu ich zgromadzenia (loteria na przykład).

  10. ja mam bardzo krytyczny stosunek do takich technologii. Chociażby lokalizacja GPS w samochodach. Owszem – jedzie TIR z towarem na 5 mln – niech ma lokalizator – w ramach bezpieczeństwa. Ale czy każde auto osobowa taki lokalizator ma mieć? Owszem – ktoś powie – w razie wypadku od razu wiadomo będzie gdzie jestem itd. Ale dla mnie to totalne szpiegowanie gdzie i o której byłem – taki wielki brat patrzący przez ramię.
    bo albo ktoś te dane będzie później chciał wykorzystać (imiennie lub nie).
    a jeżeli nie będą wykorzystywane – to po co to zbierać?

    wiele ludzi rezygnuje z auta służbowego z takim szpiegiem.

    nie chcę być totalnie szpiegowany – chociażby elektronicznie – prowadzi to do patologii. Człowiek MUSI mieć wolność.
    (dla chętnych to proszę przeczytać Limes Inferior J.Zajdla – fajna wizja).

  11. @Marchewa:

    ależ oczywiście, też chciałbym usłyszeć opinię GIODO. Ale nie sądzę, żeby Miłosz Brakoniecki czy chłopaki z PRu BZ WBK pozwolili sobie na tak głupi strzał w stopę w tak wrażliwej sytuacji.

    Personalizacja karty (nadruk, imię, nazwisko, foto, nawet PESEL) – do zrobienia bez wpisywania do bankowych baz. Personalizacja/przypisanie id do ucznia w systemie po stronie szkoły – tak samo. Jak widać po dotychczasowej praktyce BZ WBK z prepaidami (nie wiem, może tylko do mnie nie wydzwaniają z ofertami) – karta figuruje w systemie anonimowo, pod technicznymi numerami – rachunku i karty. O wiele większy zysk – poza pozyskaniem danych klienta, który do 18 roku życia i tak bez rodzica nie dostanie żadnego produktu – to prezentacja logaska firmy i wzmacnianie świadomości marki. Przynajmniej moim zdaniem.

    Czy to nieetyczne? A co z PKO BP i jego Szkolnymi Kasami Oszczędnościowymi? SKO w wersji w sieci i z kartami ma ruszyć niebawem, a jakoś do tej pory nikt banków o krypciochę w szkołach nie oskarżał 🙂

    Może się mylę odnośnie intencji BZ WBK, ale jak powiedziałem, najlepiej dopytać o szczegóły u źródła.

  12. Jeżeli szkoła jest prywatna i rada rodziców wyraziła na coś takiego zgodę to owszem można próbować coś takiego stosować

    Jeżeli szkoła jest Państwowa to takie działanie jest bezprawne i karygodne.
    Kontrola ucznia na kartę jest też bardzo dyskusyjna – a co będzie jak dziecko zapomni karty do szkoły? Nie zostanie wpuszczone?

    Z drugiej strony rodzic jako opiekun prawny powinien dokładnie wiedzieć lub widzieć co się dzieje z dzieckiem kiedy zostawia je pod opieką nauczycieli. Stąd np: dziennik elektroniczny i dostęp dla rodziców, czy też monitoring przez net

  13. Dziwi mnie asekurancki charakter krytycznych opinii, również tych wyrażanych tutaj. Wątpliwości dotyczące danych osobowych, technikaliów itd. wydają mi się sprawą zupełnie wtórną. Przecież to jest początek jakiegoś koszmaru. To nawet nie agresywna prywatyzacja oświaty, ale wkraczanie mechanizmów prywatyzacji w życie dzieci, nauczycieli, relacje między nimi, w więź rodziców z dziećmi; rynkowa kontrola nad instytucją szkoły. Ale wszystko przecież takie subtelne: modne karty zbliżeniowe (na pewno będzie jeszcze można „spersonalizować” ich wygląd), bezpieczeństwo uczniów itd.
    Kiedy ja chodziłem do liceum wprowadzono identyfikatory, czyli zwykłe plakietki ze zdjęciem i nazwiskiem. Kilka lat po maturze dowiedziałem się, że w mojej byłej szkole zainstalowano system rejestracji wejsc i wyjść, który wysyła SMS do rodziców, jeśli ich dziecko nie pojawia się w szkole. To wydawało mi się już tkwić w mocno orwellowskim klimacie. No i teraz, kolejnych kilka lat później proces zyskuje nową dynamikę. Nie chodzi już o nadzór, tylko o biznes. Jestem przerażony tym, co stało się w Łodzi.

  14. „Kontrola ucznia na kartę jest też bardzo dyskusyjna – a co będzie jak dziecko zapomni karty do szkoły? Nie zostanie wpuszczone?”
    – To jest jednak poważny problem, zwłaszcza od strony prawnej. Bo szkoła swojego ucznia nie może nie wpuścić, afaik. Taka samo nie może nie wypuścić.

