Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

13.03.2011
niedziela

Deklaracja Free Culture Forum 2010: Sustainable Models for Creativity

13 marca 2011, niedziela,

Free Culture Forum to odbywające się od dwóch lat w Barcelonie spotkanie osób i organizacji działających w ramach szeroko rozumianej wolnej kultury. Celem forum jest wypracowywanie rozwiązań na rzecz „praw obywateli i artystów w epoce cyfrowej”.

Przedstawiciele forum właśnie opublikowali efekt zeszłorocznego spotkania – deklarację na temat modeli ekonomicznych zapewniających trwałość twórczości (po angielsku brzmi to lepiej: sustainable models for creativity). Jest ona kontynuacją deklaracji z 2009 roku, która dotyczyła przede wszystkim polityki kulturowej.

Celem deklaracji (której uzupełnieniem jest dłuższy tekst typu „how-to” jest wskazanie nowych struktur ekonomicznych, zapewniających produkcję i finansowanie kultury, przy jednoczesnym zagwarantowaniu istnienia sfery swobodnego i trwałego rozkwitu kreatywności i wiedzy.

Dokument jest szczególnie ciekawy w kontekście toczącej się w Polsce debaty nad funkcjonowaniem i finansowaniem kultury – której efektem w najbliższym czasie będzie Pakt dla kultury.

Po pierwsze, o ile podstawowym postulatem paktu jest wzrost finansowania publicznego kultury, o tyle uczestnicy FCF uznają publiczne finansowanie za tylko jeden z 10 możliwych modeli finansowania kultury (który, co ciekawe, jest wskazywany jako najbliższy ideałowi kultury jako dobra wspólnego). Biorąc pod uwagę, że deklarację stworzyli przedstawiciele środowisk wolnej kultury, nie zaskakuje też dużo silniejszy nacisk na otwartość publicznie finansowanych zasobów.

Po drugie, sygnatariusze deklaracji poradzili sobie z problemem pogodzenia modeli współpracy kulturowej z mechanizmami rynkowymi (w polskiej debacie dominują głosy, które z nieufnością patrzą nie tylko na ingerencję rynku w kulturę, ale też na wszelkie mechanizmy pachnące rynkiem). Jedynym wymogiem, zdaniem autorów, jest zaakceptowanie przez podmioty rynkowe procesów logiki procesów opartych na współpracy – zauważają oni oczywiście, że dzisiejsze przemysły kultury zazwyczaj wykorzystują i wyzyskują tę oddolną sferę kulturową.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Świetny jest pomysł „ekosystemów projektów”, czy też „federacji aktywności”. Faktycznie taka opcja mogłaby spowodować, że inne sieci np. sieci transferu i tworzenia wiedzy byłyby konkurencyjne, a jeśli nie, to przynajmniej bardziej widoczne dla użytkowników. Ekosystem projektów to faktycznie doskonały pomysł aby zagwarantować z jednej strony otwartość tego ekosystemu na nowe połączenia – zgodne z jego polityką połączeń, a z drugiej strony gwarantować mu spoistość i ograniczać rozproszenie na setki tysięcy nie powiązanych ze sobą stronek. Mogę wyobrazić sobie funkcjonowanie takiego modelu w przestrzeni akademickiej – czysto spekulatywnie, natomiast największym wyzwaniem byłaby oczywiście budowa infrastruktury technicznej i społecznej takiego ekosystemu projektów.

    Druga kwestia to finansowanie czasopism/publikacji naukowych – szkoda, że pomysł kończy się na pozyskaniu pieniędzy od rządu. Prawdziwym przełomem byłoby w tej kwestii wypracowanie modelu współpracy opartym na dobrowolnym wkładzie użytkowników-czytelników w rozwój pisma. Co raz więcej wydawnictw już teraz oferuje cyfrowe kopie książek, różne dodatki. Dlatego zastanawia mnie, w którym miejscu mówimy o wolnej i otwartej kulturze w tym przypadku. Wiem oczywiście, że mówimy o produktach przeznaczonych dla jakiejś niszy, która niekoniecznie jest łatwa do wypromowania. Zwłaszcza, że autor artykułu przeważnie nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia, więc takie finansowanie odgórne sprawi jedynie, że będzie mógł publikować więcej/na lepszym papierze, niż faktycznie czerpać z tego jakąś ekonomiczną, a nie tylko poznawczą gratyfikację (vide sytuacja artysty, który na tym schemacie prawie jest niewidoczny w porównaniu z przemysłem muzycznym i jego agentami).

    Inicjatywa faktycznie warta uwagi i dokładniejszego przyjrzenia się.

  2. witam
    Sam jestem malarzem, i wlasciwie sprzeciwiam sie kwestiom ustawowego zapenwiania wolnosci artystom, juz z nazwy brzmi to zle. Artysta jest biznesmenenm, i osiaga wolnosc gdy potrafi zapenwic sobie bezpieczenstwo finansowe bez pomocy panstwa