Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

16.05.2011
poniedziałek

Mosfilm na YT

16 maja 2011, poniedziałek,

Niewielu jest chyba Polaków w wieku 30+, którzy nie kojarzą czołówki wytwórni Mosfilm, tej z robotnikiem i kołchoźnicą. A ci którzy nie pamiętają, mogą sobie łatwo przypomnieć – na oficjalnym youtube’owym kanale wytwórni pojawi się do końca roku łącznie 200 rosyjskich (a właściwie radzieckich) klasyków z tej wytwórni.

Filmy udostępniane są w jakości 480p, z angielskimi napisami. W tej chwili można obejrzeć już kilkadziesiąt tytułów, w tym „Pancernika Potiomkina” i „Aleksandra Newskiego” Eisensteina, „Andrieja Rublowa” i „Zwierciadło” Tarkowskiego, czy „Lecą żurawie” Kałotozowa, ale też musicale Aleksandrowa „Świat się śmieje”, „Cyrk” i „Wołga Wołga”. Dla miłośników dobrego kina to świetny nius – sam pamiętam, jak oglądałem te produkcje podczas studiów na zajechanych VHS-ach. A dziś – prosto, legalnie i za darmo w sieci. Naprawdę jestem pod wrażeniem, jak widać jednak się da. Nie sądzę, żeby zrujnowało to finanse wytwórni, a w promocji filmowej klasyki na pewno pomoże. Czekam na naśladowców.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. 480 px to przyzwoita jakość, ale z pewnością wielu koneserów skusi się (lub zapragnie, jeśli wcześniej tych tytułów nie znało) na kupno DVD, jeśli takowe będą.
    Nie jestem kinomanem, ale trzymam kciuki za zmądrzenie odpowiednich osób. Chętnie obejrzałbym wiele klasycznych, starych polskich filmów, których duże stacje w ogóle nie pokazują od dekad, puszcza je najwyżej kanał Kino Polska, do którego nie mam dostępu.

  2. Jasne, że nie jest to full HD, zapewne nie tylko ze wzgl. technicznych, ale też żeby nie podkopywać ewentualnej sprzedaży. Równocześnie jednak to zupełnie oglądalna rozdzielczość, poza tym często nie ma tych rzeczy w dystrybucji na dvd (a nawet dvd niekoniecznie oferuje wyraźnie lepszą jakość przy takich starociach), a poza tym bądźmy szczerzy – ile osób w Polsce w ogóle kupiłoby niektóre z tych pozycji. Przede wszystkim jednak cieszy takie „otwartościowe” myślenie, i to z kierunku, z którego – może myśląc stereotypowo – niespecjalnie się tego spodziewałem.