    Ciekawiej będą też wyglądały szkolne wymuszenia. Nie mam tu na myśli oczywiście młodych „rozbójników” z terminalem płatniczym, ale sytuację typu: na karcie -set złotych a dziecko słyszy, że ma zrobić „kolegom” większe zakupy bo jak nie, to . Analogicznie do działania tzw. wyciskaczy ze wspomnianego „Limes inferior”.

  15. Marchewa ma rację…. Ciekawe, jak sprawa potoczy się dalej, i co się stanie, WBK zostanie odsprzedane innemu bankowi, co zostało już przesądzone.

  16. IMHO demonizujecie problem kontroli.
    Tak jak już ktoś napisał, w większości firm istnieje system kontroli wejść i wyjśc. Pracownik wchodząc lub wychodząc musi przyłożyc do czytnika swoją kartę i jest to rejestrowane.
    I nie widzę w tym większego problemu dopóki te dane pozostają wewnątrz firmy, a karty są wewnętrznymi firmowymi identyfikatorami, służacymi TYLKO do tego celu.
    Natomiast za prawdziwy problem i prawdziwie karygodną sprawę uważam połączenie karty identyfikacyjnej służacej do wejścia do PAŃSTWOWEJ i PUBLICZNEJ szkoły w jedno z kartą płatniczą KONKRETNEGO KOMERCYJNEGO banku. To jest absolutnie niedopuszczalne – jakim prawem szkoła zmusza uczniów do korzystania z usług konkretnego banku? A czy nie jest to przypadkiem, zabroniona prawem, pomoc państwowa dla firmy prywatnej?

  17. To spytam jeszcze raz – wywalamy PKO BP z książeczkami SKO ze szkół? Czy tylko BZ WBK taki zły?

  18. Przyszłość pokaże też, jaki będzie „społeczny odbiór” BZ WBK przez tych uczniów. Bank robiąc to, co robi, ryzykuje, że wśród swoich przyszłych klientów wyrobi sobie złą opinię, zapewni złe wspomnienia i zniechęci do swoich usług albo przez niesprawne działanie tego systemu, albo po prostu na zasadzie buntu przeciwko firmowaniu „usługi” niekoniecznie licealistom przyjaznej. Gdyby mnie ktoś smagał biczem z logiem jakiejś konkretnej firmy, to raczej wielką sympatią bym przez to do danej firmy nie pałał. Ten miecz może dla banku okazać się obosieczny.

  19. Uwagi co do kwestii inwigilacyjnych. Wydaje mi się ze problemem jest wzrastająca nieufność rodziców w stosunku do własnych pociech. ostatnio z żona zastanawialiśmy się czy i w jakim wieku będziemy w ogóle w stanie pozwolić córce na samodzielne wyjście z domu. Teoretycznie wiem że 99% moich obaw ma podłoże w kolejnych spektaklach moralnej paniki w mediach. Ale tylko teoretycznie.

    Karty w szkołach to tylko kolejny objaw tej wszechogarniającej obawy przed dilerami narkotyków w szkołach (konia z rzędem temu kto uwierzy że chętne dziecko nie kupi narkotyków poza szkołą), przemocą kolegów (karty przed nią nie zabezpieczą), wagarami (jak dziecko będzie chciało to i tak pójdzie a kartę da koledze) itd., itp..

    Kolejny sposób w jaki uspokajamy sumienie nie ufając własnym dzieciom.

  20. „Diler narkotykowy” to pewna konstrukcja, emanacja wielu obaw skumulowanych w tym przerażającym terminie. Dajmy sobie spokój, w szkołach, biurach, na uniwersytetach i w urzędach jest wiele osób sprzedających substancje zakazane przez prawo i nie mają one wiele wspólnego z mitycznymi funkcjonariuszami mafii. Dzieci, dorośli, prawnicy i sprzątaczki kupują narkotyki od osób, które od kogoś nabyły ich większą ilość i rozprowadzają je według własnej strategii. To nie jest franczyza, „diler” nie musi posługiwać się marką mafii, to raczej relacja hurtownik-dystrybutor detaliczny. Jak diler znika ze szkoły to nie w wyniku spektakularnej akcji służb publicznych, lecz zazwyczaj z zupełnie błahych, codziennych powodów.

    W kontekście rozmaitych rynkowo-panoptycznych zapędów struktur władzy to bardzo ciekawe zagadnienie. Postać „dilera” to tylko pretekst, można by ją zastąpić wieloma innymi konstruktami (pedofil, naciągacz, psychopata). Wiara w to, że karty pre-paidowe/identyfikatory uchronią dzieci przed niecnymi działaniami „dilerów” jest dość obłudnym mechanizmem substytucji.

    Jest to również intersujące w kontekście szeroko pojętej teorii sieci i analogii między funkcjonowaniem świata przestępczego a praktykami użytkowników internetu, których doszukują się rozmaici analitycy i publicyści.

  21. taka ciekawostka: w 8 numerze Take Me ( http://take-me.pl ), pojawia sie wzmianka o blogu Kultura 2.0., przy okazji tekstu o szkole w Łodzi 🙂
    Pozdrawiam